czwartek, 30 czerwca 2011

10 prostych pomysłów jak wkurzyć dziennikarza

Krzyk, groźba i szantaż!

Dziennikarze to najgorsze istoty na Ziemi. Trzeba ich traktować jak na to zasługują – szczególnie tych, którzy nie są etatowymi pracownikami redakcji.

Jeżeli będziesz mieć do czynienia z takim wstrętnym gadem, przeczytaj 10 praktycznych wskazówek jak go wkurzyć:

1. Ignoruj dziennikarza kiedy prosi o wywiad lub informację. Nie musisz z nim rozmawiać przed premierą produktu – wtedy sam przybiegnie.

2. Obiecaj coś i zapomnij o tym. Jeżeli to coś naprawdę ważnego, dziennikarz Ci o tym przypomni.

3. Nie oddzwaniaj. Zwlekaj do ostatniej chwili z udzieleniem informacji. Powiedz, że nie mogłeś znaleźć nikogo kompetentnego kto odpowie na pytania. Obiecaj, że następnym razem będzie to trwało krócej.

4. Nie umieszczaj w informacjach prasowych żadnych danych kontaktowych (adres e-mail, telefon, adres witryny WWW). Dziennikarze uwielbiają takie wyzwania.

5. Powiedz swojej asystentce i recepcjonistkom, że wszyscy dziennikarze pracują tylko dla Faktu lub Super Expressu i chodzi im tylko o sensacje i skandale. Lepiej z nimi nie rozmawiać.

6. Jeżeli jednak zdecydujesz się odebrać telefon od dziennikarza, wysłuchaj co ma do powiedzenia, kim jest, dla jakiej redakcji pracuje, o czym ma być artykuł i czego oczekuje. Nie rób żadnych notatek. Na koniec, poproś dziennikarza, żeby jeszcze raz wszystko opisał w e-mailu. Wiadomo, że każdy reporter ma dużo wolnego czasu i zawsze chętnie powtórzy o co mu chodzi.

7. Jeżeli wyrazisz zgodę na wywiad telefoniczny, zażądaj listy pytań. Musisz przecież jakoś sprawdzić czy dziennikarz jest przygotowany do rozmowy. Improwizowany wywiad nie wchodzi w grę – to świadczy o braku profesjonalizmu.

8. Jeśli zgodzisz się na wywiad, odwołaj go w ostatniej chwili lub zmień datę. Dziennikarz na pewno ma wiele wolnych terminów w swoim kalendarzu. Dla lepszego efektu, kiedy spotkasz się z dziennikarzem, powiedz na powitanie: "Myślałem, że będziemy mieć godzinę, ale teraz widzę, że mamy tylko kwadrans."

9. Zdobądź służbowe i prywatne telefoniczne numery dziennikarza i dzwoń do niego zaraz po wysłaniu informacji prasowej z pytaniem czy już ją przeczytał. Wiadomo, że dziennikarze nie sprawdzają regularnie poczty e-mail i będą wdzięczni za przypomnienie.

10. Udzielając wywiadu zaznacz na koniec, że wszystko co powiedziałeś jest tylko do wyłącznej wiadomości dziennikarza i nic nie może ukazać się w druku. Dziennikarze szanują rozmówców, którzy znają reguły medialnej gry. Kiedy w gotowym tekście nie pojawi się żadne Twoje słowo, napisz ostrą skargę do redaktora naczelnego gazety.

Masz inne pomysły jak wkurzyć dziennikarza? Napisz o tym w komentarzu.

niedziela, 26 czerwca 2011

Rzecznik prasowy z głową i sercem

Kryzysy to momenty przełomowe. W zarządzaniu kryzysem potrzeba szybkości, zdecydowania, autorytetu, uczciwości – często także męstwa.

Wyjście z "bezpiecznego i dyskretnego" modelu biznesowego i przejście do "ryzykownego i publicznego" modelu zarządzania kryzysem i komunikacją kryzysową wymaga nie lada odwagi.

