piątek, 30 grudnia 2011

10 minut szkolenia medialnego

Czasem nachodzi mnie myśl: Gdybym musiał, czy zdołałbym przygotować nowego rzecznika prasowego do pierwszego wywiadu dla mediów w nie dłużej niż 10 minut?

Tylko nieliczni początkujący rzecznicy prasowi mogą w kilka minut zdobyć mistrzowskie szlify – ale każdy może poprawić swój wynik na skali 0-10 punktów. Na przykład, ktoś kto startuje z poziomu "4" może poprawić ocenę o dwa punkty po kilkuminutowym intensywnym przygotowaniu.

Oto 9 informacji jakie przekazałbym nowemu rzecznikowi prasowemu w 10 minut – coś, co absolutnie musi wiedzieć.

Jeśli nie masz więcej czasu na przygotowanie do pierwszego kontaktu z reporterem, te instrukcje pomogą Ci zrobić dobre wrażenie i – mam nadzieję – osiągnąć swoje cele.

1. Opracuj kluczowe przesłanie.

Nie możesz spotkać się z dziennikarzem jeśli nie wiesz co mu powiesz. Zapisz na kartce trzy krótkie komunikaty, które przekażesz w wywiadzie.

2. Powtarzaj. Powtarzaj. Powtarzaj.

W każdej odpowiedzi umieść co najmniej jeden z kluczowych komunikatów. Nie powtarzaj ich jak papuga verbatim – utrwalaj tylko główną myśl każdego komunikatu.

3. Przejście.

Nie ma "idealnego" pytania. Twoim zadaniem jest przejście od krótkiej odpowiedzi na pytanie dziennikarza do kluczowego przesłania. Możesz to zrobić używając sprawdzonych zwrotów, na przykład, "Najważniejsze, aby pamiętać, że...", "Nie możemy przeoczyć faktu, że..." lub "Gołym okiem widać, że..."

4. Nie szukaj nowego przyjaciela.

Jeśli po kwadransie wywiadu czujesz, że wszystko dobrze się układa, możesz pomyśleć: "To nie takie trudne!" W chwili kiedy zaczniesz dostrzegać w reporterze przyjaciela, wchodzisz na śliską drogę – stąd łatwo o błąd. Dziennikarz może być prywatnie bardzo miłym człowiekiem – ale nie szukaj w nim sojusznika.

5. Mów prostym językiem.

Może lubisz wyszukane słownictwo i perfekcyjnie opanowałeś branżowy żargon – w rozmowie z dziennikarzem to w niczym nie pomoże. Wręcz przeciwnie. Trudne techniczne terminy, gramatyczne galimatiasy budują ścianę pomiędzy Tobą a dziennikarzem i czytelnikami. Komunikując się z opinią publiczną używaj potocznej polszczyzny i słów jakie zrozumie 12-latek.

6. Zaczynaj odpowiedź od konkluzji.

Odpowiadając na pytanie, zawsze zaczynaj od konkluzji. Na początek mów to, co najważniejsze. Jeśli masz czas, przedstaw uzasadnienie. W innym przypadku reporter może Ci przerwać w pół zdania.

7. Pokaż się z najlepszej strony.

Większość nowych rzeczników prasowych chce ukryć swoje osobiste atuty – wolą zaprezentować się jako "oficjalni" lub "profesjonalni" lub "wiarygodni" rzecznicy. W efekcie są... nudni. Bądź sobą. Gestykuluj. Patrz w oczy. Promieniuj pasją, energią i ciepłem. Uśmiechaj się :-)

8. Mów 10% głośniej.

Jeśli w telewizji będziesz mówić normalnym poziomem głosu, prawdopodobnie zabrzmi to monotonnie (ta uwaga nie dotyczy aktorów, śpiewaków operowych, nauczycieli i przedstawicieli innych "głośnych" zawodów). Telewizja większość z nas "wycisza" – to znaczy, że musisz mówić trochę głośniej niż zwykle. Więcej wigoru w głosie dodaje też energii mowie ciała.

9. Bądź odważny i rozważny.

Jeśli czujesz się niepewnie, na pewno tak też wyglądasz. Zamiast panikować po usłyszeniu trudnego pytania, potraktuj je jako okazję do wykazania się wiedzą i opanowaniem. Nawet jeśli nie udzielisz perfekcyjnej odpowiedzi, ludzie ocenią Ciebie bardziej przychylnie niż rzecznika, który ze strachu nie potrafi sklecić jednego sensownego zdania.

Bonus: Obejrzyj swój wywiad w telewizji, posłuchaj nagrania w radiu, przeczytaj artykuł. Tego się spodziewałeś? Co Cię zaskoczyło? Czego się nauczyłeś? Zrób notatki i wróć do nich po 24 godzinach. Tym razem na wnioski i naukę masz więcej niż 10 minut :-)

poniedziałek, 26 grudnia 2011

Jak ocalić skórę na trudnej konferencji prasowej

Organizujesz konferencję prasową i wiesz, że będzie gorąco, bo temat jest kontrowersyjny.

Spodziewasz się wielu trudnych pytań od dziennikarzy. Szykuje się "ostre strzelanie".

Planujesz maksymalnie skrócić czas spotkania z mediami, ale z drugiej strony, nie chcesz być posądzony o utrudnianie dostępu do informacji – kilka odpowiedzi na pytania dziennikarzy stworzy wrażenie, że jesteś otwarty i nie masz nic do ukrycia.

Oto metoda, która pokaże chęć współpracy z mediami i jednocześnie skróci czas kontaktu z dziennikarzami.

Kiedy konferencja prasowa dotyczy kontrowersyjnej sprawy, dobrze jest z góry określić czas odpowiedzi na pytania, na przykład: "Mam 10 minut na pytania," lub "Mam czas na pięć pytań."

Dobrą praktyką jest rozpoczęcie konferencji prasowej od krótkiego oświadczenia, w którym przekazuje się podstawowe fakty – kto, co, kiedy, gdzie, jak i dlaczego.

Teraz moment, w którym większość osób popełnia błąd.

We wstępnym oświadczeniu pojawiają się odpowiedzi na WSZYSTKIE podstawowe pytania. Reporterzy skrupulatnie wykorzystują swój czas na dociekliwe pytania. Nawet jeśli ograniczysz czas do pięciu minut, możesz mieć pewność, że wszystkie pięć minut będzie wypełnione najtrudniejszymi pytaniami.

Możesz tego uniknąć.

Wyobraź sobie jak przebiegnie konferencja prasowa jeśli rozpoczniesz ją od zwięzłego oświadczenia (max. 3 zdania), w którym celowo pominiesz pewne kluczowe informacje, wyznaczysz pięć minut na pytania i oddasz głos dziennikarzom.

Reporterzy będą musieli uzupełnić luki – bez tych informacji nie napiszą tekstu. Ty z kolei wykorzystasz te pięć minut na odpowiedzi na proste pytania "kto, co, kiedy, gdzie, jak i dlaczego" – zamiast odpowiadać na niewygodne pytania.

Opisana metoda prowadzenia konferencji prasowej przynosi znakomite efekty, ale należy ją stosować z umiarem.

Dobre relacje z mediami nie polegają na ograniczaniu kontaktu rzecznika prasowego z dziennikarzami do pięciu minut. Ale w pewnych sytuacjach (brak szczegółowych informacji, chwilowa niedyspozycja kluczowego pracownika, kłopoty techniczne) ta metoda może ocalić Ci skórę.

niedziela, 18 grudnia 2011

Ruszaj brwiami w telewizji

Telewizja lubi naturalność, spontaniczność i szczerość.

Kiedy występujesz w telewizji, zachowuj się jak najbardziej naturalnie. Dotyczy to mowy ciała i mimiki, w tym ruchu czoła i brwi.

Zdenerwowani ludzie nie ruszają brwiami. Ich twarz jest nieruchoma i płaska – tylko czasem pojawia się sztuczny uśmiech.

Każdy komunikuje się na dwóch poziomach: werbalnym i niewerbalnym. W telewizji ten drugi jest bardzo ważny.

Koncentrując się na dokładnie wyuczonych odpowiedziach na pytania dziennikarza, zachowujesz się jak zimny robot wykonujący zaplanowane zadanie – i tak też jesteś postrzegany.

Wiarygodne brwi

Jeśli chcesz być wiarygodny i budzić sympatię, powinieneś być swobodny i naturalny. To znaczy zachowywać się, ruszać i gestykulować jak w normalnej rozmowie.

Ludzie prowadzący konwersację podnoszą brwi, marszczą je, czasem podnoszą jedną brew i opuszczają drugą. Wszystko oczywiście w umiarze – naśladowanie Mr Spocka z filmu "Star Trek" wywoła tylko wesołość i niepochlebne komentarze.

Naturalne ruchy brwi dodają ekspresji oczom, które – jak wiadomo – są najważniejszym elementem twarzy w komunikacji. Ruchy brwi pomagają też przekazywać emocje: zdziwienie, pasję, rozbawienie i irytację.

Czy to znaczy, że namawiam do spędzenia godzin przed lustrem, żeby poprawić "pracę" brwi? Może sugeruję zatrudnienie trenera od ruchu brwiami?

Nie i nie.

Naturalne ruchy brwi

Nie musisz uczyć się od początku ruszania brwiami. Doskonale sobie z tym radzisz przez całe życie. Problem polega na tym, że większość osób tak stresuje występ przed kamerą, że zaczynają zachowywać się inaczej niż w zwykłej konwersacji.

Strach i stres dosłownie ich paraliżują – brwi nagle nienaturalnie nieruchomieją.

Nie pozwól, żeby to przytrafiło się także Tobie.

piątek, 2 grudnia 2011

Jak rozmawiać z nierozgarniętym reporterem

Czasem słyszę narzekania klientów, że reporter, z którym przyszło im rozmawiać był po prostu głupi. Był naprawdę tępy czy tylko udawał?

Metoda "na głupka" to jedna ze sprytnych sztuczek inteligentnych dziennikarzy.

Oto trzy sytuacje, które mogą sugerować, że reporter nie jest członkiem Mensy:

1. Reporter próbuje zdobyć więcej informacji.

Reporter może powiedzieć "Przepraszam, ale nie rozumiem", żeby wydobyć więcej szczegółów. Na szkoleniach medialnych powtarzam: "Więcej słów, to więcej kłopotów." Im dłuższy wywiad, tym większe ryzyko, że powiesz coś, czego pożałujesz.

Zapytaj dziennikarza czego dokładnie nie rozumie i skup się na tej konkretnej kwestii. Twoim celem nie jest przekazanie reporterowi wiedzy jaką student zdobywa w ciągu semestru. Masz odpowiedzieć na pytania i przekazać trzy kluczowe komunikaty – nic więcej.

2. Nie wypowiadasz się jasno.

Reporter może powiedzieć "Przepraszam, ale nie rozumiem", żeby zachęcić Ciebie do odejścia od branżowego żargonu. Techniczne wyrażenia, skomplikowane definicje, pogmatwane idee trudno przetworzyć na proste zdania zrozumiałe dla czytelników.

Oto prosta sztuczka mojej koleżanki z telewizji. Kiedyś przeprowadzała wywiad z profesorem, który znany był z hermetycznego języka. Po 20 minutach stwierdziła, że nic z tego, co powiedział nie nadaje się do emisji na antenie. Dziękując za wywiad powiedziała: "Mam osobistą prośbę. Mój 10-letni siostrzeniec pasjonuje się nauką. Czy mogę prosić jeszcze o krótką wypowiedź na ten sam temat, którą mogłabym mu pokazać?" Naukowiec zgodził się i powiedział to samo prostymi słowami – właśnie to nagranie ukazało się wieczorem w programie.

Testuj swoje komunikaty na młodych ludziach. Jeśli z powodzeniem potrafią je powtórzyć własnymi słowami, to znak, że wygrałeś walkę z żargonem.

