Telewizja lubi naturalność, spontaniczność i szczerość.
Kiedy występujesz w telewizji, zachowuj się jak najbardziej naturalnie. Dotyczy to mowy ciała i mimiki, w tym ruchu czoła i brwi.
Zdenerwowani ludzie nie ruszają brwiami. Ich twarz jest nieruchoma i płaska – tylko czasem pojawia się sztuczny uśmiech.
Każdy komunikuje się na dwóch poziomach: werbalnym i niewerbalnym. W telewizji ten drugi jest bardzo ważny.
Koncentrując się na dokładnie wyuczonych odpowiedziach na pytania dziennikarza, zachowujesz się jak zimny robot wykonujący zaplanowane zadanie – i tak też jesteś postrzegany.
Wiarygodne brwi
Jeśli chcesz być wiarygodny i budzić sympatię, powinieneś być swobodny i naturalny. To znaczy zachowywać się, ruszać i gestykulować jak w normalnej rozmowie.
Ludzie prowadzący konwersację podnoszą brwi, marszczą je, czasem podnoszą jedną brew i opuszczają drugą. Wszystko oczywiście w umiarze – naśladowanie Mr Spocka z filmu "Star Trek" wywoła tylko wesołość i niepochlebne komentarze.
Naturalne ruchy brwi dodają ekspresji oczom, które – jak wiadomo – są najważniejszym elementem twarzy w komunikacji. Ruchy brwi pomagają też przekazywać emocje: zdziwienie, pasję, rozbawienie i irytację.
Czy to znaczy, że namawiam do spędzenia godzin przed lustrem, żeby poprawić "pracę" brwi? Może sugeruję zatrudnienie trenera od ruchu brwiami?
Nie i nie.
Naturalne ruchy brwi
Nie musisz uczyć się od początku ruszania brwiami. Doskonale sobie z tym radzisz przez całe życie. Problem polega na tym, że większość osób tak stresuje występ przed kamerą, że zaczynają zachowywać się inaczej niż w zwykłej konwersacji.
Strach i stres dosłownie ich paraliżują – brwi nagle nienaturalnie nieruchomieją.
Nie pozwól, żeby to przytrafiło się także Tobie.
Zapraszam na szkolenia medialne i warsztaty kryzysowe. Tel. 77 441 40 14.
Zapraszamy na nasze szkolenia medialne.
Strona główna » Wpisy w kategorii: emocje
niedziela, 18 grudnia 2011
Ruszaj brwiami w telewizji
Kategorie:
emocje,
mowa ciała,
telewizja
Ekspert zarządzania komunikacją kryzysową, konsultant public relations, trener medialny. Autor ponad 1,700 artykułów o PR, zarządzaniu ryzykiem i kryzysem, strategicznej komunikacji kryzysowej, komunikacji online, relacjach z mediami, wystąpieniach publicznych i pisaniu informacji prasowych. Nie lubi miejsca w samolocie daleko od wyjścia. Ulubiona książka: właśnie ją czyta :-)
czwartek, 28 lipca 2011
Proszę mi nie przerywać!
Osoby udzielające wywiadów często denerwują się kiedy dziennikarz wchodzi im w słowo. Naprawdę niepotrzebnie.
Dziennikarzom płaci się m.in. za przerywanie rozmówcy. Ważne, żeby zrozumieć dlaczego reporter traci cierpliwość.
Oczywiście, są dziennikarze, którzy przerywają rozmówcy w dowolnym momencie chyba tylko po to, żeby "pokazać kto tu rządzi". Taki swojski medialny "macho mikrofonu". Zwykle to nie są dobrzy partnerzy do rozmowy i prawdopodobnie robią pierwsze kroki w dziennikarskim fachu "wywiadowcy".
Ci najlepsi wiedzą kiedy interwencja jest niezbędna.
Kiedy dziennikarz przerywa
Oto cztery takie sytuacje:
1. Dziennikarz zadaje pytanie, ale rozmówca albo nie udziela odpowiedzi albo mówi zbyt krótko lub ogólnie. Żaden szanujący się dziennikarz na to się nie zgodzi i powtarza pytanie.