Firma w kryzysie musi nie tylko pokazać współczucie i przejrzystość, ale także szybko podejmować właściwe decyzje. A wszystko w reflektorach wszędobylskich mediów i pod kontrolą milionów oczu i uszu – w warunkach 24-godzinnego cyklu informacyjnego.

Komunikacja z głową i sercem

W elektronicznej erze błyskawicznego przepływu informacji, gdzie pojedynczy wpis na Twitterze może wywołać lawinę kłopotów, rzecznicy prasowi mają minimalną ilość czasu na wykazanie się szczerością i prawdomównością. Co dziwne, nie słowa są wtedy najważniejsze.

Idealny rzecznik prasowy potrafi pogodzić to, co jednocześnie podpowiadają mu głowa (rozum) i serce (uczucia) – musi być całkowicie wiarygodny kiedy mówi o "trosce i kłopotach".

Wiele razy zdarzało się, że rzecznicy prasowi mówili coś w co nie wierzyli (najczęściej były to komunikaty przygotowane przez prawników) – tak podpowiadała głowa – ale język ciała i ton głosu – tak mówiło serce – komunikowały coś innego. U odbiorców pojawiał się dysonans poznawczy (co innego słyszę, co innego widzę) – ludzie nie dawali wiary słowom, wiarygodność rzecznika topniała w oczach.

Racje i emocje

Duet "głowa i serce" oznacza, że w kryzysie trzeba komunikować się z pracownikami, mediami i opinią publiczną jednocześnie na dwóch płaszczyznach: racjonalnej i emocjonalnej.

Osobą odpowiedzialną za komunikację jest rzecznik prasowy.

Kto jest najlepszym rzecznikiem prasowym w kryzysie? W jakich okolicznościach? Kiedy?

Wybieraj rzecznika prasowego kierując się czterema kryteriami:

1. rodzaj kryzysu,

2. stopień zaawansowania kryzysu,

3. wielkość potencjalnych zagrożeń,

4. ocena czy kieruje się wartościami cenionymi przez Ciebie i Twoich interesariuszy.

Wszystko sprowadza się do prostych pytań:

1. Czy rzecznik prasowy (lub kandydat na rzecznika) potrafi w przekonujący i wiarygodny sposób komunikować się z interesariuszami?

2. Czy potrafi działać w stresie?

3. Czy umie kontrolować emocje?

4. Czy jest autentyczny i przekonujący w tym co mówi i co robi?

Moim zdaniem, idealny rzecznik prasowy reprezentuje połączenie umiejętności pracowników technicznych i kierowników. Nawet sam prezes firmy może nie znać wszystkich detali, ale jego występ przed kamerą przekazuje dwa mocne komunikaty: "Troszczę się i biorę odpowiedzialność." Eksperci techniczni także muszą być obecni, bo to oni wyjaśnią szczegóły technologiczne.

Konkluzja

W szkoleniach medialnych powinni brać udział przedstawiciele obydwu grup: kadra zarządzająca i ekipa techniczna. Sprawdź jak w stresie dają sobie radę z testem "głowy i serca".

Twoja reputacja będzie zależeć od tego, kogo wybierzesz na rzecznika prasowego w sytuacji kryzysowej i jak dobrze wywiąże się z zadania.

czwartek, 23 czerwca 2011

8 porad, żeby być cytowanym przez media

Im dłuższa rozmowa z dziennikarzem, tym większe szanse na publikację, prawda?

Nie zawsze.

To, co powiesz reporterowi, rzadko trafia do druku w całości. Nigdy nie wiadomo na 100%, które fragmenty wypowiedzi dziennikarz umieści w tekście.

Z drugiej strony, każdy kto zna reguły medialnej gry wie jak zwiększyć prawdopodobieństwo ujrzenia w artykule pożądanego cytatu.