3. Reporter naprawdę jest nierozgarnięty.

Reporter może powiedzieć "Przepraszam, ale nie rozumiem", bo rzeczywiście jest niedouczony. W każdym zawodzie są osobnicy poniżej dopuszczalnej normy intelektualnej – dziennikarstwo nie jest wyjątkiem.

Także w takich okolicznościach – nie poddawaj się. Potraktuj rozmowę jako praktyczne ćwiczenie w prostej komunikacji. Przypomnij sobie zalecenie Alberta Einsteina: "Wszystko powinno być proste jak tylko to możliwe, ale nie prostsze."

sobota, 19 listopada 2011

Z notatnika reportera śledczego - część 2/2

W pierwszej części pisałem jak reporter śledczy przygotowuje się do wywiadu i jak radzi sobie z trudnymi rozmówcami.

Dziś o tym jak przeprowadza wywiad.

III. PRZEPROWADZENIE WYWIADU

1. Chronologia. Przestudiuj zebrane informacje chronologicznie, data po dacie, krok po korku. Lepiej zrozumiesz co się wydarzyło i dostrzeżesz ewentualne luki.

2. Jak i dlaczego. Zawsze kiedy usłyszysz coś ważnego pytaj: "Skąd pan/pani to wie?" Zamiast pytać czym ludzie się zajmują, pytaj DLACZEGO to robią.

3. Wolne ruchy. Kiedy dochodzisz do punktu kulminacyjnego, zwolnij tempo zadawania pytań. Pytaj o szczegóły. "Gdzie stałeś? Co widziałeś? Co słyszałeś? Jak byłeś ubrany? Jaka była pogoda? Co czułeś?" Zmień czas przeszły na teraźniejszy: "Gdzie stoisz? Co widzisz? Co słyszysz? Jak jesteś ubrany? Jaka jest pogoda? Co czujesz?" Wracacie w ten sposób na scenę tamtych wydarzeń. Słuchasz teraz opowieści, a nie suchych faktów.

4. Telefon. Poproś telefonicznego rozmówcę o opisanie jego pokoju (meble, co wisi na ścianach, co widać przez okno.) Pozwól mu opowiedzieć o sobie w kilku wymiarach (patrz wyżej: wolne ruchy).

5. Słuchaj. Niektórzy reporterzy mówią za dużo w czasie wywiadu. Wywiad to nie rozmowa. Chcesz siebie cytować? Od pytań ważniejsze są odpowiedzi – daj rozmówcy szansę na pełną wypowiedź.

6. Spowiedź. Zapytaj rozmówcę o nazwiska osób, które go popierają i krytykują. Za co go atakują? Co powiedzą ci drudzy? Zapytaj czy kiedyś był wyrzucony ze szkoły lub pracy, czy był skazany prawomocnym wyrokiem, czy był ukarany za jazdę pod wpływem alkoholu lub niepłacenie alimentów.

7. Kłamca. Kiedy wiesz, że rozmówca mija się z prawdą, pozwól mu brnąć w kłamstwa. Nie przerywaj i pytaj o szczegóły. Kłamcy nie skąpią detali, bo wierzą, że dodają im wiarygodności. Słuchaj i notuj dokładnie. Po zakończeniu opowieści, logicznie i systematycznie, spokojnie i cierpliwie, pokaż wszystkie nieścisłości. Blagier sam zapędził się w kozi róg.

8. Życiorys. Poproś o życiorys, nawet jeśli nie zamierzasz wykorzystać go w tekście. Życiorys to kopalnia wiedzy o rozmówcy.

9. Obiektywizm. Nie opowiadaj się po żadnej stronie. Nie daj się wciągnąć w dyskusję kto ma rację. Kiedy słyszysz posła oskarżanego o korupcję: "Nie sądzę, że mogłem przyjąć jakieś korzyści od tamtej firmy." powiedz: "Ale ja chcę wiedzieć czy pan wziął łapówkę, a nie co pan sądzi."

10. Powtarzaj pytania. Czasem warto wrócić w wywiadzie dwa lub trzy razy do kluczowych pytań. To test na prawdomówność i okazja do zdobycia dodatkowych informacji.

11. Prowokuj. Nie ma głupich pytań – są tylko głupie odpowiedzi. Nie ma za bardzo osobistych pytań – są tylko bardzo głupie odpowiedzi.

12. Drąż temat. Ludzie nie mają pojęcia ile naprawdę wiedzą. Twoje pytania mają odświeżyć pamięć i wyciągnąć z jej zakamarków najciekawsze szczegóły.

13. Uczciwość. Nie wprowadzaj rozmówcy celowo w błąd. Możesz oczywiście pominąć jakiś istotny szczegół, ale im więcej wiedzy przekażesz rozmówcy, tym chętniej się przed Tobą otworzy.

14. Otwarte pytania. Pod koniec spotkania zapytaj rozmówcę co jeszcze – jego zdaniem – mogłoby zainteresować czytelników. Czasem usłyszysz podpowiedź do napisania nowego tekstu na fascynujący temat.

15. Reżyser. Udany wywiad przypomina przyjazną pogawędkę, ale jego jedynym celem jest zdobycie informacji. Delikatnie i z wyczuciem kontroluj przebieg wywiadu.

środa, 16 listopada 2011

Z notatnika reportera śledczego - część 1/2

Reporterzy śledczy to elita dziennikarstwa. Ich misją jest ujawnianie skandali i niecnych uczynków rządzących elit.

W konwencjonalnym dziennikarstwie korzysta się zwykle z ogólnie dostępnych materiałów. W dziennikarstwie śledczym chodzi o zdobycie materiałów, których właściciel wolałby nie ujawniać, a które z ważnych społecznie powodów powinna poznać opinia publiczna.

W konwencjonalnym dziennikarstwie liczy się maksymalnie obiektywny opis rzeczywistości. W dziennikarstwie śledczym reporter ujawniając obiektywne fakty chce doprowadzić do zmiany na lepsze.

Dla moich studentów dziennikarstwa opracowałem zestaw 35 porad jak przeprowadzać wywiady. Mogą z nich skorzystać także praktycy PR przygotowujący swoich klientów do kontaktów z mediami.

I. PRZYGOTOWANIE

1. Dokumentacja. Najlepsze pytania to te, które wynikają z głębokiej i szerokiej wiedzy. Przejrzyj wycinki prasowe, akta sądowe i rozmawiaj z ekspertami.

2. Taktyka. Opracuj plan taktyczny i omów go z kolegą z redakcji. Być może ktoś zajmował się niedawno podobnym tematem. Co doradzi? Z informatorami i niechętnymi rozmówcami najlepiej spotykać się w domu.

3. Organizacja. Zapisz w notatniku punkty, które chcesz poruszyć w wywiadzie. Zaczynaj od prostych, niewinnych i łagodnych pytań (na przykład, ustalenie chronologii wydarzeń). Ale przygotuj też listę zasadniczych pytań na wypadek, gdyby rozmówca z miejsca okazał wrogość ("Mam tylko minutę na rozmowę!").

4. Przygotowanie do wywiadu. W ramach rozgrzewki (na przykład w czasie porannego prysznica) wyobraź sobie udany wywiad. Reporterzy, którzy nie wierzą, że uda im się zdobyć wszystkie potrzebne informacje zwykle nie odnoszą sukcesu.

5. Otwarcie. Nie próbuj zastraszyć rozmówcy. Cyniczny, niegrzeczny i obcesowy reporter potrzebuje lekcji dobrego wychowania.

6. Zwracaj uwagę na szczegóły. Przyjrzyj się wyposażeniu pokoju. Rzuć okiem na ściany, gabloty, grzbiety książek, dokumenty na biurku. Zapisz co zauważyłeś.

7. Poszukaj innych źródeł. Czekając na rozmówcę (warto przyjść 10 minut wcześniej) zamień kilka słów z sekretarką i przypadkowymi pracownikami. Możesz usłyszeć coś co wykorzystasz w wywiadzie lub artykule.

II. NIECHĘTNI ROZMÓWCY

8. Nie poddawaj się. Kiedy ktoś zamyka Ci drzwi przed nosem, szukaj punktu zaczepienia. "Tak przy okazji, też mam jamnika. Dziwne psy. Wczoraj moja suczka..." Kiedy rozmówca grozi odłożeniem słuchawki, szybko powiedz: "Chcę tylko poinformować o czym piszę." W najgorszym razie usłyszysz: "Nie mam nic do powiedzenia."

9. To drobnostka. Kiedy słyszysz w telefonie: "Nie chcę/nie mogę tego komentować" powiedz: "Nie ma powodu do obaw. Rozmawiałem o tym już z kilkoma osobami. Tylko kilka pytań. Chodzi o wyjaśnienie pewnej nieścisłości... (i powiedz o co chodzi)." Nie pytaj o powód odmowy udzielenia informacji. Nie, bo... nie!

10. Empatia. Uspokój rozmówcę, który mówi: "Obawiam się, że mój komentarz może..." Okaż empatię: "Rozumiem pana/pani obawy. To trudny okres dla waszej firmy. Ludzie w kłopotach nie chcą o nich mówić. Może skupimy się tylko na najważniejszych kwestiach. To mi pomoże w obiektywnym opisaniu sprawy." Pokaż, że rozumiesz obawy, ale staraj się zdobyć potrzebne informacje.

11. Ważny urzędnik lub inna gruba ryba. Kiedy słyszysz od "ważnej i wpływowej" osoby "Bez komentarza!" powiedz: "Najgorsza rzecz jaką mogę zrobić to napisać, że firma/instytucja mimo naszych próśb odmówiła komentarza. Czytelnicy pomyślą, że coś ukrywacie i naprawdę zrobiliście coś okropnego, odrażającego i obrzydliwego. Zastanówmy się razem jak możemy tego uniknąć. Na przykład, proszę mi powiedzieć dlaczego..."

12. Drzwi nr 1 lub nr 2? W przypadku wyjątkowo upartego i nieżyczliwego rozmówcy możesz powiedzieć: "Bez względu na to czy pan/pani coś mi powie lub nie i tak napiszę na ten temat. Mamy zatem dwa wyjścia: 1. napiszę obiektywny artykuł o tym, że odmówiono mi informacji i/lub komentarza, albo 2. napiszę obiektywny artykuł, w którym znajdzie się pana/pani punkt widzenia. Jaka decyzja?" Zwykle wybierana jest opcja nr 2.

13. Obejście. Kiedy rozmówca definitywnie rezygnuje z wypowiedzi, skieruj się z pytaniami do innych osób w firmie/instytucji. Na pewno czegoś się dowiesz i przede wszystkim pokażesz, że łatwo nie ustępujesz.

14. Anonimowość. Nie zgadzaj się na anonimowość bez walki. Przekonuj rozmówcę, że nic mu nie grozi. Informacja, której nie możesz wykorzystać w artykule, jest dla Ciebie bez wartości.

15. Negocjacje. Notuj wszystko dokładnie, także kiedy rozmówca obstaje przy zachowaniu anonimowości. Na koniec wybierz najciekawszy i mało kontrowersyjny cytat i zapytaj: "Wróćmy na chwilę do tego zdania... Dlaczego nie chce pan/pani powiedzieć tego pod nazwiskiem?" Jeśli uzyskasz zgodę, przejdź do kolejnego stwierdzenia i zadaj identyczne pytanie. I tak dalej... Jeżeli jednak rozmówca nie zmieni zdania, musisz uszanować jego prawo do anonimowości.

16. Gwoli wyjaśnienia. Bywa, że rozmówca zgadza się ujawnić tylko niektóre szczegóły albo nie znasz wszystkich detali i potrzebujesz uzupełnić braki. Możesz powiedzieć: "Już tyle się dowiedziałem. Brakuje mi tylko kilku szczegółów. Nie chciałbym wprowadzić czytelników w błąd. Na przykład, dlaczego..."