2. Rozmówca – zamiast skupić się na sednie sprawy – udziela rozwlekłej odpowiedzi i podaje mnóstwo nieistotnych faktów.
3. Rozmówca odpowiada zwięźle i konkretnie na pytanie, przedstawia swój punkt widzenia i przechodzi do innego wątku, o który dziennikarz nie pytał – odpowiedź zamienia się w darmową reklamę.
4. Dziennikarz pamięta o jednej rzeczy, którą zupełnie nie przejmuje się rozmówca – o zegarze w studiu. A mówiąc dokładniej o sekundowej wskazówce zegara. Dziennikarz zawsze wie dokładnie ile czasu zostało do końca wywiadu. Przekroczenie tego limitu nie wchodzi w grę. Co więcej, dziennikarz planując wywiad wie o co zapyta – nie może pozwolić, żeby zabrakło mu czasu na ważne pytanie.
Tylko spokojnie...
Rozmówca nie powinien okazywać frustracji kiedy dziennikarz wchodzi mu w słowo. Porywcze reakcje jak na przykład, "Proszę mi nie przerywać! lub "Jeśli tylko mogę dokończyć...", robią złe wrażenie.
Jeżeli uważasz, że dziennikarz przerwał Ci bez powodu, lepiej wróć do niedokończonego zdania w mniej histeryczny sposób: "Jeszcze krótko dokończę..." lub "Krótko mówiąc..." lub "Podsumowując..."
Nie denerwuj się. Ludzie słuchają i oceniają nie tylko Ciebie, ale także dziennikarza.
Dziennikarzom płaci się m.in. za przerywanie rozmówcy. Ważne, żeby zrozumieć dlaczego reporter traci cierpliwość.
Oczywiście, są dziennikarze, którzy przerywają rozmówcy w dowolnym momencie chyba tylko po to, żeby "pokazać kto tu rządzi". Taki swojski medialny "macho mikrofonu". Zwykle to nie są dobrzy partnerzy do rozmowy i prawdopodobnie robią pierwsze kroki w dziennikarskim fachu "wywiadowcy".
Ci najlepsi wiedzą kiedy interwencja jest niezbędna.
Kiedy dziennikarz przerywa
Oto cztery takie sytuacje:
1. Dziennikarz zadaje pytanie, ale rozmówca albo nie udziela odpowiedzi albo mówi zbyt krótko lub ogólnie. Żaden szanujący się dziennikarz na to się nie zgodzi i powtarza pytanie.
2. Rozmówca – zamiast skupić się na sednie sprawy – udziela rozwlekłej odpowiedzi i podaje mnóstwo nieistotnych faktów.
3. Rozmówca odpowiada zwięźle i konkretnie na pytanie, przedstawia swój punkt widzenia i przechodzi do innego wątku, o który dziennikarz nie pytał – odpowiedź zamienia się w darmową reklamę.
4. Dziennikarz pamięta o jednej rzeczy, którą zupełnie nie przejmuje się rozmówca – o zegarze w studiu. A mówiąc dokładniej o sekundowej wskazówce zegara. Dziennikarz zawsze wie dokładnie ile czasu zostało do końca wywiadu. Przekroczenie tego limitu nie wchodzi w grę. Co więcej, dziennikarz planując wywiad wie o co zapyta – nie może pozwolić, żeby zabrakło mu czasu na ważne pytanie.
Tylko spokojnie...
Rozmówca nie powinien okazywać frustracji kiedy dziennikarz wchodzi mu w słowo. Porywcze reakcje jak na przykład, "Proszę mi nie przerywać! lub "Jeśli tylko mogę dokończyć...", robią złe wrażenie.
Jeżeli uważasz, że dziennikarz przerwał Ci bez powodu, lepiej wróć do niedokończonego zdania w mniej histeryczny sposób: "Jeszcze krótko dokończę..." lub "Krótko mówiąc..." lub "Podsumowując..."
Nie denerwuj się. Ludzie słuchają i oceniają nie tylko Ciebie, ale także dziennikarza.