Oto 8 porad co zrobić, żeby być cytowanym przez media:

1. Ustal cel wywiadu.

Przede wszystkim, musisz znać cel rozmowy z dziennikarzem. Chodzi o anonimową informację czy wywiad z nazwiskiem? Nawet jeśli reporter prosi tylko o wyjaśnienie jakiegoś problemu, warto się do tego przyłożyć, gdyż dziennikarze wracają do sprawdzonych źródeł. Jeżeli chodzi o wypowiedź pod nazwiskiem, pamiętaj, że reporter zwróci się także o komentarze do innych osób – postaraj się zatem powiedzieć coś naprawdę ciekawego i wartościowego.

2. Działaj szybko.

Najlepsze wywiady trafiają do kosza jeśli nie są zrobione na czas. Sprawdź jaki jest redakcyjny termin i zostaw sobie pół godziny zapasu. Dziennikarze i blogerzy pracują w bardzo dynamicznym środowisku – to czy Twój komentarz trafi do druku może zależeć tylko od tego jak szybko udzielisz wypowiedzi.

3. Mów prosto i jasno.

Nie posługuj się branżowym żargonem, unikaj zbędnych technicznych określeń – krótko objaśniaj trudne słowa. W radiu i telewizji mów zwięzłymi zdaniami i zawsze zaczynaj wypowiedź od najważniejszej kwestii.

4. Bądź kontrowersyjny.

Kiedy przeczuwasz, że 80% rozmówców reportera opowie się za, postaw (choćby z przekory) na argumenty przeciwne. Skup się na tym co Cię wyróżnia i powiedz to prosto, jasno i pewnie.

5. Ukuj nowy termin.

Chwytliwe i obrazowe wyrażenia, porównania i metafory skracają drogę na łamy gazety. Jeśli uda Ci się wymyślić chwytliwe, zabawne określenie, czerpiące z popkultury, możesz szybko trafić na usta wszystkich mediów.

6. Używaj barwnego języka.

Zamiast mówić, że premiera produktu wypadła znakomicie, powiedz, że odniosła sukces jak nowa płyta Lady Gaga. Program szkoleniowy zarządzania kryzysem nie jest tylko najlepszy w swej kategorii, ale mogą zazdrościć go komandosi Gromu. Zachowanie konkurencji jest nie tylko irracjonalne, ale przede wszystkim przypomina "wymienianie opon w rozpędzonym samochodzie."

7. Korzystaj ze statystyk.

Na przykład, "Co minutę umiera trzech użytkowników Facebooka. Nikt w Facebooku nie wie kim są i co zrobić z ich profilami." Jedna przekonująca liczba, wynik badań lub zadziwiający fakt może zmienić bieg i losy wywiadu, gdyż rozbudza ciekawość i wzmacnia wiarygodność.

8. Spójrz na problem z innej perspektywy.

Poświęć dodatkowy kwadrans na głębszą analizę tematu. Jeśli uda Ci się dostrzec ukryte przesłanki, opisać nowy trend lub przewidzieć rozwój sytuacji, możesz liczyć na pozytywną reakcję mediów.

Jakich metod używasz, żeby budować wzajemnie korzystne relacje z dziennikarzami? Napisz o tym w komentarzu.

poniedziałek, 20 czerwca 2011

Czarna kawa, czyli 20 cytatów o skutecznej komunikacji z mediami

Większość problemów w firmie, z mediami i w życiu prywatnym bierze się z błędów w komunikacji.

Nigdy nie powiedziałeś: "Nie to miałem na myśli."? Kiedy ostatnio usłyszałeś: "Źle zrozumiałeś moje słowa."? Jakie były tego skutki?

Komunikacja polega na wymianie lub przepływie informacji lub idei pomiędzy dwojgiem ludzi. Z efektywną komunikacją mamy do czynienia kiedy odbiorca rozumie informację lub ideę zgodnie z intencją nadawcy.