17. Prosto z mostu. Zapytaj prezesa/urzędnika DLACZEGO wyrzucił z pracy informatora/autora przecieku a nie czy coś takiego zrobił. W takim pytaniu jest sugestia, że coś wiesz, ale chcesz potwierdzić informację.

19. Zagubiony reporter. Prośba o pomoc nie przyniesie ujmy na honorze. "Kto może mi to wyjaśnić jeżeli nie pan/pani?"

20. Jeszcze raz. Kiedy przyjdzie Ci pocałować klamkę, spróbuj dzień lub dwa później. Inteligentni ludzie zmieniają zdanie.

W drugiej części powiem jak przeprowadzić wywiad.

poniedziałek, 14 listopada 2011

Szary odcień komentarza

Wszyscy wiemy co znaczy "do druku". To wypowiedź, którą dziennikarz może wykorzystać bez naszej zgody.

Przykład wypowiedzi "do druku". Reporter dzwoni z pytaniem dlaczego Twoja firma zwalnia 100 pracowników. Odpowiadasz, że to skutek zniesienia ceł importowych na Twoje produkty i planowanego zmniejszenia produkcji. Następnego dnia dziennikarz cytuje Ciebie tłumaczącego zwolnienia zniesieniem ceł importowych i planowanym zmniejszeniem produkcji.

Życie nie jest czarno-białe. W relacjach z mediami jest miejsce na wiele odcieni szarości.

Nie do druku, czyli...

Termin "nie do druku" oznacza, że wszystkie przekazane informacje nie mogą być wykorzystane pod żadnym pozorem i w żadnej postaci. Nigdy tego nie powiedziałeś i reporter nigdy tego nie słyszał. Przypomina to trochę spowiedź – przekazana informacja jest niezwłocznie wymazywana z pamięci.

Powszechny problem z "nie do druku" polega na tym, że reporterzy lekceważący dżentelmeńskie umowy zmieniają "nie do druku" w bardziej lub mniej zaawansowaną formę "do druku".

Rozwiązaniem tego problemu jest zbudowanie takich relacji z reporterami, które zagwarantują 100% pewności (czy to jest możliwe?), że umowa "nie do druku" będzie dochowana.

Ponieważ nigdy nie ma absolutnej pewności, bezpieczniej jest przenieść się do "szarej strefy". Podobnie jak w sytuacji "nie do druku" nie prowadź tej gry z reporterami, których nie darzysz ogromnym (absolutnym?) zaufaniem. Upewnij się też, że dziennikarz podobnie rozumie reguły tej gry. Dobrze jest wytłumaczyć sobie wzajemnie jak rozumiemy poszczególne terminy.

Dwa odcienie szarości

Pierwsza szara opcja – nazwijmy ją "jasno szara" – to wypowiedź "jak się dowiedziałem". Zazwyczaj oznacza zgodę na wykorzystanie informacji bez podania konkretnego źródła. Na przykład, "pracownik firmy" lub "wysoki urzędnik w ministerstwie". Od Ciebie zależy jak dokładnie opiszesz to źródło. Lepiej zrób to sam i nie pozwalaj reporterowi na samodzielne podejmowanie decyzji. Tak uzyskane informacje mogą być wykorzystane słowo w słowo.

Wracając do przykładu ze zwolnieniami pracowników typowy komentarz odwoła się do analityka branży tłumaczącego zwolnienia zniesieniem ceł importowych i planowanym zmniejszeniem produkcji.

Wersja "ciemno szara" oznacza "jak usłyszałem". Oznacza to absolutny zakaz ujawnienia Twojego nazwiska bez względu na formę wykorzystania wypowiedzi. Przekazane informacje mogą być wykorzystane przez reportera tylko jako jego własne myśli.

W hipotetycznym przykładzie redukcji zatrudnienia komentarz może przybrać formę: 1. spekulacji na temat zwolnień w świetle zniesienia ceł ochronnych, lub 2. uzyskania wypowiedzi innej osoby czy zwolnienia były wymuszone zniesieniem ceł.

Trzy szare tropy

Wielu rzeczników prasowych interpretuje "nie do druku" na poziomie "jak usłyszałem". Wywołuje to lekką konfuzję wśród dziennikarzy. Dlatego ważne jest ustalenie jasnych reguł gry i dokładne wytłumaczenie do jakiego odcienia szarości się odwołujemy.

Pojawia się też pytanie czy w ogóle warto korzystać z poziomu "jak się dowiedziałem" lub "nie do druku". Moim zdaniem, odwołanie się do konkretnego poziomu szarości i czerni zawsze zależy od okoliczności.

Po pierwsze, są sytuacje kiedy w Twoim interesie jest wskazanie reporterowi konkretnego tropu pod warunkiem, że nie ujawni nazwiska.

Po drugie, czasem reporterzy przyjmują błędne hipotezy, które mogą zaszkodzić Twoim interesom jeżeli będą opublikowane. Korekta tych hipotez pomoże zmienić percepcję dziennikarza.

Po trzecie, jeżeli wierzysz w skuteczność krytykowania konkurencji, to wypowiedź pod jednym z tych rygorów umożliwi Ci pokazanie słabych stron konkurencyjnej organizacji.

Konkluzja

Kiedy budujesz relacje z konkretnym dziennikarzem dostarczanie mu informacji na kilku poziomach "szarości" czyni Ciebie bardziej atrakcyjnym i wartościowym partnerem od osoby, która hołduje strategii "bez komentarza" w czystej postaci.

piątek, 11 listopada 2011

Skąd ten szokujący tytuł?

Masz za sobą pierwszy wywiad dla lokalnego dziennika. Nie było źle. Dziennikarz był miły. Zadawał konkretne pytania. Sam poprosił o autoryzację. Ale ten tytuł! Szok!

Reporterzy obarczani są odpowiedzialnością za błędy i nieścisłości w swoich materiałach – czasem słusznie.

Niestety nie wszyscy wiedzą za co dziennikarz nie jest odpowiedzialny. Jeżeli nie podoba Ci się to, co widzisz w druku, nie wydzwaniaj od razu do reportera z pretensjami. Dowiedz się kto zawinił i do niego kieruj swoje żale.

Oto lista rzeczy, za które reporter NIE odpowiada:

1. Tytuł/podtytuł. Reporterzy rzadko są autorami tytułów. Zazwyczaj powstają one w głowie redaktora. Nie podoba Ci się tytuł? Dzwoń do redaktora wydania.

2. Podpisy pod zdjęciami. To też dzieło redaktora.

3. Niekorzystne zdjęcia. Fotoreporterzy, edytorzy zdjęć i wydawca razem decydują jakie zdjęcie wybrać do ilustracji tematu.

4. Zwiastuny. Jeśli widzisz na pierwszej stronie zwiastun tematu lub zapowiedź audycji telewizyjnej, dzwoń do redakcji promocji i pytaj kto jest autorem.

5. Komentarze. Kiedy redakcja drukuje nieprzychylny komentarz, nie kieruj złości na reportera (autora artykułu). Komentarze są pisane przez komentatorów lub członków kolegium redakcyjnego. Nie podoba Ci się komentarz? Napisz list polemiczny do redakcji.

Jeżeli przydarzy Ci się "przygoda" z tej listy, nie karaj dziennikarza odmową rozmowy w przyszłości lub przekazywaniem najcenniejszych informacji konkurencji. Sam najbardziej odczujesz przykre skutki takiego kroku.

środa, 9 listopada 2011

Nie ma jak sprzeczka w mediach

Ktoś krzyknął na ulicy. Dwie osoby żywo gestykulują. Dziecko płacze. Trudno się nie obejrzeć.

Chcesz zwrócić na siebie uwagę? Zrób to samo. Krzyknij. Tupnij. Rozpłacz się.

Media lubią tematy, w których jest zwycięzca i przegrany, bohater i antybohater, silny i słaby. Tematy bez ostrego konfliktu są banalne – brakuje w nich ryzyka i bezpośredniej rywalizacji.

Spór i kontrowersja ZAWSZE wzbudzają zainteresowanie. To prawda, że czasem tylko irytują, ale nigdy nie kojarzą się z obojętnością lub nudą.

Kiedy sześciu rozmówców mówi to samo, reporter wykorzysta najwyżej trzy wypowiedzi. Pozostałe trzy komentarze muszą być przeciwstawne - artykuł powinien być przecież obiektywny.

Jeżeli jednak dziennikarz spotka kogoś kto reprezentuje jeszcze inne stanowisko albo kwestionuje ogólnie przyjęty pogląd, szanse, że właśnie ta wypowiedź znajdzie się w artykule ogromnie rosną.

Podobnie jest z gośćmi zapraszanymi do studia. Nic tak nie ożywia programu jak drobna sprzeczka. Gospodarz programu nie oczekuje wyjaśnienia skomplikowanego problemu - chce gorącej, ekscytującej i prowokującej do dyskusji wypowiedzi.

Oto pomysły jak wywołać kontrowersję:

1. Zakwestionuj mit, który związany jest z Twoim produktem, usługą, sprawą lub problemem, którym się zajmujesz. Przedstaw argumenty, które obalą ten mit.

2. Napisz list do redakcji, w którym nie zgodzisz się z opinią w wydrukowanym artykule.

3. Zadzwoń do programu radiowego i przedstaw własne zdanie – najlepiej odmienne – na poruszany temat. Pamiętam audycję o puszystych paniach. Prowadzący utrzymywał, że trudno im kupić odzież. W trakcie audycji zadzwoniła słuchaczka, która prowadzi pracownię krawiecką dla "nietypowych" pań. Dziennikarz zaprosił ją do studia na specjalny wywiad.

4. Przedstaw swój pogląd zwięźle i jasno. Mów ze swadą i odwołuj się do emocji. Będziesz bardziej wiarygodny.

Nie próbuję zachęcać Ciebie do konfliktu czy namawiać do obrzucania kogoś błotem. Chcę tylko powiedzieć, że kontrowersja czy różnica opinii, która dotyczy Twojej marki może być niezwykle skuteczną metodą budowania większego zainteresowania dla Twojego stanowiska i szukania dla niego poparcia.

środa, 2 listopada 2011

To na pewno mój głos?

Jeśli jesteś początkującym politykiem, założycielem ciekawej firmy lub odnoszącym pierwsze sukcesy sportowcem, wcześniej czy później usłyszysz swój głos w radiu.

Prawdopodobnie nie spodoba Ci się jego brzmienie, szczególnie na początku. Często słyszę zdziwione reakcje "Nie podoba mi się mój głos" lub "Ja na pewno tak mówię?". Tak naprawdę mówisz.

Czy można coś z tym zrobić?

Oto 5 porad jak poradzić sobie z tym problemem:

1. Przyzwyczaj się do prawdziwego brzmienia swego głosu.

Słuchasz swego głosu od kiedy nauczyłeś się mówić, ale ludzie słyszą Cię inaczej. Powody są dwa: 1. mechaniczny (słyszysz się częściowo "przez kości" – czaszka działa jak pudło rezonansowe) i 2. neurologiczny (Twój mózg "filtruje" dźwięki i wyławia to, co ważne).

Można sobie z tym problemem łatwo poradzić wysłuchując nagrania zarejestrowanego przez mikrofon. Za pierwszym razem zabrzmi to dziwnie, ale z czasem oswoisz się z takim właśnie brzmieniem swego głosu – mimo że się nie zmienił.

2. Poćwicz pracę z mikrofonem.

Po zaakceptowaniu brzmienia swego głosu pojawia się problem tzw. metadźwięków, różnych wypełniaczy, chrząknięć, z których nie zdajesz sobie sprawy. To całkiem normalne "odkrycie". Jak się tego pozbyć?

Kup porządny dyktafon (Ja używam Olympus WS-560M). Wyobraź sobie, że udzielasz wywiadu. Nagraj odpowiedzi i poszukaj denerwujących nawyków. Do montażu nagrań w komputerze możesz wykorzystać bezpłatny program Audacity.