Kategorie:
dziennikarz,
emocje,
szkolenia medialne
Ekspert zarządzania komunikacją kryzysową, konsultant public relations, trener medialny. Autor ponad 1,700 artykułów o PR, zarządzaniu ryzykiem i kryzysem, strategicznej komunikacji kryzysowej, komunikacji online, relacjach z mediami, wystąpieniach publicznych i pisaniu informacji prasowych. Nie lubi miejsca w samolocie daleko od wyjścia. Ulubiona książka: właśnie ją czyta :-)
środa, 11 sierpnia 2010
Kiedy szkolenie medialne zawodzi
Zainwestowałeś sporo czasu i pieniędzy w szkolenie medialne prezesa zarządu. Niestety, szef w kontaktach z dziennikarzami nadal jest zdenerwowany, zimny i nieprzekonujący. Wygląda jakby chciał się bić. Co robić?
Słowa to pieniądze. Powiedz szefowi, żeby myślał o wypowiadanych słowach jak o wydawanych złotówkach. Skoro pozna wartość każdego słowa, będzie je "wydawał" bardziej rozważnie.
Każda publiczna wypowiedź zwiększa lub zmniejsza wartość firmy – jej akcje idą do góry lub w dół. Większość prezesów zna się na finansach. Więc porównanie słów do złotówek jest czymś do czego łatwo im się odnieść.
1. Odblokuj psychikę. Trening medialny nie przyniesie spodziewanych korzyści, jeżeli nie uda się usunąć kilku przeszkód:
A. Strach przed porwaniem. Coraz więcej prezesów obawia się porwania członka rodziny po ujawnieniu ich statusu majątkowego. Nie chcą eksponować swojej zamożności. Zdarzyło mi się rozmawiać z właścicielem zakładu spożywczego, który zgodził się na wywiad pod warunkiem niefilmowania wyposażenia jego domu.
B. Zawiłe odpowiedzi. Lekarze, prawnicy, inżynierowie szczególnie powinni przykładać się do jasnego i klarownego wyrażania myśli. Specyfika ich zawodów wymaga precyzyjnej komunikacji. Ta precyzja wymusza używanie fachowych wyrażeń, które są jednak niezrozumiałe dla laików. Często mają kłopot z wyborem tego, co najważniejsze – mówią za dużo i za długo.
C. Strach. Zastanawianie się jak ocenią wystąpienie znajomi lub pracownicy może paraliżować. Skupianie się na tym, co powiedzą lub pomyślą inni uniemożliwia lub utrudnia skoncentrowanie się na treści wypowiedzi.
Jeżeli ponowne próby szkolenia zakończą się niepowodzeniem nie pozostaje nic innego jak wybór innej osoby na rzecznika firmy.
Twoim celem jest przygotowanie najlepszej osoby do reprezentowania organizacji w mediach. Skoro prezes do tego się nie nadaje, jedynym rozsądnym posunięciem jest wybór kogoś innego.
2. Nie strasz trenera.
Autorytet prezesa bywa tak ogromny, że trener nie jest w stanie szczerze i otwarcie mówić o błędach. Dlatego trzeba zatrudniać takich szkoleniowców, którzy potrafią bez ogródek mówić prawdę o medialnych występach prezesów i których osobowość najlepiej pasuje do indywidualnego stylu prezesa.
3. Pamiętaj o emocjach.
Rozwijaj u szkolonych osób pasję w mówieniu. Przed kamerą nie mogą wyglądać jak zaprogramowane roboty – monotonnej wypowiedzi nie ożywią nawet najbardziej kontrowersyjne opinie.
Jak wyzwolić pozytywne emocje?
Nagraj wywiad o prywatnych pasjach i rodzinie prezesa. Kiedy mówimy o kimś bliskim, trudno robić to z twarzą pokerzysty.
Pokaż mu nagranie video. To, co zobaczy zachęci go do powtórzenia tych gestów i mimiki, kiedy będzie mówił o swojej firmie i jej produktach.
Słowa to pieniądze. Powiedz szefowi, żeby myślał o wypowiadanych słowach jak o wydawanych złotówkach. Skoro pozna wartość każdego słowa, będzie je "wydawał" bardziej rozważnie.
Każda publiczna wypowiedź zwiększa lub zmniejsza wartość firmy – jej akcje idą do góry lub w dół. Większość prezesów zna się na finansach. Więc porównanie słów do złotówek jest czymś do czego łatwo im się odnieść.