Oto 20 moich ulubionych cytatów o komunikacji z mediami:

1. Dobra komunikacja pobudza jak czarna kawa. I równie trudno po niej zasnąć. – Ann Morrow Lindbergh

2. To, co monarcha każe drukować w gazetach, nie prezentuje się dobrze. Władza bowiem powinna działać, a nie przemawiać. – Johann Wolfgang von Goethe

3. Największym problemem w komunikacji jest iluzja, że do niej doszło. – George Bernard Shaw

4. Ktokolwiek kontroluje media, kontroluje umysł. – Jim Morrison

5. Cenzura to reklama na koszt państwa. – Federico Fellini

6. Minister nie powinien żalić się na gazety. Nie powinien ich nawet czytać. Powinien je pisać. – Charles de Gaulle

7. Dziennikarze piszą, bo nie mają nic do powiedzenia, a mają coś do powiedzenia, ponieważ piszą. – Karl Kraus

8. Dokładność jest dla gazety tym, czym cnota dla kobiety. Ale gazeta zawsze może zamieścić sprostowanie. – Adlai E. Stevenson II

9. Najniebezpieczniejsze kłamstwa to prawdy nieco zniekształcone. – George Ch. Lichtenberg

10. Pierwsza zasada stylu to mieć coś do powiedzenia. Druga zasada stylu polega na samokontroli w sytuacji, gdy traf chciał, że mamy do powiedzenia dwie rzeczy: najpierw powiedz jedną, potem drugą, nigdy dwie naraz. – George Polya

11. Fakt będzie zawsze nagi, choćby był ubrany według najnowszej mody. – Stanisław J. Lec

12. Polegając na mym doskonałym opanowaniu języka, nie powiedziałem nic. – Robert Benchley

13. Powiesz coś szczególnym tonem, z uśmiechem, lecz kiedy Twoje słowa ukazują się w prasie, uśmiech znika. – Marlon Brando

14. Im bardziej wyszukane środki komunikacji, tym mniej komunikujemy. – Joseph Priestley

15. W telewizji musisz jedynie być sobą, zakładając, że masz owo "sobą", którym mógłbyś być. – Clive James

16. Jeśli dwóch ludzi rozmawia, a reszta słucha ich rozmowy – to już jest teatr. – Gustaw Holoubek

17. W mowie pewnych ludzi słychać błędy ortograficzne. – Julian Tuwim

18. Ludzie dobrze wychowani unikają mówienia oczywistości. – Sławomir Mrożek

19. Słowu nie wolno być większym niż jego treść pojęciowa. Wolno mu być mniejszym. – Maria Dąbrowska

20. Komunikacja pracuje dla tych, którzy nad nią pracują. – John Powell

Jaki jest Twój ulubiony cytat o komunikacji z mediami? Napisz o tym w komentarzu.

czwartek, 16 czerwca 2011

10 wyróżników dobrej odpowiedzi

Dwie przyjaciółki mogą rozmawiać godzinami. Lubią się. Nic nie ukrywają. Mają do siebie zaufanie.

Wywiad dla mediów nie jest zwykłą rozmową. To wymiana pytań i odpowiedzi, w której pytania nie zawsze są miłe a odpowiedzi nie zawsze przekonujące.

Sekret wywiadów dla mediów nie polega na przewidywaniu pytań (to proste zadanie), ale na przygotowaniu dobrych odpowiedzi i ich przećwiczeniu. Podstawowym celem jest przekazanie opinii publicznej kluczowych komunikatów.

Możesz liczyć na dokładne zacytowanie Twojej wypowiedzi i przedstawienie Ciebie w korzystnym świetle jeżeli:

1. zwracasz się do konkretnej grupy odbiorców,

2. przekazujesz trzy jasne i łatwe do zapamiętania myśli,

3. wypowiedź ma konstrukcję odwróconej piramidy (najważniejsze informacje są na początku wypowiedzi),

4. wypowiedź ma konstrukcję opowiadania (początek, rozwinięcie, zakończenie, puenta, morał, itd.),

5. wypowiedź dotyczy ludzi,

6. mówisz o korzyściach, a nie o cechach produktu/usługi,

7. opierasz się na słowach mających wartość, a nie na krzykliwych i populistycznych hasłach,

8. odnosisz się do przykładów i doświadczeń z życia,

9. unikasz branżowego lub technicznego żargonu,

10. cała wypowiedź mieści się w 120 słowach.