3. Nie baw się głosem.

Kiedy jesteś w gronie przyjaciół, wszyscy prawdopodobnie pękają ze śmiechu kiedy naśladujesz głos W. Putina lub S. Niesiołowskiego, ale w radiowym studio mów tylko swoim prawdziwym głosem – to Twoja dźwiękowa wizytówka.

Kiedy na scenę wychodzi Jerzy Kryszak publiczność wie, że za chwilę usłyszy głos L. Wałęsy i nagradza brawami. Jeśli za parodię bierze się amator, ludzie też się śmieją, ale z innego powodu – bawi ich nieudolny imitator. Z tego samego powodu unikaj ironii i sarkazmu – ludzie mogą wziąć Twoje słowa dosłownie.

4. Uważaj na hałaśliwe miejsca.

Kiedy jesteśmy w hałaśliwym miejscu (ulica, dworzec kolejowy, nocny klub, itp.), mówimy głośniej – czasem zaczynamy krzyczeć. Tak bywa na politycznej konwencji lub imprezie sportowej. Nic złego kiedy w dyskotece głośno zamawiasz piwo u barmana – gorzej kiedy przed Tobą stoi dziennikarz z mikrofonem.

Jeśli tło dźwiękowe jest bardzo głośne, reporter przystawi mikrofon bliżej ust, więc nie musisz podnosić głosu. Prawdopodobnie będzie też korzystać z mikrofonu kierunkowego, który "zbiera" tylko dźwięki z przodu i pomija szumy otoczenia. Nie nadwyrężaj niepotrzebnie strun głosowych, zachrypnięty z wysiłku głos będzie brzmiał sztucznie – mów normalnie.

5. Weź kilka lekcji u specjalisty od emisji i higieny głosu.

Jeśli uważasz, że masz skrzeczący i nieprzyjemny głos (w co wątpię), weź kilka lekcji u logopedy. Większość ludzi wierzy, że jedni rodzą się z niskim radiowym głosem, a inni przychodzą na świat w rodzinie Kaczora Donalda. Nic z tych rzeczy – wszystko można wyszkolić. Piosenkarze, aktorzy, prezenterzy radiowi i telewizyjni ćwiczą głos.

Konkluzja

Po oswojeniu się z barwą swego głosu, opanowaniu sztuki mówienia do mikrofonu i ewentualnie kilku lekcjach u logopedy, będziesz mówić z większą swobodą i mniejszym stresem – bardziej skupisz się na treści wypowiedzi. Ale to już inny temat.

poniedziałek, 31 października 2011

Lawina ruszyła, czyli coraz łatwiej o kryzys w mediach

Ludzie mediów niechętnie się do tego przyznają, ale blogi i media społecznościowe są coraz częściej dla nich pierwszym źródłem informacji, także tych sensacyjnych. Niestety, są to nierzadko wiadomości, których prawdziwość trudno sprawdzić.

Ktoś coś napisał na blogu, Facebooku lub Twitterze. Ktoś to skomentował. Ktoś powtórzył. Lawina ruszyła...

Dziennikarska rzetelność przegrywa z szybkością. Niezwłoczne przekazanie informacji stało się ważniejsze od sprawdzenia faktów w co najmniej dwóch niezależnych źródłach.

Ten trend pokazuje jak zmieniają się media i dlaczego eksperci zarządzania kryzysem powinni być przygotowani na to, że jeden pozornie niewinny artykuł, wpis na blogu, komentarz na Facebooku lub tweet na Twitterze może zepsuć budowaną latami reputację.

Oto podstawowa lista działań po wybuchu kryzysu medialnego (kryzys medialny to kryzys, o którym już mówią media w odróżnieniu od problemu wewnętrznego, o którym dziennikarze jeszcze nie wiedzą):

1. Ustal strategiczne cele komunikacji. Oceń sytuację (czy na pewno masz do czynienia z publicznym kryzysem czy "tylko" poważnym problemem wewnętrznym?) i ustal fakty (co wiesz na pewno?).

2. Zaangażuj do współpracy prawników. Każda nieprzemyślana korespondencja w sytuacji kryzysowej (e-mail, sms, wpis na portalu społecznościowym, itp.) może wywołać nieprzyjemne i trudne do przewidzenia skutki prawne.

3. Przygotuj przekazy zgodne z celami strategicznymi, dopasowane do wszystkich kluczowych grup otoczenia: pracowników, klientów, udziałowców, inwestorów, polityków, dziennikarzy, blogerów, itp.

4. Zdecyduj jak będziesz się komunikować. Wydasz pisemne oświadczenie, udzielisz wywiadu czy zorganizujesz konferencję prasową?

5. Wybierz głównego rzecznika prasowego i zadbaj o jego szkolenie w kontaktach z mediami, tworzeniu i dystrybucji kluczowych komunikatów.

6. Sprawdzaj wszystkie przychodzące rozmowy telefoniczne. W kryzysie jest więcej zapytań od osób podszywających się pod reporterów. Odpowiadaj tylko na pytania prawdziwych dziennikarzy z prawdziwych redakcji.

7. Wyznacz w zespole kryzysowym osobę odpowiedzialną za monitoring i komunikację w mediach społecznościowych. Zarządzanie komunikacją kryzysową nie kończy się o 17:00.

8. Niezwłocznie odpowiadaj na pytania renomowanych redakcji – nawet kiedy nie masz nic konkretnego do przekazania. To buduje zaufanie.

9. W zależności od wagi problemu i zakresu kryzysu, rozważ uruchomienie specjalnej witryny WWW dedykowanej komunikacji w tej konkretnej sprawie. Odciążasz ten sposób swoją główną stronę WWW i jednocześnie kierujesz zainteresowanych w jedno miejsce z najnowszymi wiadomościami.

10. Bez względu na naturę kryzysu i bez względu na Twoje przygotowanie i komunikację, zawsze znajdą się ludzie, którzy nie będą zachowywać się zgodnie z Twoimi oczekiwaniami. Tak – to frustruje. Weź głęboki oddech i przyjrzyj się obiektywnie ich reakcjom. Czy to Twój błąd czy ich unikatowa interpretacja Twoich słów i decyzji? Co możesz zrobić, żeby poprawić ich opinię? Czy może być jeszcze gorzej? Jeśli po analizie wszystkich za i przeciw, uważasz, że warto spróbować jeszcze raz, przymierz się do najlepszego strzału!

UWAGA: Każdy plan komunikacji kryzysowej, który nie był testowany i aktualizowany w ciągu sześciu miesięcy jest kompletnie nieprzydatny!

czwartek, 27 października 2011

10 tematów informacji prasowych kiedy nie masz lepszych pomysłów

Jednym z większych mitów informacji prasowych jest przeświadczenie, że muszą zawierać newsa. Tak było 20 lat temu kiedy pisaliśmy informacje wyłącznie dla dziennikarzy.

Dzisiaj informacje prasowe są publikowane online, głównie, żeby zwiększyć zainteresowanie firmową stroną WWW – możemy pisać na wszystkie tematy, pod warunkiem, że robimy to ciekawie, rzeczowo i krótko.

Oto 10 propozycji tematów na informacje prasowe kiedy szuflada z rewelacyjnymi pomysłami świeci pustkami:

1. Zajmij stanowisko w kontrowersyjnej sprawie.

Kontrowersyjne tematy dotyczą szerokiego spektrum spraw – od aborcji i legalizacji miękkich narkotyków do wytyczenia ścieżek rowerowych i stref płatnego parkowania. Napisz list do redakcji lokalnej lub krajowej gazety, w którym streścisz swoje stanowisko.

2. Napisz o swoim blogu.

Jeśli rozpocząłeś prowadzenie bloga, napisz jakie tematy będziesz na nim omawiać. Możesz też odnieść się do konkretnego wpisu na blogu. Na tym blogu na przykład pomagam przygotować się do kontaktów z mediami i chętnie odpowiadam na pytania czytelników. Na blogu Kryzys Online wyjaśniam jak prowadzić komunikację kryzysową online. Mogę napisać jedną lub dwie informacje jak korzystać z tych blogów. Też możesz to zrobić. Odwiedź blogi autorów, którzy piszą na podobne tematy i napisz komentarze do ich tekstów.

3. Pokaż bezpłatne artykuły na swojej witrynie WWW.

Jeżeli publikujesz bezpłatne artykuły poradnicze jak rozwiązywać problemy swoich klientów, powiedz o tym. Czy archiwum jest ułożone tematycznie, alfabetycznie czy chronologicznie? Jak często jest aktualizowane? Czy zezwalasz innym blogerom lub wydawcom newsletterów na wykorzystanie ich w swoich materiałach? Czy publikujesz artykuły zewnętrznych autorów?

4. Przedstaw prognozę wydarzeń.

Opisz co się wydarzy w najbliższym czasie w Twojej branży. Napisz o czymś co jest związane z Twoją specjalizacją - lub nie. Powiedz kiedy spadnie cena benzyny, kiedy stanieją mieszkania, kiedy zmieni się rząd. Dla zabawy, spróbuj przewidzieć ile bramek strzeli polska reprezentacja w następnym meczu lub kiedy spadnie pierwszy śnieg w tym roku.

5. Wykreuj własne święto.

Wykreuj własny specjalny dzień, tydzień lub miesiąc. Wykorzystaj go jako trampolinę do zyskania większego rozgłosu. Temat nie musi być super poważny. Co powiesz na "Dzień Bez Słowa ALE"? Zauważyłeś, że w tym artykule nie ma tego słowa? Można? Można :-)

6. Na jaką imprezę się wybierasz?

Większość ludzi przemilcza udział w targach firmowych lub branżowej konferencji. Dlaczego nie wykorzystać tego do promocji swojej firmy? Napisz informację prasową z zaproszeniem do spotkania na imprezie – zachęć do kontaktu i zadawania pytań.

7. Opisz nowy trend w branży.

Jak zmieniło się zachowanie klientów? Co kupują najchętniej? Co wyszło z mody? Jeśli chcesz trochę sobie ułatwić życie, wpisz do wyszukiwarki Google hasło "trendy public relations" i opisz jeden z trendów.

8. Skomentuj wydarzenie dnia.

Proste zadanie. Wybierz informację dnia pasującą do Twojej branży i napisz krótki komentarz. Jeśli przyjmujesz zaproszenia do radia i telewizji (dlaczego nie?), też napisz o tym w informacji.

9. Wydaj oświadczenie.

Przekaż gratulacje zespołowi gospodyń wiejskich za pierwsze miejsce na Przeglądzie Piosenki Optymistycznej, sportowcowi za Mistrzostwo Świata lub lokalnej firmie z okazji 10. urodzin.

10. Wytłumacz jak rozwiązać problem.

Informacje prasowe z poradami jak rozwiązać konkretny problem znakomicie zwiększają ruch na firmowej witrynie WWW. Możesz się w nich popisać fachową wiedzą, doświadczeniem i znajomością aktualnych potrzeb klientów – odsyłacze (linki) podane w informacji kierują czytelników do miejsca na stronie z konkretnymi poradami, informacjami o produktach i usługach, na przykład, Jak pisać informacje prasowe, Jak opracować plan komunikacji kryzysowej, Jak wybrać agencję public relations, itd.

O czym piszesz w informacjach prasowych kiedy brakuje Ci przebojowych pomysłów? Napisz o tym w komentarzu.

sobota, 15 października 2011

5 powodów dlaczego dziennikarze mają pieskie życie

Pogoń za sensacją, konformizm wobec wydawców i właścicieli rynku, niska jakość pracy, pauperyzacja zawodu – trudno być dziś dziennikarzem.

Reporterzy pracują pod ogromną presją wyników (rewelacyjne tematy, fascynujący rozmówcy, kontrowersyjne cytaty) – nic dziwnego, że niektórzy są wyczerpani, zestresowani i zgryźliwi.