1. Odblokuj psychikę. Trening medialny nie przyniesie spodziewanych korzyści, jeżeli nie uda się usunąć kilku przeszkód:
A. Strach przed porwaniem. Coraz więcej prezesów obawia się porwania członka rodziny po ujawnieniu ich statusu majątkowego. Nie chcą eksponować swojej zamożności. Zdarzyło mi się rozmawiać z właścicielem zakładu spożywczego, który zgodził się na wywiad pod warunkiem niefilmowania wyposażenia jego domu.
B. Zawiłe odpowiedzi. Lekarze, prawnicy, inżynierowie szczególnie powinni przykładać się do jasnego i klarownego wyrażania myśli. Specyfika ich zawodów wymaga precyzyjnej komunikacji. Ta precyzja wymusza używanie fachowych wyrażeń, które są jednak niezrozumiałe dla laików. Często mają kłopot z wyborem tego, co najważniejsze – mówią za dużo i za długo.
C. Strach. Zastanawianie się jak ocenią wystąpienie znajomi lub pracownicy może paraliżować. Skupianie się na tym, co powiedzą lub pomyślą inni uniemożliwia lub utrudnia skoncentrowanie się na treści wypowiedzi.
Jeżeli ponowne próby szkolenia zakończą się niepowodzeniem nie pozostaje nic innego jak wybór innej osoby na rzecznika firmy.
Twoim celem jest przygotowanie najlepszej osoby do reprezentowania organizacji w mediach. Skoro prezes do tego się nie nadaje, jedynym rozsądnym posunięciem jest wybór kogoś innego.
2. Nie strasz trenera.
Autorytet prezesa bywa tak ogromny, że trener nie jest w stanie szczerze i otwarcie mówić o błędach. Dlatego trzeba zatrudniać takich szkoleniowców, którzy potrafią bez ogródek mówić prawdę o medialnych występach prezesów i których osobowość najlepiej pasuje do indywidualnego stylu prezesa.
3. Pamiętaj o emocjach.
Rozwijaj u szkolonych osób pasję w mówieniu. Przed kamerą nie mogą wyglądać jak zaprogramowane roboty – monotonnej wypowiedzi nie ożywią nawet najbardziej kontrowersyjne opinie.
Jak wyzwolić pozytywne emocje?
Nagraj wywiad o prywatnych pasjach i rodzinie prezesa. Kiedy mówimy o kimś bliskim, trudno robić to z twarzą pokerzysty.
Pokaż mu nagranie video. To, co zobaczy zachęci go do powtórzenia tych gestów i mimiki, kiedy będzie mówił o swojej firmie i jej produktach.
Kategorie:
emocje,
szkolenia medialne,
trener medialny
Ekspert zarządzania komunikacją kryzysową, konsultant public relations, trener medialny. Autor ponad 1,700 artykułów o PR, zarządzaniu ryzykiem i kryzysem, strategicznej komunikacji kryzysowej, komunikacji online, relacjach z mediami, wystąpieniach publicznych i pisaniu informacji prasowych. Nie lubi miejsca w samolocie daleko od wyjścia. Ulubiona książka: właśnie ją czyta :-)
sobota, 7 sierpnia 2010
Emocje rzecznika prasowego w sytuacji kryzysowej
Czy rzecznik prasowy powinien ujawniać w kryzysie emocje? Kto jest lepszym rzecznikiem w sytuacji kryzysowej: kobieta czy mężczyzna?
Na szkoleniu medialnym usłyszałem pytanie co sądzę o okazywaniu emocji przez rzecznika prasowego, szczególnie w sytuacji kryzysowej – kiedy są ranni lub ofiary śmiertelne.
Pytanie zadała pracownica działu PR w firmie działającej w sektorze zdominowanym przez mężczyzn. Stwierdziła, że emocje należy trzymać pod kontrolą, bo tylko tak można zapewnić sobie szacunek kolegów i respekt podwładnych.
Odporność na złe koleje losu, twardość i zdecydowanie – to cechy, nad którymi pracowała przez lata. Teraz kiedy spodziewała się awansu na rzecznika prasowego chciała wiedzieć czy profesjonalni rzecznicy rzeczywiście nigdy nie ulegają emocjom.