Tego właśnie uczymy na naszych szkoleniach medialnych.

poniedziałek, 13 czerwca 2011

Prosta lekcja dla trenera medialnego

Dwóch księży spierało się czy palenie tytoniu i modlenie się w tym samym czasie jest grzechem.

Jako że nie mogli dojść do porozumienia, zdecydowali wybrać na rozjemcę papieża i napisali w tej sprawie dwa listy.

Spotkali się ponownie po otrzymaniu odpowiedzi z Watykanu.

"Co odpowiedział Jego Świątobliwość?" zapytał pierwszy.

"Napisał, że wszystko w porządku," odpowiedział drugi. "A co tobie odpisał?"

"Dziwne," odpowiedział pierwszy. "Napisał, że nie wolno tak postępować. A o co go zapytałeś w swoim liście?"

"Zapytałem czy można się modlić w czasie palenia papierosów. Odpowiedział, że modlitwa zawsze jest wskazana. O co ty pytałeś?"

"Zapytałem czy pochwala palenie w czasie modlenia. Odpisał, że to bezcześci święty akt modlitwy – i nie wolno tak postępować."

Jak widać, bardzo dużo zależy od tego jak sformułujesz pytanie!

środa, 8 czerwca 2011

Jak wygląda szkolenie medialne

Jednym z największych wyzwań w moim zawodzie trenera medialnego jest zachęcenie szefów firm do wygospodarowania czasu na szkolenie medialne. Jak pisałem w artykule "Przekaz medialny w złotówkach" nie wszyscy widzą w takim szkoleniu korzyści finansowe.

Bez wątpienia, wpływowi i szanowani ludzie niechętnie poddają się szkoleniu, które może ujawnić ich słabe strony. Ale nie ma szkolenia medialnego bez odrobiny pokory, skromności, dystansu do siebie i uznania faktu, że podstawowym celem każdego szkolenia jest zdobycie nowych umiejętności lub doskonalenie tego, co się już umie.

Relaks i dystans

Każdy powinien przyjąć do wiadomości, że szkolenie ma być przyjemne – tej przyjemności nie będzie bez gotowości do śmiania się z siebie i swoich błędów. Jak się nie pomylisz, to się nie nauczysz :-)

Właśnie dlatego staram się stworzyć bezpieczne i komfortowe warunki do szkolenia. Jeżeli osobą szkolącą się jest prezes firmy, zwykle jesteśmy jedynymi osobami w sali. Minimalny czas sesji szkoleniowej to 4 godziny. W geście dobrej woli zawsze obiecuję zniszczyć nagranie z symulowanymi wywiadami lub na życzenie przekazuję jego oryginał uczestnikowi szkolenia.

W programie szkolenia na poziomie podstawowym, którego celem jest zapoznanie uczestników z ogólnymi zasadami kontaktów z mediami, są zazwyczaj trzy ćwiczeniowe wywiady. Pierwszy wywiad daje mi wiedzę o naturalnym stylu formułowania przekazów i osobistych cechach charakteru. Sprawdzam na przykład, czy rozmówca ma skłonność do nadmiernego skupiania się na szczegółach. Testuję też umiejętność trzymania się głównego wątku i unikania zbędnych dygresji.

Wywiad nagrywany jest na video – potem odtwarzany, oceniany, krytykowany, nawet jeśli celem szkolenia jest przygotowanie do wywiadu prasowego.

Następnie omawiam ideę tworzenia kluczowych przekazów pomagających kontrolować przebieg wywiadu i nagrywamy na video kolejny wywiad ćwiczeniowy, po czym jest kolejna analiza i ocena.