Oto 5 powodów dlaczego reporterzy w większości wiodą pieski żywot i propozycje jak możesz ulżyć ich "niedoli":

1. Muszą wypracować zysk.

Wielu dziennikarzy wybiera ten zawód, bo chcą ulepszać świat, pomagać słabszym i kontrolować rządzących. Nie wiedzą, że do ich obowiązków należy także zwiększanie sprzedaży gazet oraz przyciąganie do telewizorów i odbiorników radiowych maksymalnej liczby odbiorców (czytaj: klientów). Nawet reporterzy informacyjni muszą czasem ubrudzić ręce – przygotowują w oparciu o nikłe poszlaki skandalizujące materiały, których celem jest wyłącznie zwiększenie zainteresowania programem.

Jak możesz pomóc: Konflikt wywołuje emocje, podnosi zainteresowanie programem i zwiększa sprzedaż. Jeżeli Twój temat jest kontrowersyjny, nie uciekaj przed ostrym zdefiniowaniem swego stanowiska – pod warunkiem, że jest to zgodne z celem Twej strategii medialnej.

2. Nie mają czasu.

Jeszcze kilka lat temu reporter prasowy pisał jeden artykuł dziennie – dzisiaj musi dbać o regularną aktualizację internetowej wersji tekstu. Reporterzy telewizyjni i radiowi mają w obowiązkach opracowanie dodatkowej wersji swego materiału do publikacji online oraz promocję swej pracy w serwisach społecznościowych.

Jak możesz pomóc: Szybko odpowiadaj na ich prośby, dostarczaj aktualne informacje i udzielaj ciekawych wywiadów nie wymagających męczącego i czasochłonnego montażu.

3. Pracują za trzech.

Reporter radiowy jest dziś także kierowcą i fotografem. Dziennikarz telewizyjny obsługuje kamerę i nagrywa dźwięk. Reporter prasowy robi zdjęcia i nagrywa video. Taki jest efekt "racjonalizacji" zatrudnienia i redukcji kosztów w mediach.

Jak możesz pomóc: Wielu dziennikarzy ucieszy się kiedy wykonasz za nich część pracy – zrobisz dokumentację, znajdziesz ciekawego rozmówcę, umówisz na rozmowę z ekspertem, zrobisz zdjęcia, nagrasz video, zawieziesz na miejsce wydarzenia, itd.

4. Nie mają miejsca.

Dziennikarze muszą opisywać skomplikowane tematy w 200 słowach lub dwóch minutach. Materiał prasowy nigdy nie mógł być za długi, ale trend polegający na dążeniu do maksymalnej zwięzłości wydaje się nie mieć końca.

Jak możesz pomóc: Nie zasypuj reportera nerwowo spoglądającego na zegarek lawiną "pomocnych" informacji. Podawaj tylko najbardziej istotne fakty umożliwiające napisanie ciekawego tekstu. Zawsze przygotuj odpowiedzi na kluczowe pytania: kto, co, kiedy, gdzie, dlaczego, jak i z jakim skutkiem.

5. Nie zarabiają dużo.

Dlaczego dziennikarze mają pieskie życie? Ponieważ muszą radzić sobie ze wszystkimi wyżej opisanymi wyzwaniami za niewielkie pieniądze. Oczywiście Tomasz Lis, Piotr Kraśko czy Maciej Kurzajewski nie pasują do tej grupy. Ale według Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich dziennikarze zarabiają miesięcznie od 2 do 4 tysięcy złotych netto (dane z marca 2011).

Jak możesz pomóc: Zaproponuj łapówkę – oczywiście, żartuję. Mówiąc poważnie – poznaj warunki pracy reportera i staraj się mu pomóc jak najlepiej wykonywać jego piękny i trudny zawód. Co to znaczy? Przede wszystkim, bądź źródłem aktualnych, ważnych i wartościowych informacji.

poniedziałek, 10 października 2011

Kłótnia nie jest komunikacją

Kłótnia nie jest komunikacją. Politycy doskonale to wiedzą i wcale się tym nie przejmują – chętnie kłócą się z politycznymi przeciwnikami i jak ognia unikają scysji z wyborcami.

Jest wiele stylów komunikacji i jeszcze więcej kombinacji różnych stylów – ale kłótnia bez wątpienia jest najgorszą formą wymiany informacji i opinii. Każdy kto zaczyna się kłócić przestaje słuchać – skupia się tylko na sobie i obronie swego punktu widzenia.

Nie jestem święty – też uwielbiam spory. Przez ponad 10 lat w radiu i telewizji ścierałem się na argumenty z moimi adwersarzami. Codziennie kilka godzin gorąco dyskutowałem, najczęściej o polityce. Zdarzało się, że ktoś krzyczał na mnie na antenie. Tak było.

Kłótnia publiczna i prywatna

Jest jednak różnica pomiędzy sporem w programie radiowym lub telewizyjnym i kłótnią z szefem, klientem, przyjacielem lub członkiem rodziny. W kłótni w mediach nie musisz przekonać swego oponenta – wystarczy, że przekonasz większość słuchaczy lub telewidzów.

W codziennej komunikacji nie ma publiczności przysłuchującej się kłótni (pomijając dzieci przymusowo słuchające słownych utarczek rodziców). Dlatego kłótnia w prywatnej (poza medialnej) komunikacji nigdy nie przynosi profitów.

Być może zdobyłeś przed maturą puchar w konkursie erystycznym, może na studiach na zajęciach z retoryki rozstawiałeś argumentami po kątach wykładowców, może jesteś dziś cenionym prawnikiem lub politykiem, ale kłótnie w prawdziwym życiu przysporzą Ci jedynie kłopotów i wrogów – nie mówiąc o zerowej skuteczności przekazu. Niesmak, niechęć i nienawiść trudno wpisać na listę sukcesów, prawda?

Jak unikać kłótni i konfliktów?

Kiedy ktoś wchodzi Ci w słowo, nie denerwuj się – nie odpłacaj tym samym. Ktoś podnosi głos, mów ciszej. Kiedy przyśpiesza, zwolnij. Nie kopiuj zachowania adwersarza.

Jeżeli w gorącej dyskusji oponent popełnia kilka błędów rzeczowych, nie zajmuj się ich poprawianiem – skup się na tym co was łączy.

Celem naszych szkoleń medialnych nie jest uczenie bierności, uległości i bojaźni czy kształcenie pokornych potakiwaczy. Każdy czasem chętnie posprzecza się z przyjacielem, choćby dla samej przyjemności "odświeżenia powietrza". Ale nie daj zwieść się ułudzie, że jakąkolwiek słowną utarczkę można uważać za synonim skutecznej komunikacji.

Oczywiście wszystkie opinie trzeba przekazywać pewnym głosem i z odpowiednią dawką asertywności. Równie oczywiste jest to, że od czasu do czasu możemy się z kimś nie zgadzać – to normalne w ludzkich interakcjach.

Ale kiedy tylko Twój rozmówca poczuje, że zaczynacie się kłócić, kończy się prawdziwa komunikacja i spada efektywność przekazywanych informacji. Jeśli zależy Ci na skutecznej komunikacji (dlaczego nie?), panuj nad językiem ciała oraz tonem, temperaturą i siłą swego głosu, nie przerywaj oponentowi, słuchaj uważnie i nie stosuj ataków ad hominem.

czwartek, 29 września 2011

Plan wystąpienia przed kamerami

Opracowanie i przećwiczenie trzech kluczowych komunikatów przed spotkaniem z dziennikarzami (lub grupą ważnych interesariuszy) jest obowiązkiem każdej osoby poważnie traktującej wystąpienia publiczne.

Nigdy nie spotykaj się z dziennikarzami bez planu i przygotowania.

Oto plan krótkiego wystąpienia przed kamerami w sytuacji kryzysowej:

1. Przedstaw się. (Ewentualnie zostaw podanie zasad wystąpienia i przedstawienie Ciebie moderatorowi.)

"Dzień dobry/Dobry wieczór! Nazywam się ___________________ (przeliteruj trudne nazwisko). Jestem ________________ (tytuł służbowy/stanowisko) w ________________ (firma/organizacja /instytucja)."

Jeżeli to potrzebne, rozdaj wizytówki i zestaw prasowy.

2. Przedstaw plan spotkania z mediami (czas trwania i zasady).

"Mam dla państwa w tej chwili ___ minut. Powiem co wiemy na pewno i potem odpowiem na pytania. Ekipy telewizyjne proszę o nieprzekraczanie wyznaczonej linii do nagrania obrazu i dźwięku. Będę wdzięczny za wyłączenie lub wyciszenie telefonów komórkowych, żeby nam nie przeszkadzały. Dziękuję!"

3. Przeczytaj uzgodnione oświadczenie. (Spójrz w oczy dziennikarzowi/rzom przez 10 sekund.)

Jeśli ktoś Ci przerwie, powiedz:

"Proszę wstrzymać się z pytaniami. W moim oświadczeniu są odpowiedzi na większość pytań. Jeżeli pozwolą mi państwo dokończyć oświadczenie, będziemy mieć więcej czasu na dodatkowe wyjaśnienia."

4. Zakończ 20 sekundowym podsumowaniem trzech kluczowych komunikatów.

"Na koniec chciałbym podkreślić najważniejsze informacje dla słuchaczy, widzów i czytelników:

1. ________________

2. ________________

3. ________________"

5. Podaj zasady zadawania pytań.

"Mamy około ___ minut na państwa pytania."

Jeżeli zwracasz się do grupy reporterów, powiedz:

"Zacznę od pierwszego reportera po mojej lewej i potem kolejno będę przesuwać się w prawo. Proszę ograniczyć się do jednego pytania w każdej rundzie."

6. Licz głośno ile zostało pytań.

"Mamy jeszcze czas na dwa pytania." Na koniec: "Ostatnie pytanie!"

7. Dodatkowe informacje.

Jeżeli nie byłeś w stanie odpowiedzieć na wszystkie pytania, obiecaj udzielnie odpowiedzi w późniejszym terminie – ale nie odwlekaj tego w czasie.

Dobrym rozwiązaniem jest także podanie dodatkowego źródła informacji, na przykład firmowa strona WWW lub jeszcze lepiej – strona poświęcona tylko kryzysowej sytuacji. To drugie rozwiązanie zmniejszy obciążenie firmowej witryny WWW. Możesz też przekazać numer telefonu do głównego centrum informacyjnego (GCI) lub biura obsługi klienta. Osobiście jednak radzę skierowanie dziennikarzy do strony WWW – to najlepsze miejsce szybkiego przekazywania wiarygodnych informacji i odpowiedzi.

8. Obiecaj więcej informacji.

"To wszystko na co mamy obecnie czas. Muszę wracać, żeby zapoznać się z najnowszymi informacjami. Następny briefing jest zaplanowany na ___ (godzina) w ________________ (miejsce)."

Następnie wyjdź. Jeżeli zostaniesz i będziesz odpowiadać na kolejne pytania dziennikarzy, ryzykujesz powiedzenie jednego słowa za dużo. To bardzo niebezpieczne.

Zaplanuj. Powiedz. Wyjdź.

sobota, 24 września 2011

Akomodacja, czyli teoria lubienia dziennikarza - część 2/2

Teoria akomodacji interpersonalnej wychodzi z założenia, że ludzie nie są wyłącznie pasywnymi beneficjantami ról przydzielonych im w społeczeństwie, ale raczej rozmówcami próbującymi zrozumieć siebie i innych ludzi. Zwraca uwagę na wymienny charakter komunikacji i podkreśla jej "negocjacyjny" charakter.

Koncepcja akomodacji składa się z czterech teorii psychologicznych:

   1. teoria podobieństwa i przyciągania,

   2. teoria wymiany społecznej,

   3. teoria atrybucji,

   4. teoria tożsamości społecznej.