Emocje i wiarygodność
Rzecznik prasowy, szczególnie w sytuacji kryzysowej, musi być wiarygodny – wiarygodność to jego najważniejszy kapitał. A to znaczy – tłumaczyłem – że musisz nie tylko wierzyć we własne słowa, ale także wierzyć w samą siebie. Czyli, w każdej chwili musisz być sobą.
Rzecznik prasowy może wypowiadać bardzo mądre słowa, ubrać je w piękne zdania, ale to wszystko na nic jeżeli nie stoi za tym wiarygodność. Jeżeli nie masz wybitnych uzdolnień aktorskich (a jeśli masz, dlaczego nie grasz w teatrze?), lepiej być sobą niż udawać kogoś innego (i obcego).
Szef firmy, który nie okazuje żadnych uczuć po śmierci pracownika, nie będzie jej dobrym rzecznikiem prasowym. Szczerość, uczciwość, troska, współczucie to naturalne reakcje w tragicznych momentach, ale muszą być prawdziwe.
Panowanie nad emocjami może, jednakże, sprawiać problemy. Są okoliczności kiedy osoba lepiej radząca sobie z emocjami powinna wystąpić w roli rzecznika prasowego. Z tego właśnie powodu zawsze doradzamy wyznaczenie rezerwowego rzecznika.
Pokazywanie emocji jest nie tylko usprawiedliwione, ale w wielu okolicznościach także wskazane. Zawsze jednak emocje powinny być kontrolowane. Rzecznik prasowy nie jest w stanie dobrze wypełniać swojej funkcji jeżeli na przykład, silne emocje uniemożliwią swobodną wypowiedź lub odczytanie komunikatu prasowego.
Emocje i zimna krew
Debata o tym czy okazywać emocje czy nie przekształca się często w pytanie kto powinien reprezentować w mediach firmę w czasie kryzysu. Czy ma to być osoba "troszkę emocjonalna" czy ktoś kto nigdy nie traci zimnej krwi? Czy kobiety są lepszymi rzecznikami od mężczyzn w sytuacji kryzysowej? Wielu praktyków public relations tak właśnie sądzi.
Wielokrotnie kobiety są desygnowane do roli rzecznika prasowego w zarządzaniu kryzysem, bo dominuje przekonanie, że kobiety właśnie są bardziej uczciwe i wykazują więcej empatii niż mężczyźni. Idąc tym tropem należałoby stwierdzić, że kobiety są lepszymi pielęgniarkami, nauczycielkami i kucharkami. A mężczyźni lepszymi informatykami, policjantami i taksówkarzami. Bzdura, prawda?
W moim przekonaniu, najlepszym rzecznikiem jest zawsze najlepszy rzecznik i sprawa płci nie ma z tym nic wspólnego. Jeżeli to będzie kobieta, dobrze; jeśli mężczyzna – tak samo.
Kiedy absolutnym priorytetem w wyborze rzecznika prasowego jest jego wiarygodność, musi być to osoba, która wie co się wydarzyło, potrafi to szybko i trafnie ocenić, autentycznie ją to interesuje, umie przewidzieć rozwój wydarzeń (także ten najgorszy) i jest kimś kto może podjąć w tej sprawie konkretne decyzje. Płeć nie odgrywa żadnej roli.
Konkluzja
Rzecznik prasowy musi dobrze czuć się z tym, co ma do powiedzenia. Musi wierzyć w to, co mówi. Musi mówić z przekonaniem. I na koniec, musi wierzyć w siebie i być sobą.
Na szkoleniu medialnym usłyszałem pytanie co sądzę o okazywaniu emocji przez rzecznika prasowego, szczególnie w sytuacji kryzysowej – kiedy są ranni lub ofiary śmiertelne.
Pytanie zadała pracownica działu PR w firmie działającej w sektorze zdominowanym przez mężczyzn. Stwierdziła, że emocje należy trzymać pod kontrolą, bo tylko tak można zapewnić sobie szacunek kolegów i respekt podwładnych.