Trzecia tura zaczyna się od zadawania pytań negatywnych. Jej celem jest nauka blokowania negatywnych pytań przez przejście (most) do jednego z kluczowych przekazów i podrzucenie reporterowi kolejnej informacji.

Pod koniec sesji szkoleniowej mamy trzy rzeczy. Po pierwsze, informuję, że sztukę korzystania z kluczowych przekazów należy ćwiczyć codziennie w normalnych rozmowach. Po drugie, proponuję, żeby każdy wywiad przećwiczyć przed zaufaną osobą. Nawet jeśli jest to tylko 5 minut, potrzebna jest chwila na zebranie myśli, koncentrację i rozluźnienie szczęki :-)

Po trzecie, przypominam, że szkolenie medialne to nie chrzest czy matura – trzeba do niego wracać, ćwiczyć i utrwalać nowe umiejętności. Szefom, którzy rozumieją potrzebę stałego samodoskonalenia nie trzeba tłumaczyć tego w szczegółach. Zalecam medialne szkolenie powtórkowe w okresie 6-12 miesięcy.

Praca w grupie

Dla grup składających się z kierowników niższego szczebla decyzję co do liczby uczestników zostawiam organizatorowi szkolenia – 4-godzinna sesja dla jednej osoby lub praca w grupie przez cały dzień (8 godzin). Z doświadczenia wiem, że najlepiej pracują grupy od 4 do 6 osób.

Kiedy grupa jest większa, rozsądnym rozwiązaniem jest dodanie jeszcze jednej kamery z operatorem – bez tego trudno zapewnić wszystkim 3 wywiady ćwiczeniowe w wyznaczonym czasie.

Czasem klienci proszą o włączenie do programu szkolenia instrukcji o tym jak zachować się w kontakcie z dziennikarzem i czego należy unikać. Takie rozwiązania też są możliwe. Prowadziłem już szkolenia z udziałem kilkudziesięciu osób. Wiedza, którą przekazuję przed takim gremium jest dokładnie taka sama jak przed małym zespołem, ale oczywiście nie ma możliwości przećwiczenia jej w praktyce ze wszystkimi uczestnikami.

Zwykle zapraszam na scenę ochotnika, aby pokazać jak powinien wyglądać wywiad dla mediów. Potem zachęcam widzów do przeprowadzenia krótkiego wywiadu ze swoim sąsiadem w rzędzie. Następnie proszę o zamienienie się rolami. Punkt po punkcie pokazuję jak oceniać jakość rozmowy.

Na koniec, jednym ze sposobów zachęcenia szefów do szkolenia jest włączenie do programu elementów wystąpień publicznych. Wiele umiejętności wykorzystywanych w prezentacjach pomaga w wywiadzie dla mediów.

Konkluzja

Zawsze przypominam uczestnikom moich szkoleń medialnych, że Adam Małysz nie zaliczył w debiutanckim skoku 120 metrów i Justyna Kowalczyk sukcesy zawdzięcza regularnym treningom na długo przed pierwszym wyścigiem.

Tak samo, żeby znakomicie opanować sztukę udzielania wywiadów, należy wyznaczyć sobie cele, ćwiczyć systematycznie i znaleźć trenera medialnego, który będzie najlepiej pasować do Twojej organizacji.

sobota, 4 czerwca 2011

Reporterzy lubią spekulować

"Jaki był czarny scenariusz? Czy można wyobrazić sobie coś gorszego? Ale gdyby..." Ach, to dziennikarskie gdybanie!

Reporterzy uwielbiają spekulować. Dlaczego? A dlaczego lubimy oglądać filmy z dramatyczną akcją?

Dziennikarze zawsze chcą opowiedzieć barwną, pasjonującą, zadziwiającą historię, ale czasem fakty nie są wystarczająco sugestywne. Reporterzy mają ogromne ego i jego rozmiar widać właśnie w pytaniu: "Ale gdyby...?"