1. Czy bałaganiarz porozumie się z pedantem? Teoria podobieństwa i przyciągania mówi, że im bardziej podobne są style komunikacji rozmówców i wzory zachowania, tym lepiej im się rozmawia i pewniej czują się w swoim towarzystwie. Co ciekawe, osoby odczuwające większą potrzebę akceptacji wykazują większą gotowość dostosowania się do rozmówcy. Na przykład Francuzi mówią po angielsku z francuskim akcentem, ale Polak w Londynie stara się mówić po angielsku jak rodowity Anglik. Są zyski, są i koszty. Czasem konwergencja zachowania wiąże się z subiektywnym poczuciem utraty części własnej osobowości.

2. Teoria społecznej wymiany sugeruje, że komunikacja i zachowanie każdego człowieka powinny być rozumiane jako wyuczone reakcje na zachowanie innych ludzi, w których kierują się maksymalizacją nagród i minimalizacją kar. Rozmówcy dzielą wspólny zestaw procedur interpretacyjnych, które umożliwiają kodowanie intencji nadawcy i prawidłowe odkodowanie ich przez odbiorcę. Dodatkowo, przed podjęciem działania szacują zyski i koszty alternatywnych zachowań – angażując się w wymianę oczekują, że zyski przekroczą ewentualne straty.

3. Atrybucja to przypisywanie sobie lub innym ludziom cech charakteru, wartości, potrzeb, motywów na podstawie zachowań (wypowiedź, mimika, gest). Teoria atrybucji zakłada, że wchodząc w interakcje z innymi ludźmi oceniamy ich pod kątem możliwych motywów ich zachowania. Na przykład obserwując działania bogatego sponsora nie wpadamy od razu w zachwyt nad jego hojnymi gestami, ale analizujemy motywy takiego postępowania. Może dobroczynność jest tylko makiawelistyczną metodą zwiększenia obecności w mediach, nawiązania nowych kontaktów i w efekcie trampoliną dla nowych interesów? Na tej samej zasadzie dopasowanie werbalne i niewerbalne do rozmówcy może być ocenione jako metoda wejścia w jego łaski i następnie odrzucone.

4. Teoria Tajfela mówi, że kiedy dochodzi do kontaktu dwóch grup widać u nich tendencję do wzajemnego porównania się pod względem umiejętności, majątku, cech osobistych, osiągnięć, itd. Te "międzygrupowe porównania" pomagają członkom tworzyć wizerunek grupy i pozytywne wyróżniki. Tak powstaje podział: ja – my – oni; na przykład ja praktyk PR, my – agencja, oni – dziennikarze. Według Tajfela wszyscy mamy potrzebę pozytywnej autooceny, więc postrzegamy członków naszej grupy lepiej od innych. Co więcej, mimo dostrzegania różnic wewnątrz własnej grupy, skłonni jesteśmy widzieć inne grupy jako jednolite zespoły. Czasem konwergencja przez dostosowanie się do wyróżników konkurencyjnej grupy może być poczytana za zdradę swego pierwotnego otoczenia.

Teoria zysków i strat

Wyniki eksperymentów psychologów pokazują, że akomodacja obejmująca wszystkie elementy komunikacji werbalnej i niewerbalnej zwykle jest odbierana przez słuchaczy podejrzliwie. Najlepiej działa dopasowanie dotyczące treści wypowiedzi i tempa mówienia.

Psychologowie Eliot Aronson i Darwyn E. Linder dodatkowo wskazali optymalne proporcje konwergencji i dywergencji i zaproponowali teorię "zysków i strat", według której ludzie odczuwają większą sympatię wobec osób, których względy sobie niedawno zyskali niż tych, którzy polubili ich wcześniej.

Można zatem wnioskować, że konwergencja daje lepsze efekty kiedy jest stopniowo dawkowana. Według tej teorii ludzie czują większą niechęć wobec ludzi, których szacunek utracili niż tych, którzy nigdy za nimi nie przepadali.

Konkluzja

Budowanie relacji z dziennikarzami to proces, którego nie należy sztucznie przyśpieszać. Dopasowanie wypowiedzi i zachowania do stylu i oczekiwań reportera powinno być stopniowe.

Należy pamiętać, że najważniejsze jest to, co i jak szybko mówimy. W żadnym wypadku nie można sobie pozwolić za utratę zaufania reportera – taki dziennikarz jest groźniejszy od tego, który nas nigdy nie lubił.

środa, 21 września 2011

Akomodacja, czyli teoria lubienia dziennikarza - część 1/2

Kiedy rozmawiasz z dziennikarzem prawdopodobnie nieświadomie dopasowujesz styl wypowiedzi (akcent, ton, tempo, słownictwo) do stylu słuchacza. Podobnym zmianom ulega język ciała.

Takie zachowanie jest oznaką zgody i sympatii – pomaga budować zaufanie i sprzyja wzajemnej akceptacji.

Jeżeli dopasowanie jest zbyt szybkie i nienaturalnie dokładne, może być odebrane jako próba ośmieszenia nawyków rozmówcy.

Czasem jednak mamy do czynienia z procesem odwrotnym: rozmówcy celowo zachowują się inaczej, aby uwypuklić swoją odmienność i rozbieżność poglądów. Takie zachowanie często widać w telewizyjnych debatach polityków.

Teoria konwergencji w komunikacji mówi, że zmieniamy styl wypowiedzi w zależności od społecznej interakcji. Zmiany dotyczą nie tylko słów, ale także zachowania.

Teoria dywergencji mówi natomiast o celowym uwypuklaniu różnic pomiędzy rozmówcami. Na przykład ktoś może podkreślać swój śląski akcent kiedy usłyszy komplementy o ludziach pochodzących z tej części Polski.

Akomodacja, czyli teoria dopasowania do rozmówcy

Ile razy zdarzyło Ci się usłyszeć "dziwny" akcent lub inaczej wypowiedziane słowo (na przykład *przyszłem* zamiast przyszedłem, *wzięłem* zamiast wziąłem) bez automatycznej oceny wykształcenia, pochodzenia lub nawet inteligencji rozmówcy?

Dziennikarz radiowy wyczulony na słowo szybko wychwyci manierę w artykulacji, reporter telewizyjny oceni klasę ubioru, redaktor prasowy zwróci uwagę na precyzję w doborze słów.

Wszyscy zdajemy sobie sprawę jak szybko jesteśmy gotowi zmienić styl wypowiedzi w zależności od takich zmiennych jak temat rozmowy, osobowość rozmówcy, cel wymiany informacji i opinii, itd. Dlatego każdy kontakt z dziennikarzem jest trochę inny; inaczej rozmawiamy z niedoświadczonym reporterem telewizyjnym, inaczej mówimy w radiu, jeszcze inaczej wygląda rozmowa z redaktorem prasowym, którego znamy ponad 20 lat.

Innymi słowy, dopasowujemy styl komunikacji w zależności od roli w jakiej występujemy w danym kontekście. Dobór słów i styl wypowiedzi pogłębia lub spłyca relacje, buduje lub niszczy wizerunek, wzmacnia lub osłabia reputację.

Akomodacja, czyli teoria lubienia

Każdy z nas szuka akceptacji i chce być lubiany. Czujemy, że podobieństwo rodzi sympatię i wzajemne zrozumienie. Takie nastawienie szczególnie liczy się w towarzystwie ludzi o wyższym od naszego statusie społecznym. Chęć akceptacji przez te osoby wzmacnia gotowość do zmiany wysławiania się i zachowania. Dlatego na przykład, jesteśmy gotowi ''więcej zrobić'' dla reportera z telewizji niż dziennikarza lokalnej gazety.

Dopasowanie w komunikacji uznaje także fakt, że nie każdy aspekt wypowiedzi lub zachowania musi się zmieniać. Czasem kierowani dumą ostentacyjnie pokazujemy naszą odmienność (narodowość, język, zawód, itd.).

Wiele cech indywidualnych nie ulega zmianie bez względu na sytuację. Na przykład osoba znana z poczucia humoru i opowiadania dowcipów może powstrzymać się od żartów w towarzystwie surowego przełożonego (konwergencja), ale będzie sypać dowcipami jak z rękawa na zebraniu komitetu blokowego, któremu przewodniczy ponury sąsiad (dywergencja).

W drugiej części powiem o czterech elementach teorii akomodacji.

niedziela, 11 września 2011

Kiedy "nieoficjalna" wypowiedź jest naprawdę nieoficjalna?

Przez ponad 10 lat pracy w dziennikarstwie tylko raz zdarzyło się, że rozmówca poprosił mnie o "nieoficjalny wywiad". Po publikacji tekstu zadzwonił z pretensjami dlaczego nic z tego, co powiedział mi w zaufaniu... nie ukazało się w druku.

Wiele osób nie rozumie terminu "nieoficjalna wypowiedź."

Co znaczy według Ciebie to wyrażenie?

1. "W większości przypadków kiedy ktoś zastrzega, że mówi coś nieoficjalnie, chce tylko zwrócić na siebie uwagę."

2. "Nieoficjalnie znaczy, że dziennikarzowi nie wolno tego wykorzystać w tekście."

3. "Nieoficjalnie znaczy, że dziennikarzowi nie wolno podać nazwiska swego informatora."

"Nieoficjalnie" niczego nie gwarantuje

Większość etyków dziennikarstwa traktuje informacje uzyskane w "nieoficjalnych wypowiedziach" jak materiał, który nie powinien być opublikowany (nawet anonimowo) ani nawet omawiany z innymi rozmówcami (źródłami).

Oto moje zdanie:

1. "Nie do druku" niczego nie gwarantuje. Dziennikarze nie mają wmontowanego w głowie przycisku, który automatycznie aktywuje się na hasło "nieoficjalna wypowiedź". Chcesz zachować sekret, nie mów o tym nikomu.

2. Dziennikarz może robić notatki z każdej rozmowy – nawet po Twoim zastrzeżeniu, żeby NIE wykorzystywał tego w artykule.

3. Dziennikarze nie mogą na zawołanie wymazać z pamięci coś czego dowiedzieli się "nieoficjalnie" – wszystkie uzyskane informacje, bez podania źródła, mogą pojawić się w tekście w jakiejś pośredniej formie, na przykład, przypuszczenie, hipoteza, pytanie.

4. Wypowiedź nieoficjalna może być różnie rozumiana, na przykład, a. prawdziwa, ale bez podania bezpośredniego źródła, b. prawdziwa z podaniem ogólnego źródła ("Jak nas poinformował człowiek z kręgu bliskich współpracowników..."). Szanujące swoją reputację redakcje mają szczegółowe wytyczne jak traktować różne kategorie "nieoficjalnych wypowiedzi".

5. Nie możesz wykorzystywać idei "nieoficjalnych wypowiedzi" do kontroli tego, co napisze dziennikarz. To nie jest wentyl bezpieczeństwa. Albo jest oficjalna albo nie. Albo cytat nadaje się do publikacji albo nie.

Nie sugeruję, że NIGDY nie możesz zaufać dziennikarzowi. Jeśli znasz go dobrze i wiesz, że może więcej stracić niż zyskać po ujawnieniu poufnej informacji, możesz podzielić się informacjami, które pomogą mu napisać ciekawszy i bardziej obiektywny artykuł.

Z drugiej strony, myślę, że nie pożyczyłbyś samochodu zupełnie obcej osobie – dlaczego zatem miałbyś zaufać nieznanemu reporterowi? Jak w każdej profesji, obok uczciwych, rzetelnych i odpowiedzialnych ludzi są też dziennikarze leniwi, niemoralni, głupi i skorumpowani.

Jeśli powiesz tak

Jeżeli jednak zgodzisz się na "nieoficjalną rozmowę", weź pod uwagę cztery rzeczy:

1. Skontaktuj się przed wywiadem z praktykiem public relations – albo w swej firmie albo w zewnętrznej agencji, najlepiej z doświadczeniem w komunikacji kryzysowej.