Odporność na złe koleje losu, twardość i zdecydowanie – to cechy, nad którymi pracowała przez lata. Teraz kiedy spodziewała się awansu na rzecznika prasowego chciała wiedzieć czy profesjonalni rzecznicy rzeczywiście nigdy nie ulegają emocjom.
Emocje i wiarygodność
Rzecznik prasowy, szczególnie w sytuacji kryzysowej, musi być wiarygodny – wiarygodność to jego najważniejszy kapitał. A to znaczy – tłumaczyłem – że musisz nie tylko wierzyć we własne słowa, ale także wierzyć w samą siebie. Czyli, w każdej chwili musisz być sobą.
Rzecznik prasowy może wypowiadać bardzo mądre słowa, ubrać je w piękne zdania, ale to wszystko na nic jeżeli nie stoi za tym wiarygodność. Jeżeli nie masz wybitnych uzdolnień aktorskich (a jeśli masz, dlaczego nie grasz w teatrze?), lepiej być sobą niż udawać kogoś innego (i obcego).
Szef firmy, który nie okazuje żadnych uczuć po śmierci pracownika, nie będzie jej dobrym rzecznikiem prasowym. Szczerość, uczciwość, troska, współczucie to naturalne reakcje w tragicznych momentach, ale muszą być prawdziwe.
Panowanie nad emocjami może, jednakże, sprawiać problemy. Są okoliczności kiedy osoba lepiej radząca sobie z emocjami powinna wystąpić w roli rzecznika prasowego. Z tego właśnie powodu zawsze doradzamy wyznaczenie rezerwowego rzecznika.
Pokazywanie emocji jest nie tylko usprawiedliwione, ale w wielu okolicznościach także wskazane. Zawsze jednak emocje powinny być kontrolowane. Rzecznik prasowy nie jest w stanie dobrze wypełniać swojej funkcji jeżeli na przykład, silne emocje uniemożliwią swobodną wypowiedź lub odczytanie komunikatu prasowego.
Emocje i zimna krew
Debata o tym czy okazywać emocje czy nie przekształca się często w pytanie kto powinien reprezentować w mediach firmę w czasie kryzysu. Czy ma to być osoba "troszkę emocjonalna" czy ktoś kto nigdy nie traci zimnej krwi? Czy kobiety są lepszymi rzecznikami od mężczyzn w sytuacji kryzysowej? Wielu praktyków public relations tak właśnie sądzi.
Wielokrotnie kobiety są desygnowane do roli rzecznika prasowego w zarządzaniu kryzysem, bo dominuje przekonanie, że kobiety właśnie są bardziej uczciwe i wykazują więcej empatii niż mężczyźni. Idąc tym tropem należałoby stwierdzić, że kobiety są lepszymi pielęgniarkami, nauczycielkami i kucharkami. A mężczyźni lepszymi informatykami, policjantami i taksówkarzami. Bzdura, prawda?
W moim przekonaniu, najlepszym rzecznikiem jest zawsze najlepszy rzecznik i sprawa płci nie ma z tym nic wspólnego. Jeżeli to będzie kobieta, dobrze; jeśli mężczyzna – tak samo.
Kiedy absolutnym priorytetem w wyborze rzecznika prasowego jest jego wiarygodność, musi być to osoba, która wie co się wydarzyło, potrafi to szybko i trafnie ocenić, autentycznie ją to interesuje, umie przewidzieć rozwój wydarzeń (także ten najgorszy) i jest kimś kto może podjąć w tej sprawie konkretne decyzje. Płeć nie odgrywa żadnej roli.
Konkluzja
Rzecznik prasowy musi dobrze czuć się z tym, co ma do powiedzenia. Musi wierzyć w to, co mówi. Musi mówić z przekonaniem. I na koniec, musi wierzyć w siebie i być sobą.
Kategorie:
emocje,
kryzys,
rzecznik prasowy
Ekspert zarządzania komunikacją kryzysową, konsultant public relations, trener medialny. Autor ponad 1,700 artykułów o PR, zarządzaniu ryzykiem i kryzysem, strategicznej komunikacji kryzysowej, komunikacji online, relacjach z mediami, wystąpieniach publicznych i pisaniu informacji prasowych. Nie lubi miejsca w samolocie daleko od wyjścia. Ulubiona książka: właśnie ją czyta :-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)