Takie pytanie pokazuje rozczarowanie reportera, podobne do miny zawiedzionego czterolatka, który miał nadzieję, że kupisz mu lody.

Ryzykowna spekulacja

Uważaj na dziennikarzy, którzy zachęcają do spekulowania, gdyż wkraczasz na bardzo niebezpieczne terytorium. Każda spekulacja jest zgodą na "rozdmuchanie" tematu.

Najlepsze wyrażenie jakiego możesz użyć w tej sytuacji brzmi: "Nie mogę spekulować na ten temat, ale mogę powiedzieć, że..."

Inne wyjście: "Byłoby niestosowne spekulować na ten temat, ale chciałbym zwrócić uwagę na..."

Technikę bloku, mostu i wabika opisałem w artykule "Test medialnego cynika". W tym przypadku już na początku blokujesz spekulacje reportera słowami: "Byłoby niestosowne spekulować na ten temat", by zaraz przejść do frazy: "ale chciałbym zwrócić uwagę na...", która powinna przekierować reportera do jednego z kluczowych komunikatów.

Najlepiej gdybyś w tym momencie podał reporterowi jakiś nowy fakt, który zniechęci go do drążenia ryzykownego wątku. Ale najważniejsze jest szybkie ucięcie spekulacji i trzymanie się faktów.

Z podobnym niebezpieczeństwem mamy do czynienia kiedy reporter prowokuje Ciebie do wypowiedzi w cudzym imieniu. Poprawna odpowiedź: "Nie mogę wypowiadać się w ich imieniu, ale mogę powiedzieć, że..." Potem możesz skorzystać z metody bloku, mostu i wabika.

Błąd w pytaniu

Kolejny problem to sytuacja kiedy reporter umieszcza w pytaniu nieprawdziwą informację.

Większość rzeczników próbuje delikatnie wrócić do sedna kluczowego przekazu i skorygować błąd, nie pokazując nawet dziennikarzowi gdzie się myli. Hmmm... Moim zdaniem, to zbyt subtelne i rzadko działa.

Kiedy reporter podaje w pytaniu nieprawdziwą informację, masz prawo (i nawet obowiązek) przerwać mu w pół słowa i powiedzieć: "Przepraszam, ale to nieprawda." Dopiero potem rzeczowo skoryguj błąd z pytania.

Bardziej delikatna opcja: "Nie mogę zgodzić się z sugestią zawartą w pytaniu."

Rzecznicy prasowi przyznają, że boją się zdecydowanej ingerencji, gdyż to może wprowadzić do wywiadu "wrogość i podejrzliwość". Niekoniecznie. Można to zrobić zdecydowanie i grzecznie – ważne, żeby szybko.

Co więcej, taki styl korygowania błędów zmienia dynamikę wywiadu lub konferencji prasowej na Twoją korzyść, bo pokazujesz "kto tu rządzi" (i kto zna fakty) i bierzesz odpowiedzialność za swoje słowa. Reporter będzie bardziej dokładnie dobierał słowa nie tylko w czasie wywiadu, ale także podczas redagowania końcowego tekstu do publikacji.

To Ty jesteś odpowiedzialny za wywiad lub konferencję prasową od początku do końca i nie możesz przekazać tej kontroli reporterowi, nawet kiedy kusi Cię zaproszeniem do spekulacji.

środa, 1 czerwca 2011

Wotum zaufania lub nieufności dla firmy w sytuacji kryzysowej

Kiedy w fabryce wybucha pożar i nikt nie chce udzielić mediom informacji, dziennikarze szukają wyjaśnień w innych źródłach, na przykład pytają przypadkowych świadków.

Reporter po przyjeździe na miejsce wypadku lub katastrofy chce szybko ocenić sytuację i podjąć bardzo ważną decyzję: czy warto ufać rzecznikowi prasowemu czy nie. Trochę to przypomina sytuację w europejskich parlamentach, które głosują nad wotum zaufania lub nieufności dla premiera.

Jeśli nikt z firmy nie ma czasu na udzielenie informacji, dziennikarz z miejsca udziela jej "wotum nieufności".

Efekt jest okropny. Dziennikarze zastanawiają się czy wiesz co się dzieje - pytają czy sytuacja jest groźniejsza niż się wydaje. Pamiętam co myślałem kiedy obserwowałem jako reporter telewizyjny pożar w fabryce chemicznej: "Ci ludzie nie panują nad sytuacją. Będzie jeszcze gorzej. Zginie wiele osób."

Wotum nieufności

Reporterzy odcięci od aktualnych informacji czują się manipulowani i w ich relacjach może pojawić się sceptycyzm i uprzedzenie. W relacjach "na żywo" można usłyszeć sarkastyczne komentarze. Dodatkowo, reporter może nie oprzeć się pokusie ubarwienia relacji kilkoma złośliwościami.

Gdybym musiał czekać w nieskończoność na jakiekolwiek informacje, czułbym się coraz bardziej zdenerwowany. Wydawca krzyczał do słuchawki dlaczego niczego nie udało się ustalić i nikt z zakładu nie chciał nic powiedzieć. A ja przecież jestem w mediach najważniejszy. To właśnie w tym momencie skieruję kroki do sąsiadów zakładu z pytaniem co widzieli i co o tym sądzą. Będę pytał czy się boją i dlaczego.

Jak się domyślasz to właśnie wtedy moja kamera zarejestruje wypowiedzi: "Takie eksplozje zdarzają się często.", "Nikt nie wie co oni wypuszczają do powietrza.", "Boję się tutaj mieszkać i martwię się o zdrowie moich dzieci.", "Oczy mi łzawią i czuję dziwne drapanie w gardle." i moja ulubiona wypowiedź: "Gruchnęło tak, że wypadła mi sztuczna szczęka." (Tak ktoś powiedział do kamery.)

Nieufność do kwadratu

Poziom nieufności wzrasta jeszcze bardziej kiedy przed bramę zakładu wychodzi rosły ochroniarz z żądaniem wyłączenia kamer, mikrofonów i zakazem robienia zdjęć, nawet jeśli dziennikarze nie znajdują się na prywatnym terenie. Zawsze dbałem o to, żeby pokazać w wieczornych wiadomościach zdenerwowanego ochroniarza, gdyż jego słowa i gesty dobitnie świadczyły, że firma coś ukrywa.

Nieufność rośnie także kiedy rzecznik prasowy w końcu zdecyduje się zabrać głos – pytania są agresywne, sarkastyczne i ich jedyny cel to podważenie wiarygodności rzecznika.

Jako trener medialny rozumiem, że być może nikt z zakładu nie miał czasu dla mediów, gdyż wszyscy byli zajęci gaszeniem pożaru. Ale bądźmy szczerzy. Nic mnie to jako reportera nie obchodzi. Firma musi mieć rzecznika prasowego. To część obowiązków. Tak samo jak wymóg posiadania wysoko wykwalifikowanych ekip strażackich.

Wotum zaufania

Z drugiej strony, gdyby po przyjeździe na miejsce katastrofy, spotkał się ze mną niezwłocznie uczynny rzecznik prasowy i przedstawił podstawowe fakty, moje zaufanie do firmy wzrosłoby niebywale. Pomyślałbym: "Taki kłopot, a oni nad wszystkim panują." Może towarzyszyłoby temu trochę współczucia, pytania byłyby bardziej wyważone, ton mojego głosu w relacjach "na żywo" mniej ironiczny.

Dodatkowo, dzięki informacjom uzyskanym od rzecznika, nie pukałbym do tylu drzwi sąsiadów z pytaniami co widzieli, słyszeli i czego się boją.

Podsumowując – rzecznik prasowy musi pojawić się na miejscu wypadku lub katastrofy z gotowym, krótkim, jasnym oświadczeniem, jeszcze przed pierwszym dziennikarzem.

Kontakt

Nazwa

Adres e-mail *

Wiadomość *