2. Oceń jakość relacji z reporterem. Dziennikarze, którzy zachowywali się dotąd przyzwoicie, stanowią mniejsze zagrożenie od tych, których spotykasz pierwszy raz.

3. Zapytaj reportera jak dokładnie rozumie znaczenie terminu "nieoficjalna wypowiedź". Idealnie kiedy przedstawi to na piśmie.

4. Omów wszystkie zasady kontaktu z dziennikarzem PRZED rozpoczęciem wywiadu. Nie możesz powiedzieć coś ciekawego i nagle zastrzec, że to było "nieoficjalnie i nie do publikacji."

Konkluzja

Pamiętaj, że bez względu na poczynione uzgodnienia, Twoja tożsamość może być ustalona na podstawie analizy czasu, rodzaju, zakresu i dokładności przekazanych informacji. Dlatego unikaj sytuacji kiedy czujesz się zmuszony do nieoficjalnej wypowiedzi.

Jeśli nie jesteś przygotowany, nie mów niczego "poza protokołem" – ani nieoficjalnie ani nawet półoficjalnie.

czwartek, 8 września 2011

Więcej to nie zawsze lepiej na szkoleniach medialnych

Spotykam się czasem z opinią, że im dłuższe szkolenie medialne, tym lepiej – więcej godzin, więcej ćwiczeń i więcej uczestników w grupie.

Niektórzy są głęboko przeświadczeni, że im więcej ćwiczeń przed kamerą, tym lepszy efekt końcowy. Duża liczba scenariuszy kryzysowych ma się automatycznie przekładać na lepszą umiejętność komunikacji z mediami w sytuacji kryzysowej.

Inna grupa twierdzi, że im więcej osób w firmie zapisze się na warsztat medialny, tym mniej będzie kosztować szkolenie jednego uczestnika.

Niestety, te założenia często nie sprawdzają się w praktyce szkoleń medialnych.

Wywiady przed kamerą

Zacznijmy od ustalenia ile próbnych wywiadów należy przewidzieć w czasie jednodniowego warsztatu. Jeden to za mało i pięć lub więcej to za dużo. Zawsze szkoda było mi tych uczestników, którzy mieli tylko jedną próbę przed kamerą i była to niestety próba nieudana. Nie mieli szansy poprawić swego występu. Dlatego tak planujemy program szkolenia, żeby każdy uczestnik miał trzy próby kamerowe w czasie jednodniowego szkolenia.

Doświadczenie pokazuje, że zwykle trzecia próba jest najlepsza. W przypadku większej liczby próbnych wywiadów obserwujemy zjawisko "malejących postępów" – następuje dekoncentracja i pojawia się zmęczenie. Wolimy kiedy uczestnicy kończą szkolenie z poczuciem satysfakcji niż znużenia.

Oczywiście, występują czasem okoliczności wymagające większej liczby ćwiczeń przed kamerą i bardziej szczegółowych analiz, ale w większości przypadków wystarczają trzy próby i oceny. Kiedy pojawia się potrzeba większej liczby ćwiczeń, radzimy rozważenie szkolenia dwudniowego.

Scenariusze kryzysowe

Wielu klientów uważa, że na dobrym szkoleniu należy "przerobić" jak najwięcej różnych scenariuszy.

Problem z wieloma lub zbyt skomplikowanymi scenariuszami polega na tym, że ludzie poświęcają za dużo czasu na przyswojenie wszystkich szczegółów zamiast na konkretne działanie. Nawet w przypadku prostego scenariusza trudno jest posługiwać się trzema kluczowymi komunikatami, mówić zwięźle i z przekonaniem.

Nadmiar różnych scenariuszy lub zbyt skomplikowany scenariusz może okazać się po prostu za trudny w realizacji. To zniechęca uczestników i zmniejsza efektywność szkolenia.

Scenariusze kryzysowe na szkoleniu medialnym powinny być proste, prawdopodobne i realistyczne. Uczestnicy muszą wierzyć, że opisana sytuacja może rzeczywiście się wydarzyć – musi odnosić się do ich zawodowych doświadczeń.

Czy zatem w programie warsztatu powinien być jeden scenariusz rozwijający się w czasie ćwiczenia czy kilka różnych symulacji? Trudno o jednoznaczną odpowiedź, ale nasze doświadczenie pokazuje, że jeden "wiarygodny" scenariusz daje najlepsze efekty szkoleniowe.

Jeszcze jedna uwaga o scenariuszach. O ile dobry scenariusz może znacznie podnieść jakość szkolenia, o tyle zły scenariusz może je całkowicie storpedować – zamiast skupić się na rozwiązaniu problemu uczestnicy będą marnować cenny czas na dyskusję jak "w ogóle mogło do tego dojść" lub "przecież nikt w takiej sytuacji nie będzie chciał nic powiedzieć."

Liczba osób w grupie

Uzgodnienie liczby osób w grupie to trudna decyzja dla nas i naszych klientów. Rozumiemy, że każdy liczy się z pieniędzmi, ale nie należy nieroztropnie poświęcać jakości dla efektów szkolenia.

W przypadku jednodniowego warsztatu, im więcej osób w grupie, tym dłuższy dzień szkoleniowy i/lub krótsze próbne wywiady i ich analiza. Większa liczba uczestników to także dłuższy czas oczekiwania na swoją kolej przed kamerą.

Naszym zdaniem, optymalna grupa liczy od sześciu do ośmiu osób – do takiej liczby przekonujemy klientów, ale przyznam, że nie zawsze nam to się udaje (rekordowa grupa liczyła 20 osób).

Kiedy klient próbuje dodać dziewiątego, dziesiątego lub jedenastego uczestnika ostrzegamy przed minusami. Koszt szkolenia jednej osoby się zmniejsza, ale często towarzyszy temu obniżenie jakości i skuteczności szkolenia medialnego.

Jeśli jesteś zainteresowany szkoleniem medialnym lub warsztatem kryzysowym, prosimy o kontakt. Nasz telefon: 77 441 40 14.

niedziela, 28 sierpnia 2011

Sekret zapamiętywania kluczowych komunikatów

Na początku szkolenia medialnego wiele osób patrzy na mnie sceptycznie kiedy mówię o kluczowych komunikatach. Zrozumienie idei głównego przesłania i efektywne stosowanie w praktyce wymaga czasu i ćwiczeń.

Większość szkoleń medialnych zaczynam od krótkiego podstawowego wywiadu, potem przedstawiam uczestnikom ideę kluczowych komunikatów i prowadzę drugi wywiad, w którym zachęcam do testowania komunikatów, które wspólnie opracowaliśmy.

Następnie pytam który wywiad był łatwiejszy. Zazwyczaj połowa przyznaje, że po opracowaniu kluczowych komunikatów drugi był łatwiejszy, a druga połowa mówi, że drugi był trudniejszy, bo musieli te komunikaty zapamiętać.

Kluczowe komunikaty w codziennej komunikacji

Wiele osób narzeka na kluczowe komunikaty, bo próbują nauczyć się ich na pamięć. Główne komunikaty to nie wiersz – nie wolno uczyć się ich słowo w słowo, trzeba je sobie przyswoić. Najpierw zapamiętuje je głowa (mózg), potem przechodzą do serca (uczucia).

Jak skutecznie przyswoić sobie zestaw kluczowych komunikatów?

Najlepiej kiedy zaczniesz codziennie korzystać ze wszystkich technik komunikacji medialnej i kluczowych przekazów. Oczywiście szkolenie nazywa się szkoleniem medialnym, ale umiejętności, które nabywasz powinny służyć także w czasie prezentacji, wystąpień publicznych, spotkań biznesowych, zebrań w firmie, rozmów na przyjęciach, itd.

Wszystko zaczyna się od współpracy z osobą, która pomoże napisać kluczowe komunikaty pasujące do Twego indywidualnego stylu komunikacji. To mają być Twoje komunikaty "ubrane" w Twoje słowa – pod warunkiem, że nie posługujesz się jakimś okropnym żargonem. Jeśli z lubością pławisz się w fachowym słownictwie, musisz się z tego wyleczyć – kluczowe komunikaty są dobrym lekarstwem.

Kiedy mówię, że to mają być Twoje słowa, naprawdę uważam, że muszą odzwierciedlać Twoją osobowość i styl mówienia. Niektóre osoby mają trudności z wypowiadaniem konkretnych słów. Ja na przykład, nie lubię słowa "regularny", więc – jeśli można – zastępuję je słowami "systematyczny" lub "powtarzalny".

Kluczowe komunikaty muszą być prawdziwe. Jeśli jest w nich choć cień przesady lub odrobina manipulacji, nie przekażesz ich z pełnym przekonaniem (język ciała Cię zdradzi).

Testowanie kluczowych komunikatów

Zapraszam do krótkiego testu: Sprawdzaj codziennie działanie trzech identycznych kluczowych komunikatów w trzech różnych sytuacjach przez trzy tygodnie. Pod koniec trzeciego tygodnia usłyszysz w pracy kogoś powtarzającego Twoje słowa innemu współpracownikowi albo konkretnie Tobie. Zadziwiające jest to, że powie to z takim przekonaniem jakby to były jego własne myśli.

To samo zjawisko występuje w przypadku (nad)używania żargonu. Jeśli szef notorycznie powtarza na przykład wyrażenie "zorientowany na klienta", wkrótce wszyscy jego zastępcy też będą tak mówić, potem ich zastępcy, itd. Podobnie przekazywane są główne komunikaty.

Kiedy przyswoisz sobie kilka kluczowych komunikatów, naucz się nowych – codziennie sprawdzaj jak działają. Zauważysz, że za pierwszym razem zabrzmią trochę niezgrabnie i sztucznie – to zrozumiałe, bo jeszcze ich nie opanowałeś.

Dzień po dniu będzie coraz lepiej. Słowa trochę się zmienią, zdania będą krótsze, ale treść pozostanie bez zmian. Rozmowa będzie bardziej naturalna. W końcu taki jest cel – kluczowe komunikaty w rozmowie z dziennikarzem powinny brzmieć naturalnie i przekonująco.

Jeśli potrzebujesz pomocy w przygotowaniu i przećwiczeniu kluczowych komunikatów lub masz pytanie o komunikacji z mediami, prosimy o kontakt. Nasz telefon: 77 441 40 14.

niedziela, 21 sierpnia 2011

Oczy w telewizji

Kocie spojrzenie – uważne, chłodne i pozornie obojętne.

Oczy kota są zwierciadłem jego duszy. Mówią więcej i wymowniej niż jakiekolwiek ułożenie ciała. Podobnie jest z ludźmi. Oczy nie kłamią.

Codziennie jesteśmy oceniani według tego jak wyglądamy i mówimy. Dotyczy to także wywiadu w telewizji. Właściwy kontakt wzrokowy pomaga w skutecznej komunikacji.

Kiedy występujesz w telewizji, oczy są najbardziej eksponowaną częścią twarzy na ekranie. To może być Twoim mocnym lub słabym punktem w zależności od tego, gdzie kierujesz wzrok.

Kontakt wzrokowy służy ocenie wiarygodności rozmówcy. Chodzi o to jak, kiedy i na kogo patrzysz. Jeśli chcesz, żeby widzowie Ci uwierzyli, musisz zadbać o właściwy (czytaj: naturalny) kontakt wzrokowy z dziennikarzem.

Gdzie patrzeć?

Przez większość czasu najlepiej patrzeć na dziennikarza lub prezentera programu. Nie spoglądaj w kierunku kamery. Każdy z nas ma ogromne doświadczenie w patrzeniu w oczy ludziom, z którymi rozmawiamy, ale znikome w patrzeniu na kawałek metalu z obiektywem.

Występując przed kamerą stale patrz w jedno miejsce, naturalnie mrugając co kilka (4-5) sekund – w czasie wywiadu nie będziesz wysyłać tajnych komunikatów alfabetem Morse'a, prawda?

Oto kilka rzeczy, których nie należy robić:

1. Nie podnoś wzroku kiedy zastanawiasz się nad doborem słów. To normalna reakcja pomagająca zebrać myśli, ale w telewizji wygląda jakby myślenie sprawiało Ci kłopot.

2. Nie spoglądaj na boki, żeby sprawdzić jak prezentujesz się na monitorze kontrolnym. Takie zachowanie demaskuje niepewność i zdenerwowanie.

3. Nie spuszczaj wzroku. Zbyt częste spoglądanie w dół sugeruje, że korzystasz z notatek lub nie wierzysz w to, co mówisz.

4. Nie rozglądaj się nerwowo dookoła przyglądając się uczestnikom dyskusji lub gościom. Lepiej kiedy patrzysz na jedną osobę aż dokończy zdanie lub myśl.

5. Nie mruż oczu, żeby pokazać skupienie. To też oznaka nerwowości. Białka oczu są często najjaśniejszym punktem na ekranie, więc nie chowaj ich – pokaż, że potrafisz słuchać z uwagą i zainteresowaniem.

Konkluzja

Patrz w oczy kiedy odpowiadasz na pytania reportera i innych gości programu – także kiedy pytasz. Jeśli w każdym momencie – bez względu na stres – będziesz spoglądał pewnie w oczy dziennikarza lub innego dyskutanta, publiczność pomyśli, że jesteś znakomitym mówcą i jeszcze lepszym słuchaczem.

wtorek, 16 sierpnia 2011

Przygotowanie do ciężkiego wywiadu

Właśnie dowiedziałeś się, że czeka Cię wywiad z dociekliwym i nieprzyjemnym reporterem. Cieszysz się? Nie? A powinieneś, bo to okazja to pokazania klasy i kompetencji.

Typowe szkolenie medialne przygotowuje do typowego kontaktu z mediami. Kiedy jednak rozmowa będzie dotyczyć negatywnego i trudnego tematu, potrzebujesz specjalnego szkolenia medialnego.

Przed Tobą dwa podstawowe kroki:

   1. Ktoś z Twego zespołu PR wciela się w rolę agresywnego dziennikarza.

   2. Ćwicz aż będziesz zadowolony z odpowiedzi na wszystkie pytania.

Już wyjaśniam o co chodzi.

Przygotowanie do takiego wywiadu zwykle zajmuje tydzień lub dwa. W ramach przygotowań dzwonię (albo ktoś z Twego działu) do dziennikarza i producenta, aby wysondować jak temat będzie przedstawiony i jakich informacji będzie potrzebował.

Na etapie dokumentacji reporterzy niezbyt chętnie mówią o swoich planach – wolą zaskakiwać pytaniami, bo wierzą, że otrzymają bardziej naturalne, ciekawe i szczere odpowiedzi. Najczęściej bardzo ogólnie opisują swoje zamiary.

Jeżeli prowadzisz sklep z odżywkami dla sportowców, reporter może powiedzieć, że pisze o modzie na sportowy tryb życia, ale naprawdę przygotowuje tekst o dziwnych praktykach Twoich sprzedawców. Jeśli działasz w organizacji non-profit, usłyszysz, że chodzi o sposób i cele wykorzystania dotacji, ale w rzeczywistości artykuł będzie o wysokich zarobkach szefa fundacji. Jeżeli jesteś urzędnikiem państwowym, dziennikarz zasugeruje, że interesują go porady dla podatników, ale w istocie pisze o długiej liście skarg na decyzje urzędu.

Pytania do reportera

Przygotowując się do wywiadu, przede wszystkim, powinieneś spojrzeć w lustro i przypomnieć sobie, że dobry Bóg dał nam dwoje uszu i jedne usta – i w takich proporcjach należy ich używać. Innymi słowy, zadawaj reporterowi więcej pytań niż on Tobie. Zadawaj otwarte pytania sondujące i uważnie słuchaj odpowiedzi. Zwracaj też uwagę na to, co przemilcza.

Oto przykładowe pytania do reportera:

   1. Proszę opowiedzieć mi trochę o genezie pomysłu na ten artykuł.

   2. Czy temat dotyczy czegoś co robimy dobrze czy co powinniśmy poprawić?

   3. Jaka ma być puenta tego artykułu?

   4. Czyje wypowiedzi jeszcze pojawią się w tekście?

   5. Co te osoby powiedziały do tej pory?

Mam trzy strony podobnych pytań, które przekazuję klientom na szkoleniach medialnych. Byłoby nierozsądne gdybym wszystkie wydrukował tutaj, bo ten blog czytają też dziennikarze.

Twoje odpowiedzi na pytania

Po dokładnym wypytaniu reportera Twoim zadaniem jest napisanie artykułu tak jakby zrobił to reporter na podstawie tego, co mu powiedziałeś i co pominąłeś. Bądź do bólu szczery, cyniczny i sarkastyczny.

Kolejny krok to przekazanie tego tekstu grupie przygotowującej szefa (lub rzecznika prasowego) do wywiadu i wyznaczenie daty szkolenia medialnego.

Analizując roboczy tekst oddzielcie fakty od fikcji, percepcję od rzeczywistości. Poszukajcie miejsc, gdzie reporter może mylić się w swoich przypuszczeniach i konkluzjach. Kto był źródłem tej informacji? Co o nim wiemy? Co wiemy o innych informatorach dziennikarza?

Następnie opracujcie pełną listę pytań jakie może zadać reporter. Uwaga: to nie ma być lista najpiękniejszych i najłatwiejszych pytań – to ma być lista pytań prawdziwych.

Mając gotową listę, przygotujcie odpowiedzi zgodnie z zasadami tworzenia kluczowych komunikatów. Odpowiedzi muszą być krótkie, rzeczowe i jasne.

Szkolenie medialne przygotowujące do takiego wywiadu trwa dzień lub dwa. Zwykle składa się z 45-minutowego symulowanego wywiadu nagrywanego na video, dokładnego jego omówienia i kolejnych długich wywiadów. Taka sekwencja wywiadów i analiz powtarza się do perfekcyjnego opanowania każdej odpowiedzi. Pamiętaj, że stawka jest wysoka – w grę wchodzi Twoja reputacja i przyszłość firmy.

Konkluzja

Kiedy cynicy mówią, że nie można przewidzieć wszystkich pytań dziennikarza, uśmiecham się i odpowiadam: "Wiem i dlatego próbuję." :-)

Największym komplementem dla mnie jest kiedy po spotkaniu z dziennikarzem klienci dzwonią i zadowoleni mówią: "Trafiliśmy w sedno za pierwszym razem."

Też możesz trafić w sedno jeśli się postarasz.

czwartek, 11 sierpnia 2011

Wybierz swoją "truciznę" w wywiadzie dla mediów

Gdybyś miał zjeść trującego grzyba, którego byś wybrał? Oczywiście tego najmniej groźnego.

Reporter czasem zadaje serię trzech lub czterech pytań. Być może chce Cię w ten sposób zastraszyć i skruszyć. Może sam ma mętlik w głowie i po omacku szuka punktu zaczepienia.

Błyskotliwy polemista wybiera najciekawsze pytanie pozwalające wykazać się głęboką wiedzą, szerokim doświadczeniem i oszałamiającą inteligencją. Następnie trochę w profesorskim stylu zapowiada: "Zacznę od czwartego pytania i potem przejdę do pytania trzeciego," itd. Tak rozmawiają normalni, racjonalnie myślący, inteligentni ludzie. Jednak ta taktyka nie pasuje do kontaktów z mediami, bo utrudnia przedstawienie kluczowych komunikatów.

Doświadczony rozmówca nie zapomina o podstawowym celu rozmowy z dziennikarzem: przekazaniu trzech kluczowych komunikatów. To myśl przewodnia wszystkich decyzji w czasie wywiadu.

Kiedy reporter rzuca garść pytań, mistrz wywiadów medialnych ma tylko jeden dylemat: "Które z tych pytań prowadzi najkrótszą drogą do jednego z moich trzech kluczowych przekazów?" Na pewno nie zadaje sobie żadnego z następujących pytań:

1. "Które pytanie jest najłatwiejsze?"

2. "Które pytanie pozwoli mi popisać się wiedzą?"

3. "W jakiej kolejności mam odpowiedzieć na wszystkie pytania?"

Konkluzja

Nie wybieraj z kilku pytań reportera zadanych jedno po drugim tego najmniej "trującego". Odpowiedz na to, które najłatwiej i najszybciej doprowadzi Cię do kluczowych komunikatów.

niedziela, 7 sierpnia 2011

Jakby, chyba, ale... i inne kwiatki

"Jakby, raczej, chyba, hmmm... że się tak wyrażę, ale... rozumiesz?"

W prywatnej konwersacji takie wyrażenia trochę bawią, ale nie denerwują. W przekazie medialnym osłabiają treść przekazu i kreują wizerunek niezdecydowanego rozmówcy.

"Raczej jestem za, chyba, że... To może być ciekawe, że się tak wyrażę, ale mogę się mylić." Tak rzecznik prasowy może mówić (w ostateczności) na pierwszej randce, ale nie w wywiadzie dla mediów.

Oto dwa ćwiczenia, które pomogą uporać się z tym niezręcznym nawykiem.

Ćwiczenie nr 1.

Pierwsze ćwiczenie pomaga unikać stosowania tych wyrażeń na początku zdania.

Przed rozpoczęciem wypowiedzi daj sobie chwilkę na przemyślenie całego zdania. W wywiadach nagrywanych widzowie nie zauważą tej pauzy (nawet jeśli potrwa kilkanaście sekund), gdyż będzie wycięta podczas montażu.

Jeżeli wywiad nadawany jest na żywo, nie możesz sobie pozwolić na długie przerwy – ale sekunda na zastanowienie nie wzbudzi u nikogo żadnych podejrzeń (widzowie przyzwyczajeni są do krótkiego opóźnienia w przekazach satelitarnych).

Ćwiczenie nr 2.

Pracując w radiu poznałem technikę poprawiająca płynność wypowiedzi rzeczników prasowych w przekazach na żywo – radio to w większość "żywiec".

Oto jak wygląda drugie ćwiczenie. Rozejrzyj się po pokoju i wybierz jeden przedmiot. Głośno podaj jego nazwę, na przykład, "telefon komórkowy!".

Następnie zacznij opowiadać o tym przedmiocie przez pół minuty. Mierz czas na stoperze. Nie wolno używać żadnego z listy zakazanych słów, ale możesz pozwolić sobie na krótkie przerwy pomiędzy zdaniami. Treść wypowiedzi nie jest zbyt istotna – pozwól słowom płynąć.

Moja 30-sekundowa wypowiedź o telefonie komórkowym wyglądała tak:

"Lubię swoją komórkę. Jest czarna i lekka. Mam ją od ponad dwóch lat i jak dotąd nigdy mnie nie zawiodła. Duży, czytelny wyświetlacz, niezła bateria, wzorowa jakość połączeń. W wolnym czasie słucham muzyki. Mogę też robić dobrej jakości zdjęcia. Rzadko korzystam z nagrań video, ale te, które zrobiłem, pozwoliły utrwalić naprawdę ciekawe chwile. Komórkę noszę zawsze przy sobie, najczęściej w tylnej kieszeni spodni."

Ćwiczyć możesz wszędzie – w samochodzie ("wycieraczki!"), pod prysznicem ("szampon!"), w biurze ("zapach kawy!"). Chodzi o to, żeby wybierać zaskakujące tematy, mówić głośno przez 30 sekund bez zbędnych wypełniaczy.

Klienci na szkoleniach medialnych zazwyczaj są przekonani, że już za pierwszym razem wykonali to ćwiczenie bezbłędnie – dopiero po odsłuchaniu nagrania zmieniają zdanie. Trudno od razu pozbyć się wszystkich złych nawyków, ale z czasem ich liczba znacząco maleje.

Kontakt

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *