wtorek, 8 grudnia 2015

10 porad jak lepiej słuchać w wywiadzie dla mediów

Słuchanie jest trudne – trudniejsze od mówienia. W wywiadzie dla mediów słuchanie jest równie ważne jak mówienie.

Jeśli chcesz udzielać lepszych wywiadów, popracuj nad umiejętnością słuchania. Nie przerywaj, nie wyciągaj pochopnych wniosków i nie narzucaj swego punktu widzenia.

Najlepsi reporterzy są uważnymi słuchaczami i bystrymi obserwatorami. Dostrzegają detale. Wychwytują sprzeczności. Zadają celne pytania. Zwracają uwagę także na to, czego się nie mówi.

Najlepsi rozmówcy również aktywnie słuchają i dokładnie obserwują. Wysłuchują każdego pytania do końca i nie boją się pytać kiedy czegoś nie rozumieją. Czasem odczekają sekundę lub dwie przed odpowiedzią na trudne pytanie.

Oto 10 porad jak poprawić umiejętność słuchania w wywiadzie dla mediów:

1. Obejrzyj minutowy fragment ulubionego filmu lub programu telewizyjnego. Powtórz dokładnie dialog bohaterów. Obejrzyj ten sam fragment jeszcze raz. Postaraj się go lepiej zapamiętać i powtórzyć jeszcze dokładniej. To ćwiczenie poprawia koncentrację i pamięć.

2. Obejrzyj dłuższy fragment filmu lub programu telewizyjnego i powiedz co było w nim najważniejsze. Obejrzyj jeszcze raz i powiedz czy zgadzasz się ze swoim streszczeniem. Co pominąłeś? Czy zwróciłeś także uwagę na język ciała? To ćwiczenie poprawia umiejętność streszczania i słuchania bez uprzedzeń (wstępnych założeń).

3. W codziennych rozmowach zadawaj więcej pytań otwartych i uważnie wysłuchaj każdej odpowiedzi do końca.

4. Ćwicz umiejętność parafrazowania odpowiedzi (powtarzania własnymi słowami tego, co usłyszałeś). Jeżeli pominąłeś istotny szczegół, przypomnij sobie o czym wtedy myślałeś.

5. Obserwuj i kontroluj język ciała. Robisz coś, co odwraca uwagę od tego, co mówisz? Patrzysz na zegarek? Wzdychasz? Zerkasz w kierunku drzwi? Czy Twoje gesty lub mimika mogą być odebrane jako dezaprobata lub zniechęcenie?

6. Staraj się nie przerywać swojemu rozmówcy. Nawet jeśli czegoś nie rozumiesz, poczekaj cierpliwie do końca wypowiedzi.

7. Jeśli Twój rozmówca odpowiadając na pytanie zboczy z tematu, pomóż mu wrócić do sedna: "Mówiliśmy o wyjeździe do Londynu. Możesz podać więcej szczegółów?"

8. Obserwuj mowę ciała reportera. W rozmowie telefonicznej wsłuchuj się w ton głosu, tempo i dynamikę rozmowy. Zwracaj uwagę na pauzy. Sygnały niewerbalne pokazują czy rozmówca jest zainteresowany lub znudzony oraz kiedy potrzebuje wyjaśnienia lub chce przejść do innego wątku.

9. Okazuj empatię. Staraj się wczuć w położenie rozmówcy i zrozumieć jego punkt widzenia. Reporter zadając różne pytania nie zamierza Ci dokuczyć – chce jak najlepiej wykonać swoją pracę, czyli zebrać informacje, które zainteresują czytelników, słuchaczy lub telewidzów.

10. Postaraj się eliminować zewnętrzne zakłócenia. Zamknij okno i drzwi. Wyłącz głośny wentylator. Ścisz telewizor lub radio.

Konkluzja

Poprawiając umiejętność aktywnego słuchania zwiększysz skuteczność swoich wywiadów dla mediów oraz komunikacji w pracy i życiu prywatnym.

poniedziałek, 30 listopada 2015

Uwaga: Świąteczna impreza firmowa!

Grudzień to tradycyjnie w wielu firmach, instytucjach i organizacjach czas świątecznych imprez. Chodzi o podziękowanie pracownikom za wyniki i zaangażowanie, podniesienie morale i wzmocnienie więzi z klientami.

Ale to także cztery gorące tygodnie, które mogą pod koniec roku zrujnować reputację, zdemolować karierę i zniszczyć markę. Źle zaplanowane przyjęcie może zakończyć się skandalem, o którym na pewno napiszą media.

Co najmniej dwóch moich klientów chętnie opowiadało ostatnio na naszych szkoleniach medialnych o planach firmowej Wigilii. Ich zdaniem, rezygnacja z takiej imprezy byłaby źle odebrana przez pracowników.

Percepcja i rzeczywistość

W dobie mediów społecznościowych percepcja jest ważniejsza od rzeczywistości – ważniejsza i czasem bardziej dokuczliwa.

Na przykład wystawne i kosztowne imprezy świąteczne są negatywnie oceniane przez klientów firm finansowych, które – jak wiadomo – żyją z ich pieniędzy. Jeśli pamiętasz słynną scenę świątecznej imprezy z filmu "Wilk z Wall Street", wiesz co mam na myśli.

Dlatego zanim zaczniesz głośno mówić o szczegółach świątecznej zabawy, zastanów się jak to będzie odebrane i komentowane. Jeśli zmniejszyłeś w tym roku zatrudnienie, firma musiała zapłacić odszkodowanie za przegraną sprawę w sądzie i musiałeś podnieść ceny lub obniżyć koszty, bogata impreza niekoniecznie poprawi wizerunek i reputację.

Pamiętaj także, że wszystko co się wydarzy na firmowych imprezach w okresie świątecznym będzie chętnie wykorzystane przez media, które pod koniec roku nie mają za dużo ciekawych tematów.

Bez skandalu w mediach

Im luźniejsza atmosfera na firmowym przyjęciu, na którym często jest serwowany alkohol, tym większe ryzyko, że ktoś powie coś niestosownego lub zrobi coś, co nie nadaje się na pierwsze strony gazet.

Aby uniknąć kosztownego skandalu, dobrze jest przypomnieć pracownikom kilka zasad, szczególnie tych dotyczących korzystania z mediów społecznościowych.

Każda firma powinna mieć politykę komunikacji online, w której jasno jest opisane co wolno i czego nie wolno robić, na przykład o czym nie wolno pisać i jakich zdjęć nie wolno publikować.

Oto siedem porad co zrobić, żeby świąteczne przyjęcie nie wywołało skandalu w mediach i nie przyniosło firmie wstydu:

1. Wybierz temat imprezy, który będzie się kojarzył z przyzwoitą zabawą, a nie z nadmiernym rozpasaniem. Pamiętam firmę leasingową, która zorganizowała imprezę na motywie kasyna. Hazard źle się kojarzy, szczególnie kiedy dotyczy firmy żyjącej z cudzych pieniędzy.

2. Zasady zachowania na firmowej imprezie nie powinny odbiegać od tych jakie obowiązują codziennie w pracy. Wykluczone jest molestowanie, zastraszanie i dyskryminacja. Chodzi przecież o dobrą zabawę, a nie o głupie wybryki.

3. Przypomnij pracownikom o zasadach komunikacji w mediach społecznościowych. Najwięcej problemów pojawia się właśnie po publikacji na Facebooku lub Twitterze zdjęć pracowników w kompromitujących sytuacjach.

4. Przypomnij delikatnie o nie nadużywaniu alkoholu. Na imprezach z alkoholem jest większe ryzyko wypadku i uszkodzenia mienia.

5. Jeśli to możliwe zorganizuj imprezę w dyskretnym lokalu, zamkniętym dla postronnych osób.

6. Jeśli pracujesz w znanej państwowej firmie lub instytucji, rozważ możliwość przeniesienia imprezy na styczeń – jest wtedy taniej i media żyją już innymi tematami.

7. Jeśli rozmawiasz w grudniu z mediami, ostrożnie odpowiadaj na pytania o świąteczną imprezę. Nawet drobny szczegół może wywołać niepotrzebne zainteresowanie mediów.

Konkluzja

Świąteczna impreza dla pracowników i klientów pod koniec roku służy podziękowaniu za wyniki i zachęceniu do lepszej współpracy. W jej scenariuszu nie powinno być punktów, które wywołają konsternację i krytykę pracowników i klientów.

Nie chodzi o zepsucie ludziom zabawy, ale sprawienie, że każdy rozumie prawne skutki nierozsądnego czynu i pułapki czyhające na tych, którzy przekroczą granice dobrego obyczaju w mediach społecznościowych.

czwartek, 12 listopada 2015

Quiz: Profesjonalista czy amator w agencji PR?

Potrafisz wymyślić rewelacyjny tytuł informacji prasowej. Robisz inteligentne prezentacje. Opowiadasz świetne dowcipy. Ale..

Czy pracując w agencji PR masz czasem wrażenie, że nie jesteś właściwie rozumiany? Znasz przyczynę?

Profesjonalizm zwiększa skuteczność komunikacji w pracy i poprawia relacje. To, co mówisz i robisz będzie właściwie zrozumiane i docenione pod warunkiem, że jesteś szanowany przez współpracowników i klientów agencji.

Profesjonalne wrażenie

Na pewno znasz powiedzenie, że nigdy nie masz drugiej szansy na pierwsze wrażenie. Kiedy spotykasz kogoś pierwszy raz zachowujesz się jak profesjonalista czy amator? Cieszysz się szacunkiem w pracy i u klientów agencji PR czy ludzie przewracają na Twój widok oczami?

Zapoznaj się z krótkim testem, który pokaże Twoje miejsce na skali Profesjonalista-Amator.

Profesjonalista

  • Jestem skoncentrowany.
  • Lubię rywalizację.
  • Jestem optymistyczny i pełen entuzjazmu.
  • Chętnie słucham.
  • Odzywam się kiedy mam coś do powiedzenia.
  • Jestem punktualny i często przychodzę na spotkanie lub zebranie trochę przed czasem.
  • Dbam o porządek w swoim komputerze i na miejscu pracy.
  • Ubieram się gustownie i stosownie do okazji.
  • Jeśli trzeba zostaję dłużej w pracy, żeby zakończyć pilne zadanie.
  • Jestem pewny tego, co robię.
  • Kończę zlecone zadania jak najszybciej.
  • Cieszę się sukcesami współpracowników.
  • Nie peszą mnie zasłużone pochwały.
  • Poprawiam swoje błędy.
  • Robię więcej niż się ode mnie oczekuje.

Amator

  • Łatwo się rozpraszam.
  • Staram się nie przepracowywać.
  • Wolę mówić o tym, co jest złe w mojej pracy.
  • Dużo mówię.
  • Robię tylko to, co do mnie należy.
  • Nie mam do siebie pretensji jeśli się spóźnię kilka minut do pracy lub na spotkanie z klientem.
  • Mam bałagan na biurku i w komputerze. Często nie mogę znaleźć potrzebnych dokumentów.
  • Ubieram się niedbale i bez gustu.
  • Często spoglądam w pracy na zegar.
  • Nie wiem czy dobrze pracuję.
  • Mam mnóstwo zaległej pracy.
  • Zazdroszczę współpracownikom sukcesów.
  • Pracuję dla pochwał i komplementów.
  • Ukrywam swoje błędy.
  • Mam nadzieję, że nikt nie zauważy, że robię w pracy tylko absolutne minimum.

Punktacja

Minimum 12 punktów w kategorii profesjonalisty: Jesteś ceniony i lubiany przez współpracowników i klientów. Ludzie chętnie słuchają tego, co masz do powiedzenia. Właściwy człowiek na właściwym miejscu. Gratuluję!

7-11: Potrzebna jest zmiana. Sprawdź swoje słabe punkty. Przygotuj plan poprawy. W każdym tygodniu wybierz jeden punkt i systematycznie pracuj nad korektą stylu pracy.

0-6: Źle się czujesz na tym stanowisku. Poszukaj innej agencji PR albo zmień zawód. Co chciałbyś robić w życiu z przyjemnością i zaangażowaniem? Jeśli odpowiesz sobie na to pytanie, wrócą pewność siebie, motywacja i zaangażowanie.

poniedziałek, 26 października 2015

6 sygnałów, że potrzebujesz szkolenia medialnego

Media pomagają komunikować się firmie z opinią publiczną. Dzięki dobrym wywiadom dla mediów możesz zdobyć lub umocnić pozycję branżowego lidera i ocalić reputację w sytuacji kryzysowej.

Czasem rozmowa z reporterem przebiega gładko – czasem widać, że coś się nie układa. Pytania są jasne, trafne i konkretne, ale odpowiedzi nudne, mierne i bezbarwne. Żeby uniknąć tej drugiej sytuacji, warto poprosić o pomoc trenera medialnego, który wyjaśni jak rozmawiać z reporterem.

Oto 6 sygnałów, że potrzebujesz szkolenia medialnego:

1. Wszystkie wywiady traktujesz tak samo.

2. Chcesz przekazać nową informację.

3. Robisz przed wywiadem zbyt mało ćwiczeń lub w ogóle ich nie robisz.

4. Media niechętnie Ciebie cytują.

5. Boisz się rozmów z reporterami.

6. Unikasz odpowiedzi lub mówisz niejasno.

Popatrzmy teraz na te sześć punktów.

1. Nie wszystkie media pracują tak samo.

Prasa, radio i telewizja różnią się tempem pracy i potrzebami. Co więcej, kończy się dominacja tych trzech głównych mediów i rośnie wpływ Internetu.

Dzisiaj możesz być poproszony o wywiad także przez reportera portalu informacyjnego lub blogera. Możesz otrzymać zaproszenie do udziału w czacie na Twitterze.

Każde medium wymaga trochę innego podejścia i innego sposobu przekazania informacji.

2. Masz nowe przekazy w nowej kampanii PR.

Nowa kampania PR potrzebuje nowych komunikatów, które trzeba napisać i przećwiczyć. Czasem poprawić i znowu przećwiczyć.

Zawsze możesz polegać na standardowych komunikatach, ale jeśli chcesz powiedzieć coś nowego, nie ma siły – musisz sprawdzić na szkoleniu czy nowa strategia medialna przekona ludzi, do których jest skierowana.

3. Profesjonaliści stale się uczą.

Profesjonaliści stale się uczą i podnoszą swoje kwalifikacje. To właśnie dzięki temu tyle w życiu osiągnęli. Bardzo nieliczni mają wrodzony talent do wystąpień publicznych i udzielania wywiadów.

Szkolenia medialne szczególnie doceniają ci, którzy sporadycznie występują w mediach lub eksperci poproszeni o wypowiedź ze względu na swoją wiedzę na konkretny temat, ale niebędący na co dzień medialną twarzą swojej organizacji.

4. Szanuj czas reportera.

Jeśli nie masz nic ciekawego do powiedzenia (w co nie wierzę), lepiej nie spotykać się z reporterem. Mów nie tylko ciekawie, ale także z entuzjazmem i przekonaniem.

Jeśli czujesz, że w tym, co mówisz nie ma siły i mocnych argumentów, poszukaj szkolenia medialnego, na którym nauczysz się sztuki tworzenia wartościowych przekazów.

5. Media są też dla introwertyków.

Widok kamery, mikrofonu i świateł oraz świadomość, że zobaczą Cię tysiące lub miliony widzów może onieśmielić największego zucha. Ogromny stres nie pomaga. Ale uwierz mi: nie jesteś sam.

Uwierz mi także kiedy mówię, że każdy może nauczyć się sztuki udzielania wywiadów. Nie prowadziłbym szkoleń medialnych przez 15 lat gdyby to było niemożliwe.

6. Każde pytanie reportera jest szansą.

Niektórzy boją się pytań, unikają odpowiedzi lub mówią niejasno. Dodają do każdej odpowiedzi kluczowe komunikaty nawet jeśli nie nawiązują do treści pytania.

Uniki i niepokój niszczą nie tylko Twoją reputację, ale także reputację Twojej organizacji.

Konkluzja

Dzięki szkoleniu medialnemu można zamienić przeciętny występ w mediach w taki, którym wszyscy będą się zachwycać.

W dobie mediów społecznościowych wszystkie gafy są natychmiast komentowane na Twitterze i Facebooku. Ale z drugiej strony (i to jest dobra wiadomość) podobnie dzieje się z celnymi ripostami i przekonującymi odpowiedziami.

Jeżeli czujesz, że szkolenie medialne pomoże Ci w komunikacji z mediami, konsumentami i partnerami handlowymi, prosimy o kontakt. Nasz telefon: 77 441 40 14.

środa, 21 października 2015

Posłuchaj tego psa!

Jedną z największych barier w skutecznej komunikacji jest brak umiejętności słuchania ze zrozumieniem. Jeszcze gorsze jest to, że ci, którzy zdają sobie z tego sprawę i doskonalą umiejętność aktywnego słuchania rozmawiają codziennie z ludźmi, którzy zupełnie się tym mankamentem nie przejmują.

To tak jak z kierowcami, którzy jeżdżą uważnie i ostrożnie wiedząc, że na drodze jest mnóstwo samochodów kierowanych przez ludzi bez wyobraźni. Każdy z nas jest przecież dobrym kierowcą, a wypadki są zawsze z winy kogoś innego, prawda?

Nieuważne słuchanie

Jest wiele powodów dlaczego nie słuchamy uważnie. Śpieszymy się, jesteśmy roztargnieni lub zmęczeni, nudzimy się, no i oczywiście od razu wiemy o co chodzi. Jeśli nasz rozmówca tego nie zauważy, tym gorzej dla niego – szybko przestajemy słuchać i zaczynamy myśleć o tym, co zjemy na obiad lub jak spędzimy wieczór.

Znam niewiele osób, które są dobrymi słuchaczami, bo słuchanie jest trudne. Mówienie jest dużo łatwiejsze i przyjemniejsze :-)

W czasie mówienia skupiamy się na treści. Słuchacze natomiast biorą pod uwagę także formę i styl (głos, tempo, kontakt wzrokowy i gestykulację). Nikt nie jest z efektu takiej rozmowy w pełni zadowolony. Doskonale to widać w anegdocie, którą opowiadam na naszych szkoleniach medialnych.

Sprzedam psa, który mówi

Przy wejściu do domu przechodzień widzi informację: "Sprzedam psa, który mówi." Naciska dzwonek.

Wychodzi właściciel i zaprasza do środka. Ogromny labrador leży na podłodze w salonie, z łapą założoną na łapę.

"To prawda, że mówisz?" – pyta gość.

"Zgadza się." – odpowiada pies.

"Jak to się zaczęło?"

"Już jako szczeniak zgłosiłem się do CBA z propozycją, że chętnie pomogę w walce z korupcją. Brałem udział w wielu akcjach w całym kraju. Siedziałem w pokojach ze skorumpowanymi urzędnikami i politykami. Nikt nie zwracał na mnie uwagi, bo nie wiedzieli, że mogę powtórzyć ich rozmowy. To była stresująca i odpowiedzialna praca. Po kilku latach przenieśli mnie na lotnisko Chopina, gdzie podsłuchiwałem rozmowy podejrzanych pasażerów. Dzięki mnie schwytano wielu przemytników i udaremniono kilka zamachów. Mam w biurku 10 medali za odwagę. Ożeniłem się, dorobiłem się tuzina szczeniaków, kupiłem ten dom. Teraz odpoczywam na emeryturze."

Mężczyzna słucha tej opowieści z otwartymi ustami. Pyta właściciela ile chce za psa.

"10 złotych."

"Za takiego wyjątkowego psa chce pan tylko tyle?"

"To kłamca. On to wszystko wymyślił."

Jaki wniosek z tego opowiadania?

Jeżeli w rozmowie skupisz się na samej sytuacji lub narracji, stracisz możliwość oceny treści przekazu. Pomyślisz: "O rety! Pies, który mówi! To musi być ciekawe!" Może być ciekawe, ale nie musi być ważne lub prawdziwe.

W podobną pułapkę wpadamy kiedy słyszymy: "Lider branży!", "Mistrz świata!" lub "Najbogatszy Polak!". Czy to powinno robić wrażenie? Jeśli chodzi o treść przekazu, nie większe niż "pies, który mówi".

Konkluzja

Słuchanie ze zrozumieniem polega na "słuchaniu" wszystkimi zmysłami – nie tylko uszami. Ogromną rolę odgrywają także krytyczny rozum i wrażliwe serce. Słuchanie z otwartymi ustami jest (przepraszam wszystkie sympatyczne czworonogi) psu na budę.

środa, 14 października 2015

To nieprawda, że nie lubisz reporterów

Na naszych szkoleniach medialnych spotkałem wiele osób, które przyznawały się do niechęci do reporterów. Bo chcą wszystkie informacje od razu, bo zadają tendencyjne pytania, bo są nieuprzejmi... Powodów mnóstwo.

Grupa, którą szkoliłem w zeszłym tygodniu (pracownicy samorządu powiatowego) była w tej niechęci wyjątkowa. Powiedzieć, że nie lubili reporterów to za mało. Oni ich nienawidzili – szczerze i głęboko.

Mówili, że nie cierpieli mediów za nieustanną nagonkę, szukanie taniej sensacji i manipulowanie faktami. Skarżyli się na brak empatii, rzetelności i obiektywizmu.

Widząc ogromne uprzedzenie i złe doświadczenia grupy w kontaktach z mediami przeprowadziłem mały eksperyment. Wynik zaskoczył wszystkich - pozytywnie.

Zamiast wchodzić w rolę dociekliwego reportera (co zwykle robię na szkoleniach medialnych) podzieliłem grupę na dwa zespoły.

Członkowie pierwszego zespołu byli rzecznikami interesów swojej instytucji. Otrzymali scenariusz kryzysowej symulacji i zadanie przygotowania strategii medialnej i kluczowych komunikatów oraz wyboru osoby, która poprowadzi konferencję prasową.

Druga grupa miała być reporterami zadającymi pytania na tej konferencji prasowej. Poprosiłem, żeby zdobyli wszystkie informacje o zdarzeniu opisanym w scenariuszu. Zachęcałem do dociekliwości i konsekwencji w ustaleniu obiektywnej prawdy.

Druga grupa wykonała swoje zadanie z dużym zaangażowaniem. Nie przyjmowali ogólnikowych odpowiedzi, pokazywali sprzeczności w wyjaśnieniach, kilka razy pytali o to samo. Moim zdaniem, byli bardziej agresywni od większości reporterów jakich widziałem na prawdziwych konferencjach prasowych.

Na koniec ćwiczenia zapytałem obydwie grupy o wrażenia. Grupa reprezentująca starostwo czuła się wyczerpana i pokonana. Grupa występująca jako reporterzy była rozczarowana i zdenerwowana. Narzekała na uniki i nieszczerość w odpowiedziach.

Nie musiałem nic komentować. Wszyscy zrozumieli o co chodzi.

Reporterzy nie są niemili dlatego, że są niemili. Czasem wkurza ich to, że ktoś im gra na nosie, unika odpowiedzi na podstawowe pytania lub kłamie w żywe oczy.

Uczestnicy szkolenia medialnego zrozumieli, że problemy starostwa w kontaktach z mediami wzięły się nie z tego jacy są dziennikarze, ale ze złego ich traktowania. I nie musiałem tłumaczyć, że jeśli to ma się zmienić na lepsze, muszą to traktowanie zmienić.

czwartek, 8 października 2015

Dlaczego dziennikarze lubią złe wiadomości

Dlaczego dziennikarze lubią złe wiadomości?

To pytanie często wraca na naszych szkoleniach medialnych kiedy wyjaśniam jak pracują media i co wyróżnia atrakcyjny temat.

Rozdaję uczestnikom szkolenia kilka najnowszych gazet z pytaniem czego dowiedzieli się rano z radia i telewizji, jakie informacje przeczytali w swoich smartfonach, tabletach i laptopach. Pytam także o najciekawsze tematy w mediach społecznościowych. Tak rozpoczyna się fascynująca dyskusja o tym dlaczego pewne kategorie tematów częściej trafiają na pierwsze strony dzienników i jak są przedstawiane.

Wcześniej czy później pojawia się oczywiście pytanie – dlaczego w mediach jest tak dużo złych wiadomości? Dlaczego dziennikarze piszą chętnie o tym, co się nie udało? Co jest takiego ciekawego w skandalu lub tragedii? Dlaczego krew, śmierć i łzy od razu trafiają na czołówki?

Dlaczego jest tak źle

Dlaczego dziennikarze przepadają za złymi wiadomościami?

Prosta odpowiedź jest taka: media lubią to, co lubią czytelnicy, widzowie i słuchacze.

Ale zastanówmy się nad tym zjawiskiem trochę dłużej. Są trzy główne powody dlaczego media nie mogą się oprzeć złym wiadomościom.

Po pierwsze, każda katastrofa i tragedia jest inna. Ta wyjątkowość i niepowtarzalność przyciąga uwagę mediów.

Nikogo nie interesują punktualnie jeżdżące pociągi, szczęśliwie startujące i lądujące samoloty, zadowoleni pacjenci dochodzący do zdrowia po udanej operacji. Kiedy jednak coś zawodzi, odbiega od normy i oczekiwań, od razu zapala się czerwona lampka: coś się dzieje!

Media często mówią o niezwykłych rzeczach, które wcale nie są złe. Kobieta, której lekarze mówili, że jest bezpłodna zaszła w ciążę. Po wielu latach spotkały się bliźniaki rozdzielone w dzieciństwie. Odkryto ślady wody na Marsie. Takie informacje zadziwiają, ale nie niepokoją.

To wina naszego mózgu

Drugi powód dotyczy tego jak działa nasz mózg. Ciało migdałowate ukryte głęboko w mózgu odpowiada za uruchamianie negatywnych emocji, agresji oraz reakcji obronnych. To właśnie dzięki niemu przeżyliśmy jako gatunek ludzki kiedy mieszkaliśmy w lasach i jaskiniach, bo mówiło jak się zachować (uciekać czy walczyć?) kiedy odbieraliśmy sygnały o zagrożeniu.

To samo dotyczy czytania gazet, oglądania telewizji i słuchania radia. Dobra wiadomość może być ważna i ciekawa, ale mocniej reagujemy na wiadomości o porażce lub zagrożeniu.

Przypomnij sobie jak często w tytułach gazet widziałeś "wypadek", "skandal", "dramat", "ryzyko" i "strach". Mocne, dobitne, krótkie słowa o nieszczęściu. To nie wina dziennikarzy, że tak działa mózg!

Walka o lepszy świat

Po trzecie, może się zdziwisz, ale dziennikarze wierzą w swoją misję poprawiania świata. Chcą nas ostrzec przed nadmiernym ryzykiem, poważnym zagrożeniem, rażącą niesprawiedliwością, bo tylko tak możemy żyć w lepszym świecie.

Media mówią o skandalach w Kościele, wykorzystywaniu dzieci, katastrofach kolejowych i pustych obietnicach polityków. Wierzą, że pisanie o tym doprowadzi do postępowań sądowych i reform, które w dłuższej perspektywie sprawią, że świat będzie bezpieczniejszy i sprawiedliwszy.

Jak rzecznicy prasowi mogą to wykorzystać w swojej pracy? Co zrobić ze słabością mediów do złych wiadomości? Na przykład pisząc informację prasową – zamiast wymieniać zalety nowego produktu – warto zwrócić uwagę na problem jaki rozwiązuje. Lepiej jeśli jest to problem, który stwarza realne zagrożenie i dotyczy wielu ludzi.

Wywiad dla mediów można zacząć od informacji, która zaniepokoi czytelników i następnie pokazać rozwiązanie problemu. Połączenie ważnego i aktualnego problemu ze skutecznym rozwiązaniem dobrze się sprawdza w tworzeniu kluczowych przekazów. Dlatego to ćwiczymy na szkoleniach medialnych i warsztatach pisania tekstów dla mediów.

Konkluzja

Złych wiadomości nigdy w mediach nie zabraknie, ale dzięki dobremu przygotowaniu i odrobinie szczęścia (szczęście sprzyja przygotowanym) można je dobrze wykorzystać.

poniedziałek, 28 września 2015

Dlaczego nie możesz być zbyt uprzejmy dla reportera

Żeby nie było niejasności – nie sugeruję, że można być nieuprzejmym wobec ludzi mediów. To byłoby głupie, nieodpowiedzialne i szkodliwe.

Nie twierdzę też, że na stole zawsze mają stać świeże kwiaty, a po wywiadzie reporter miałby dostawać pudełko czekoladek.

Każdy reporter wykonuje swoją pracę najlepiej jak potrafi i bez niego bardzo trudno byłoby Ci dotrzeć ze swoim przekazem w krótkim czasie do dużej grupy ludzi – czytelników, słuchaczy i widzów.

Ale nadmierna układność i bojaźliwość nie popłaca i nie gwarantuje pozytywnego rezonansu w mediach.

Oto mój krótki komentarz po pierwszym wywiadzie telewizyjnym uczestnika szkolenia medialnego: "Odpowiedzi były zbyt ogólne i zachowawcze. Brakowało dynamiki, zdecydowania i mocnych argumentów. Czuło się obawę, żeby nie zdenerwować reportera. W efekcie nie udało się utrzymać kontroli nad przebiegiem wywiadu."

Na naszych szkoleniach medialnych często powtarzamy, żeby nie pozwolić reporterowi przejąć inicjatywę. To prawda, że to on wybiera i zadaje pytania, ale odpowiedzi są ważniejsze od pytań. To odpowiedzi – a nie pytania – tworzą wartość wywiadu prasowego, radiowego i telewizyjnego.

Wiem, że świadomość rozmowy z doświadczonym i nieprzewidywalnym reporterem i instynkt obronny podpowiadają: "Lepiej z nim nie zadzierać!" Ale nie o konfrontację tutaj chodzi.

Chodzi o to, żeby wywiad nie zamienił się w policyjne przesłuchanie, w którym pytający ustala i egzekwuje wygodne dla siebie reguły postępowania. Jak tego uniknąć?

Pamiętaj, że to Twój wywiad, w którym to, co powiesz jest ważniejsze od pytań reportera. Przejmij inicjatywę i nie daj jej sobie odebrać.

Nie czekaj na pytanie, na które najbardziej chciałbyś odpowiedzieć. Doświadczony trener medialny nauczy Cię kilku technik radzenia sobie z niewygodnymi pytaniami i kontrolowania wywiadu. Być może słyszałeś o technice przechodzenia umożliwiającej zmianę tematu z nieprzyjemnego na łatwiejszy.

Inna technika polega na podkreślaniu najistotniejszych kwestii. Jej celem jest podpowiedzenie reporterowi pytania, na które chcesz odpowiedzieć. Na przykład kiedy na koniec odpowiedzi powiesz: "Ale to nie jest najważniejsza kwestia.", reporter prawdopodobnie zapyta: "A co jest wobec tego najważniejsze?"

Na koniec, nie powtarzaj negatywnych słów i ocen reportera, na przykład "tragedia", "katastrofa" czy "oszustwo". Używaj własnych słów i ocen. Trzymaj się swoich kluczowych komunikatów i unikaj negatywnych wyrażeń.

W żadnym przypadku nie namawiam do niegrzecznego zachowania, prawda?

Dzięki dobremu przygotowaniu do wywiadu nabierasz większej pewności siebie. W rozmowie z reporterem jesteś bardziej zdecydowany. To, co mu powiesz ma większą siłę – będzie lepiej i dłużej zapamiętane.

wtorek, 15 września 2015

7 rzeczy, które trzeba zrobić po szkoleniu medialnym

Masz za sobą pierwsze szkolenie medialne. W głowie dużo praktycznych informacji o komunikacji z mediami i Twoimi klientami. Jesteś zmęczony po kilku godzinach intensywnych ćwiczeń przed mikrofonem i kamerą.

Było chwilami ciężko, ale dałeś radę. Wiesz jak to smakuje i czym to pachnie.

Być może troszkę obawiasz się pierwszego prawdziwego wywiadu z prawdziwym reporterem. To naturalne. Może z niecierpliwością czekasz na pierwszy kontakt z mediami, ale telefon milczy – żaden reporter nie interesuje się obecnie Twoją firmą.

Co robić, żeby nie zapomnieć przed pierwszym wywiadem tego, czego się nauczyłeś?

1. Utrwalaj nowe wiadomości i umiejętności.

Najważniejszą rzeczą po szkoleniu medialnym jest powtarzanie i doskonalenie tego, czego się nauczyłeś. Wiem, że nie odkrywam Ameryki: skuteczna nauka polega na powtarzaniu i utrwalaniu dobrych nawyków.

Przeczytaj uważnie wszystkie uwagi i zalecenia trenera i jeszcze raz obejrzyj nagrania video ze szkolenia. Nie wstydź się tego. Porównaj uwagi trenera z tym, co zobaczysz na nagraniu.

Dużo aktualnych i praktycznych porad znajdziesz na eksperckich blogach, na przykład tutaj. Jeśli korzystasz Twittera, sprawdź wyniki po wpisaniu hashtagu #szkoleniamedialne.

2. Poznaj kluczowe przesłania swojej firmy, instytucji lub organizacji.

Na szkoleniu medialnym na pewno słyszałeś kilka razy o tym jak ważne jest dobre przygotowanie. Poznaj strategiczne przesłania swojej firmy i dodaj je do swojego planu rozmowy z reporterem.

Pomyśl o własnych przykładach, porównaniach i anegdotach. Dzięki nim to, co powiesz będzie jeszcze ciekawsze i dłużej zapamiętane.

3. Powiedz szefowi PR, że jesteś gotowy do udzielenia wywiadu.

To, że odbyłeś szkolenie medialne nie oznacza automatycznie, że możesz reprezentować swoją firmę w mediach. To zadanie rzecznika prasowego.

Powiedz szefowi PR, w których mediach czujesz się najlepiej (prasa, radio czy telewizja?) i w czym się specjalizujesz. Twoja propozycja i entuzjazm na pewno będą dobrze przyjęte.

Sam też zyskasz – nie ma lepszego sposobu na wzmocnienie zawodowej reputacji od wykreowania się na głównego eksperta w swojej branży.

4. Ćwicz ze współpracownikami.

Przygotuj listę pytań przed wywiadem i poproś kolegę z pracy, żeby odegrał rolę reportera. Nie unikajcie trudnych tematów.

Jeśli w szkoleniu brało udział więcej osób z Twojej firmy, poproś po tygodniu kogoś z tej grupy o spotkanie i przećwiczcie razem to, co było najtrudniejsze. Nagrajcie to na video, poszukajcie błędów i zastanówcie się jak je poprawić.

5. Kopiuj dobre pomysły.

Oglądaj wywiady w telewizji i słuchaj ich w różnych programach radiowych. Co sądzisz o rozmówcach? Czy korzystają z kluczowych komunikatów? Jak sobie radzą z trudnymi pytaniami? Czy kontrolują język ciała? Co byś powiedział na ich miejscu?

6. Skontaktuj się z trenerem medialnym.

Zadzwoń do trenera, który prowadził szkolenie, jeśli masz wątpliwości przed kolejnym wywiadem. Przeczytaj mu swoje kluczowe komunikaty i odpowiedzi na najtrudniejsze pytania. Poproś o ocenę i sugestie co ewentualnie poprawić.

Bezpłatne konsultacje (telefon lub e-mail) są w programie każdego dobrego szkolenia medialnego.

7. Szukaj okazji do udzielenia wywiadu.

Żadne ćwiczenie nie zastąpi prawdziwego wywiadu. Sprawdź czego się nauczyłeś w rozmowie z prawdziwym reporterem – dobry wywiad dodaje wiary we własne siły i podnosi samoocenę.

Nie zapomnij powiedzieć nam jak poszło. Czekamy na informacje od osób, które były na naszych szkoleniach medialnych i są zadowolone ze swoich wywiadów dla mediów. Nasz telefon: 77 441 40 14.

sobota, 22 sierpnia 2015

Dlaczego nie napiszę tej informacji prasowej

Co najmniej raz w tygodniu otrzymuję pytanie za ile mogę napisać informację prasową – zwykle od właściciela małej firmy przygotowującego imprezę specjalną (dla klientów i/lub dziennikarzy) lub premierę produktu.

Najczęściej odmawiam – bez względu na to ile chcą mi zapłacić. Oto dlaczego:

Pięknie napisana informacja prasowa + zły pomysł = zero efektu w mediach

Bez problemu znajdziesz kogoś kto napisze informację prasową za 50 lub 500 złotych, ale bez dobrego pomysłu i ciekawego tematu, nie licz na to, że media się tym zainteresują – nawet jeżeli to będzie najpiękniejsza informacja świata.

Gdybym wziął pieniądze za napisanie informacji na nudny temat, czułbym się podle. Nie lubię wykorzystywać ludzi. Taki jestem.

Wolę inne podejście:

Znakomity pomysł + poprawnie napisana informacja prasowa = pożądany efekt w mediach

Oryginalny pomysł jest ważniejszy od umiejętności pisania informacji prasowych. Dużo ważniejszy.

Dlatego przed napisaniem pierwszego zdania swojej informacji zastanów się kogo może ona zainteresować. Kto ją przeczyta do końca? Kto zechce wykorzystać? Kto powtórzy jej treść innym?

Samo napisanie informacji prasowej nie gwarantuje wykorzystania jej przez media.

Często znajduję w poczcie takie listy:

"Napisałem informację prasową, ale nikt się nią nie zainteresował."

lub

"Zapłaciłem za napisanie informacji prasowej, ale bez żadnego efektu w mediach."

Informacja prasowa to jeszcze nie temat dla mediów. To tylko forma komunikacji z reporterami i redaktorami, która pomaga podjąć decyzję co z nią zrobią – wykorzystają lub nie.

Dlatego (przepraszam, że się powtarzam, ale to naprawdę ważne) liczy się to czy Twoja informacja jest aktualna, ciekawa i ważna – nie to czy jest pięknie napisana.

Reporterzy kochają tematy na wyłączność – każdy chce być pierwszy. Nie mają czasu zastanawiać się o co chodzi w informacji. Jeżeli otrzymają coś co wygląda na tekst wysłany do stu redakcji, nie chcą się tym zajmować.

Pisanie ogólnych informacji sprawdza się wyłącznie w przypadku przebojowych tematów. Ale spójrzmy prawdzie w oczy: ile masz takich tematów w miesiącu? Jeśli zależy Ci na efektach (a zależy, prawda?), musisz każdą informację dopasować do konkretnej redakcji i medium – bo każdy ma trochę inne potrzeby.

Konkluzja

Pisz informacje prasowe, które zaciekawią czytelników, słuchaczy i widzów – nie takie, które poprawią Ci samopoczucie i podniosą ego.

Jeśli chcesz, żebym napisał informację za Ciebie, przygotuj się na kilka pytań, która dadzą odpowiedź czy temat może zaciekawić media – bez takiej wiedzy nie napiszę jej za żadne pieniądze.

PS. Zobacz też "Jak pisać informacje prasowe".

wtorek, 18 sierpnia 2015

Kiedy warto powtórzyć pytanie reportera

"Lubi pan chodzić po górach?"

"Tak."

"Był pan w Dolinie Kościeliskiej?"

"Tak."

"A na Kasprowym Wierchu?"

"Nie."

Reporterzy nie są zadowoleni kiedy w odpowiedzi na proste pytanie słyszą krótkie "tak" lub "nie".

Na naszych szkoleniach medialnych tłumaczymy, że takie odpowiedzi nie mają żadnej wartości i dlatego nie są wykorzystywane przez media.

Poza tym, krótkie odpowiedzi na tak lub nie zwiększają tempo zadawania pytań i zamieniają wywiad w policyjne przesłuchanie.

Jeśli jednak powtórzysz najważniejszą część pytania, masz więcej czasu na obmyślenie odpowiedzi i dajesz reporterowi więcej wartościowego materiału do wykorzystania.

Jeśli na przykład w wywiadzie dla wakacyjnego wydania popularnego magazynu usłyszysz pytanie: "Czy lubi pan chodzić po górach?" odpowiesz tylko "tak", reporter nie może nic z tym zrobić. No bo co? Ma napisać, że lubisz chodzić po górach?

Reporter chce usłyszeć więcej. Na przykład dlaczego lubisz to robić: "Lubię chodzić po górach, bo to poprawia kondycję fizyczną i daje wyjątkową okazję do kontaktu z piękną przyrodą."

W ten sposób nie tylko powtarzasz główną część pytania, ale mówisz co jest dla Ciebie ważne (kondycja fizyczna i kontakt z przyrodą). Stąd już tylko jeden krok do Twoich kluczowych komunikatów lub przykładu: "W tym roku spędziłem w polskich Tatrach dwa tygodnie. Wszedłem pieszo jednego dnia na Kasprowy Wierch i Giewont w 7,5 godziny."

Oczywiście warto powtórzyć tylko pytanie, które jest Ci na rękę. Powtarzanie pytania negatywnego lub aroganckiego doprowadzi do tego, że powiesz coś, czego nie chciałbyś zobaczyć w druku.

Jeżeli reporter zapyta: "Czy chodzenie po górach jest stratą czasu i w dodatku bywa niebezpieczne?", poszukaj w odpowiedzi pozytywnego przekazu. Na przykład: "Chodzenie po górach zawsze dostarcza niezapomnianych wrażeń. Tatry są niebezpieczne tylko dla tych, którzy je lekceważą. Ci, którzy je szanują mogą czuć się bezpiecznie."

Umiejętność powtarzania w odpowiedzi najważniejszej części pytania możesz ćwiczyć w rozmowach z członkami rodziny, przyjaciółmi lub współpracownikami. W wywiadzie dla mediów okażesz się potem ciekawym rozmówcą – osobą, która wie czego potrzebuje reporter.

poniedziałek, 27 lipca 2015

Szkolenie medialne bez trenera medialnego

Przygotowanie do występu w mediach przypomina trochę współpracę z trenerem gimnastyki sportowej. Nie wystarczy jedna lekcja. Potrzebne są regularne ćwiczenia. Dobry trener nauczy jak unikać urazów i kontuzji.

Oczywiście nie uważam, że na doskonalenie umiejętności medialnych trzeba codziennie poświęcać kilka godzin. Na ogół wystarczą dwie sesje treningowe w roku. Przeszkody są zwykle dwie: planowanie i ograniczenia budżetowe.

Jedno z częściej zadawanych pytań dotyczy tego jak utrwalać nowe umiejętności pomiędzy kolejnymi sesjami szkoleniowymi.

Rozsądek podpowiada tylko jedną odpowiedź: utrwalaj nową wiedzę, ćwicz to, czego się już nauczyłeś i wykorzystuj w każdym wywiadzie dla mediów.

Trening bez trenera

Coraz więcej osób decyduje się na szkolenia medialne na długo przed pierwszym kontaktem z mediami (i bardzo dobrze!). Ci najbardziej przezorni (chętnie też o nich mówię najbardziej inteligentni) traktują takie szkolenie jako część ogólnej strategii medialnej – jeszcze bez konkretnych planów występów w mediach.

Na szczęście są skuteczne metody zadbania o odpowiednią formę bez bezpośredniego kontaktu z trenerem medialnym.

1. Wykorzystuj swój tablet, fablet lub smartfon nie tylko do robienia sobie zdjęć (selfie).

Jest bardzo prawdopodobne, że masz w kieszeni smartfon o zaawansowanych funkcjach multimedialnych (dobry aparat fotograficzny i video jakości HD). Być może nawet czytasz ten tekst na takim urządzeniu.

Poproś kolegę z pracy lub kogoś z rodziny o zrobienie z Tobą próbnego wywiadu. Obejrzyj nagranie i poszukaj błędów. Czy udzielałeś krótkich odpowiedzi? Czy mówiłeś na temat? Jak radziłeś sobie z trudnymi pytaniami?

Pamiętaj, że nie ma lepszego – i bardziej szczerego – trenera medialnego od kamery video.

2. Rozmawiaj z każdym jakbyś rozmawiał z Bogdanem Rymanowskim.

Drętwy i sztuczny język zepsuje nawet najciekawsze przesłanie. Nauka posługiwania się językiem akceptowanym przez reportera i zrozumiałym dla przeciętnego odbiorcy jest jednym z trudniejszym punktów szkolenia medialnego.

Jedną z metod poprawy jakości komunikacji jest codzienne ćwiczenie z przypadkowymi osobami – traktowanymi jak prawdziwi reporterzy.

Spróbuj odpowiadać na wszystkie pytania w zwykłych rozmowach jasno, rzeczowo i krótko (max. 10 sekund). Korzystaj z prostych przykładów i obrazowych porównań.

Zyskasz cenne doświadczenie, a Twoi rozmówcy (masz moją gwarancję) niczego nie zauważą.

3. Ucz się od najlepszych (i najsłabszych).

Wszystkim moim klientom po szkoleniu medialnym mówię o "chorobie trenera medialnego". Polega ona na krytycznym ocenianiu medialnych wypowiedzi polityków, liderów opinii, ekspertów i celebrytów. To nie jest wstydliwa choroba.

Obserwuj i oceniaj wypowiedzi w programach informacyjnych, debaty polityczne w telewizji i wywiady w programach publicystycznych. Bierz przykład z najlepszych i unikaj błędów najsłabszych mówców.

Konkluzja

Żadne z tych trzech ćwiczeń nie zastąpi prawdziwego szkolenia medialnego prowadzonego przez doświadczonego trenera, który pomoże Ci używać mięśni, o których prawdopodobnie nie miałeś pojęcia. To czy zechcesz je odkryć i wzmocnić zależy już tylko od Ciebie.

czwartek, 9 lipca 2015

6 krótkich ćwiczeń na szkoleniu medialnym

Myślisz o szkoleniu medialnym dla swoich pracowników, ale nie masz na nie dużo czasu lub brakuje Ci pieniędzy?

Oto 6 pomysłów na krótkie ćwiczenia nie wymagające długiego przygotowania. Każde można zrobić w kwadrans lub krócej.

1. Cel: poprawa skuteczności kontaktów telefonicznych z reporterami

Ćwiczenie: Prasówka

Przynieś kilka porannych gazet. Rozdaj je uczestnikom szkolenia i powiedz, żeby po 10 minutach lektury wybrali jeden lub dwa krótkie artykuły. Każdy musi streścić wybrany tekst w 9 sekund lub mniej (tyle trwa wypowiedź do kamery w programie informacyjnym).

Dlaczego warto to zrobić:

Dziennikarze nie mają czasu na długie rozmowy przez telefon. Ćwiczenie uczy zwięzłości, precyzji i szybkiego przechodzenia do sedna sprawy.

Uwaga: Nie każdy potrafi to zrobić poprawnie za pierwszym razem. Czasem trzeba to ćwiczenie powtórzyć.

2. Cel: poprawa komunikacji w korespondencji elektronicznej

Ćwiczenie: Minimum słów, maksimum treści

Poproś współpracowników o streszczenie w 140 znakach tematu, którym obecnie się zajmują. Potem niech skrócą je kolejno do 120 i 100 znaków (taka jest optymalna długość wpisu na Twitterze).

Dlaczego warto to zrobić:

Dziennikarze codziennie otrzymują dziesiątki e-maili. Jasne przedstawienie tematu w kilku słowach zwiększa szansę, że reporter się nim zainteresuje.

Uwaga: Ćwiczenie uczy oddzielenia tego, co ważne od tego, co mniej istotne. Prawidłowa selekcja faktów jest wyróżnikiem skutecznej komunikacji z mediami.

3. Cel: poprawa komunikacji w korespondencji elektronicznej

Ćwiczenie: Najlepsze tytuły

Pokaż zrzut ekranu poczty przychodzącej zaprzyjaźnionego dziennikarza redakcji informacji. Porozmawiajcie w grupie o słowach jakie najczęściej pojawiają się w tytułach e-maili. Które zachęcają do lektury? Które zniechęcają? Przygotujcie listę wyrażeń, które warto wykorzystać w tytułach e-maili do reporterów.

Dlaczego warto to zrobić:

Reporter poświęca na lekturę tytułu nie więcej niż dwie sekundy. Jeśli go nie zainteresuje, od razu kasuje – bez odpowiedzi.

4. Cel: pisanie ciekawszych tekstów

Ćwiczenie: Zacznij od opowieści

Poproś współpracowników o przyniesienie na szkolenie informacji prasowej, propozycji tematu dla mediów lub raportu – jakiegoś tekstu, nad którym pracują. Powiedz, żeby zmienili pierwszy akapit na krótką historię.

Dlaczego warto to zrobić:

Rozpoczęcie tekstu od klasycznej opowieści (akcja, bohaterowie, tło, itp.) buduje napięcie i skutecznie zachęca do lektury.

Inna wersja:

Powiedz, żeby zaczęli od przypomnienia kontrowersyjnego cytatu, użycia konkretnego czasu, pisania w pierwszej, drugiej lub trzeciej osobie... Możliwości jest mnóstwo – wszystkie zmierzają do wywołania konkretnego efektu.

5. Cel: wymyślanie tematów dla mediów

Ćwiczenie: Kopiowanie pomysłów

Wybierz konkurencyjną firmę, instytucję lub organizację, o której media piszą częściej niż o Tobie. Zróbcie na szkoleniu analizę jej obecności w mediach z ostatnich trzech miesięcy. Dlaczego media o niej mówią? Czy prowadzi jakąś kampanię? Co mówi jej rzecznik prasowy? Co mówią o niej eksperci branżowi? Czy możesz to wykorzystać do poprawy swoich relacji z mediami?

Dlaczego warto to zrobić:

Dlaczego masz wymyślać drugie koło? Jeśli coś przynosi komuś dobre efekty, warto to wypróbować samemu. Obserwowanie konkurencji często inspiruje, pobudza do działania i przynosi nowe pomysły.

6. Cel: zwiększenie skuteczności proponowania mediom tematów

Ćwiczenie: Profil idealnego czytelnika

Wybierz czasopismo, które jeszcze o Tobie nie pisało albo odrzucało do tej pory Twoje propozycje tematów. Stwórzcie profil idealnego czytelnika tego czasopisma: zawód, hobby, samochód, gdzie robi zakupy, gdzie spędza wakacje, itp. Wszystko to pomoże zrozumieć jego wartości, potrzeby, pragnienia i życiowe priorytety.

Dlaczego warto to zrobić:

Pierwsze wrażenie może mylić. Dokładna analiza treści gazety, czasopisma, stacji radiowej lub telewizyjnej umożliwia stworzenie prawdziwego obrazu grupy docelowej.

Ogólne porady szkoleniowe

1. Skup się na praktycznych ćwiczeniach. Ludzie najchętniej się uczą wykonując proste zadania.

2. Nie mów wszystkiego od razu. Pomagaj ludziom samodzielnie dochodzić do wniosków i nie podawaj całej wiedzy na tacy.

3. Korzystaj z różnych technik i nowych technologii. Stosuj różne metody nauczania pamiętając, że ludzie mają różne ulubione style uczenia się.

Konkluzja

Podane ćwiczenia najlepiej sprawdzają się na krótkich szkoleniach. Jeśli planujesz dłuższe szkolenie, warto pomyśleć o dodaniu materiałów dźwiękowych, video, gier komunikacyjnych i quizów.

Pamiętaj, że w epoce nieograniczonego dostępu do smartfonów i tabletów coraz trudniej liczyć na maksymalną koncentrację uczestników szkolenia przez dłuższy czas.

czwartek, 25 czerwca 2015

Ile kosztuje szkolenie medialne?

Jedno z pierwszych pytań klientów zainteresowanych szkoleniem medialnym dotyczy budżetu. Niektórzy pytają bez ogródek ("Ile to kosztuje?"). Inni robią to bardziej dyplomatycznie ("Nie wiem czy nas na to stać. Czy mogę poznać cenę?").

Bez względu na potrzeby (szkolenie medialne, warsztat kryzysowy, przygotowanie do wystąpienia publicznego) wcześniej czy później (zwykle wcześniej) pojawia się temat finansów, pieniędzy, funduszy, gotówki, gratyfikacji, forsy, kapusty, itp.

Doskonale to rozumiem. Jeśli mnie na to nie stać, dlaczego mamy wchodzić w szczegóły?

Ile kosztuje szkolenie medialne?

I dużo i mało. Na rynku szkoleniowym są oferty zbliżone do kosztu wynajęcia prywatnego odrzutowca i takie, które zawstydzą nielegalnych imigrantów zza wschodniej granicy.

Warto jednak na samym początku zadać kilka innych równie ważnych pytań. Na przykład:

1. Jakie doświadczenia ma trener, który poprowadzi szkolenie?

2. Jakie otrzymam materiały szkoleniowe? Kiedy je dostanę?

3. Czy mogę liczyć na pomoc i doradztwo także po szkoleniu? W jakiej formie i jak długo?

4. Czy mogę zobaczyć kodeks etyczny szkoleń i warsztatów medialnych?

5. Czy są opłaty dodatkowe? Na przykład za materiały szkoleniowe.

Nie można pomijać tych kwestii, ale rzeczywiście pytanie o honorarium zawsze pojawia się na początku rozmowy.

Jaka jest odpowiedź?

Mogę mówić tylko w swoim imieniu. Staram się cierpliwie wytłumaczyć dlaczego przed przedstawieniem oferty muszę wziąć pod uwagę wiele czynników:

1. Dlaczego pan/pani potrzebuje szkolenia medialnego? Szkolenie nie rozwiązuje wszystkich problemów.

2. Jakie są pana/pani problemy, oczekiwania i potrzeby? Skomplikowane problemy wymagają głębszego przygotowania i więcej czasu.

3. Ile osób weźmie udział w szkoleniu? Najlepsze efekty uzyskuje się grupie od 4 do 6 osób. W przypadku członków zarządu od 2 do 4 osób.

4. Chodzi o szkolenie na poziomie podstawowym czy zaawansowanym? Zaczynamy od podstaw komunikacji z mediami czy od razu stawiamy poprzeczkę wyżej?

To nie są oczywiście wszystkie pytania. Chcę tylko pokazać jak wygląda pierwsza rozmowa.

Niektórzy trenerzy medialni mają stałe stawki i gotowe rozwiązania. Ja pracuję inaczej.

Prowadzę szkolenia medialne 15 lat i wiem, że nie ma uniwersalnych rozwiązań i genialnych recept, które sprawdzają się w każdej sytuacji. Każdy klient jest trochę inny – mam inny problem, inne przygotowanie i inną motywację. To wszystko biorę pod uwagę przygotowując program i ofertę szkolenia medialnego.

Jak mówiłem niektórzy trenerzy mają stałe stawki za godzinę pracy lub za całe szkolenie. Moja oferta obejmuje cały projekt szkoleniowy. Klient wie dokładnie ile zapłaci za całość. Nie ma żadnych dodatkowych kosztów, na przykład za konsultacje po szkoleniu.

Jak wyglądały Twoje rozmowy z trenerami medialnymi przed szkoleniem? Czy od razu pytałeś o cenę? Jakie były odpowiedzi? Napisz o tym w komentarzu.

piątek, 12 czerwca 2015

Profesorowie jako eksperci medialni

Z natury rzeczy najwięcej najmądrzejszych i najlepiej wykształconych ludzi pracuje na wyższych uczelniach.

Uniwersytety i politechniki zatrudniają najwięcej profesorów – ludzi z olbrzymią wiedzą i wszechstronnym doświadczeniem na miliony tematów, od języka delfinów i etyki biznesu po modę w międzywojennej Polsce i astrofizykę.

W większości są to nie tylko naukowcy. Znajdziemy wśród nich także artystów, wynalazców, muzyków, pisarzy i podróżników – ekspertów w każdej dziedzinie życia.

Pracownicy naukowi mogą i powinni regularnie występować w mediach jako eksperci w swojej specjalności. Kluczem do zbudowania pozycji lidera opinii jest określenie tematów i trendów, które najbardziej interesują dziennikarzy i skontaktowanie ich z naukowcami, którzy mogą się na te tematy wypowiedzieć.

Chodzi o to, żeby lokalne, regionalne i nawet krajowe media myślały o Twojej uczelni jako najlepszym miejscu, gdzie można znaleźć doświadczonych i kompetentnych ekspertów.

Oto trzy porady dla rzecznika prasowego wyższej uczelni jak promować profesorów w mediach:

1. Poznaj uczelnię i jej wydziały.

Wszystko zaczyna się od poznania pracowników naukowych i zakresu ich wiedzy. To nie jest proste, gdyż naukowcy prowadzą zwykle bardzo specjalistyczne badania – nie zawsze zrozumiałe dla zwykłego zjadacza chleba.

Kontakty z mediami ułatwia stworzenie na stronie WWW uczelni bazy danych z nazwiskami naukowców, numerem telefonu i krótkim opisem ich specjalizacji.

2. Dowiedz się co interesuje media.

Reporter raczej nie zainteresuje się debatą naukową na uniwersytecie, ale na pewno poszuka kontaktu z politologiem w czasie kampanii wyborczej.

Zagraniczni profesorowie przyjeżdżający z gościnnymi wykładami są łakomym kąskiem dla lokalnych mediów w sprawach wydarzeń o światowym znaczeniu, na przykład nowa terapia leczenia raka czy trzęsienie ziemi w Azji.

3. Bądź kreatywny.

Eksperci akademiccy zwykle są proszeni przez media o komentarze ze względu na ich rozległą wiedzę, ale nie można zapominać, że są to w znakomitej większości także pełni pasji i oryginalni myśliciele (i ludzie czynu!)

Profesorowie nie zamykają się w laboratoriach – prowadzą badania, współpracują z firmami i sprawdzają teorię w praktyce. Socjologowie mają dobre kontakty z lokalną społecznością, profesorowie teatrologii występują na scenie, biolodzy z łatwością rozpoznają insekty, które niszczą rośliny w Twoim ogrodzie.

Konkluzja

Każdy udany występ w mediach pracownika naukowego podnosi prestiż jego uczelni.

Profesorowie budują reputację uniwersytetu, zwiększają zainteresowanie uczelnią wśród nowych studentów i promują ją na konkurencyjnym rynku mediów.

sobota, 30 maja 2015

Żegnaj spin doktorze!

Kiedyś irytowało mnie kiedy znajomi reporterzy nazywali mnie "spin doktorem".

Dla nich byłem zdrajcą, który przeszedł na ciemną stronę mocy. To, co zrobiłem było nie tylko nielojalne, ale przede wszystkim niebezpieczne. Czy reporterzy mogą zdobywać potrzebne informacje jeżeli każdy może poznać ich sztuczki?

Spin doktor? Ktoś kto pomaga politykowi udzielać wymijających odpowiedzi na trudne pytania? Kto uczy manipulacji opinią publiczną? Kto instruuje jak oczerniać politycznego przeciwnika? Nic z tych rzeczy.

Wywiad na własnych warunkach

Praca w mediach informacyjnych nie należy do najłatwiejszych zajęć na świecie. Bo ogromna konkurencja, bo dużo tempo, bo presja na wyniki. Wiele tematów powstaje jednak według określonego schematu – reporterzy wiedzą o co zapytają jeszcze przed wywiadem. Odpowiedzi na te pytania mają wypełnić brakujące miejsca w gotowym planie.

Jeśli nie przygotujesz i nie przećwiczysz swoich kluczowych komunikatów i odpowiedzi na typowe pytania, jesteś bez szans – reporter zrobi z Tobą co zechce.

Ludzie po szkoleniu medialnym rozmawiają z mediami na swoich warunkach – odpowiadają na pytania, ale pamiętają także o tym, co chcą powiedzieć bez względu na pytanie reportera.

Reporter chce zdobyć ciekawe informacje i napisać dobry tekst. Jego rozmówca chce, żeby w artykule, relacji radiowej lub telewizyjnej było to, co dla niego jest najważniejsze. Interesy jak widać są różne, ale jeśli obydwie strony pilnują swoich ról, zyskują wszyscy – w tym grupa najważniejsza, czyli czytelnicy, słuchacze i widzowie.

Korzyści ze szkolenia medialnego dla reporterów

Reporter rozmawiający z osobą po szkoleniu medialnym musi się bardziej starać. Widzi, że nie działają jego tanie sztuczki. Musi się lepiej przygotować do wywiadu, uważnie słuchać oraz unikać uproszczeń i pochopnych wniosków. Innymi słowy, szkolenie medialne poprawia jakość pracy reporterów.

Dobrzy reporterzy lubią rozmawiać z osobami po szkoleniu medialnym, bo mogą liczyć na ciekawe odpowiedzi, konkretne informacje i wartościowe komentarze. Oczywiście, ci, którzy szukają taniej sensacji i lubują się w medialnych prowokacjach mogą poczuć się zawiedzeni. W takim przypadku szkolenie medialne na pewno nie pomaga im w pracy.

Uśmiecham się kiedy dziś ktoś mówi do mnie "spin doktor". Po przeszkoleniu setek osób nie mam wątpliwości: w komunikacji z mediami i opinią publiczną największą moc ma prawda. Wiem... Niektórzy moi klienci też są zdziwieni kiedy mówię o tym na szkoleniu medialnym. Ale tak po prostu jest.

Konkluzja

Mówienie prawdy jest podstawą każdego skutecznego wystąpienia w mediach. Sztuczka polega na tym, żeby tę prawdę powiedzieć dobrze.

poniedziałek, 25 maja 2015

Reporterzy szukają ekspertów

Zastanawiałeś się dlaczego ktoś z konkurencyjnej firmy – być może z mniejszym doświadczeniem i skromniejszą wiedzą – jest często zapraszany przez media jako "ekspert branżowy" do skomentowania tematu z serwisów informacyjnych?

Odpowiedź jest prostsza niż myślisz. Podobnie jak w innych sytuacjach życiowych, nie liczy się to, co wiesz lub kogo znasz, ale to kto zna Ciebie.

To, o czym pisze reporter w dużej mierze zależy od jego źródeł informacji. Dobre i wiarygodne źródła są dziś ważniejsze niż kiedyś, gdyż reporterzy mają mniej czasu na opracowanie jednego materiału i codziennie piszą więcej tekstów.

Oto 6 metod jak reporterzy szukają ekspertów i źródeł informacji:

1. Zaufani praktycy PR. Reporterzy kontaktują się z praktykami lub agencjami PR, które kiedyś pomogły im szybko znaleźć kompetentnego rozmówcę.

2. Wyszukiwarki internetowe. Reporterzy sprawdzają w Internecie jacy eksperci wypowiadali się do tej pory na interesujący ich temat.

3. Bazy danych ekspertów medialnych. Niektóre organizacje (na przykład wyższe uczelnie) publikują bazy danych swoich pracowników naukowych z informacjami o ich specjalizacji i dorobku.

4. Prelegenci na konferencjach. Reporterzy obserwują, którzy eksperci byli i są zapraszani na ważne konferencje związane z interesującym ich tematem.

5. Inni reporterzy. Często reporterzy sobie pomagają i przekazują sobie kontakty do sprawdzonych ekspertów.

6. Metoda prób i błędów. Zdarza się, że reporter poprosi o komentarz eksperta, którego spotkał przez przypadek. Siedzieli obok siebie w pociągu, razem jechali windą lub stali w kolejce do kasy w supermarkecie.

Krótko mówiąc, reporterzy zaczynają od ekspertów, których znają i do których mają zaufanie.

Jak wykreować eksperta

Agencje PR poświęcają dużo czasu i energii na wykreowanie swoich klientów jako ekspertów w mediach branżowych, lokalnych, regionalnych i krajowych. Przedstawiają ich reporterom, podają tematy, trendy i problemy, które mogą komentować i pilnują okazji kiedy – wcześniej lub później – ich klient może wystąpić w mediach.

Oto 5 sposobów jak wykreować eksperta w mediach jako osobę, którą warto poprosić o komentarz:

1. Powiedz na czym się znasz. Pokaż dlaczego Twoje wykształcenie i doświadczenie upoważnia Cię do wypowiadania się na dany temat – ciekawie i rzeczowo.

2. Ułatwiaj kontakt. Odpowiadaj szybko na telefony i przekazuj ciekawe i aktualne informacje.

3. Rozmawiaj z mediami. Reporterzy potrzebują bezpośrednich kontaktów. Chcą porozmawiać, zadawać dodatkowe pytania i zrozumieć niuanse. Tego nie można zrobić przez e-mail.

4. Mów na temat. Reporterzy potrzebują ekspertów, którzy potrafią szybko przejść do sedna i nie bawią się z nimi w kotka i myszkę. Ekspert to dla nich ktoś potrafi mówić prosto o skomplikowanych i trudnych sprawach.

5. Dziel się wiedzą. Reporterzy szukają kontaktu z ekspertami, którzy nie ograniczają się w wywiadzie do swoich kluczowych przekazów. Chcą ciekawej analizy i wartościowego komentarza.

Konkluzja

Jest takie stare powiedzenie, że ekspert to "ktoś kto pracuje daleko od domu". Ja dodam do tego, że "odbiera telefony od reporterów i jest często cytowany w mediach".

poniedziałek, 18 maja 2015

Reporterzy, którzy wszystko wiedzą

W kontaktach z mediami najwięcej kłopotów sprawiają nie ci reporterzy, którzy nic nie wiedzą o Twojej firmie, instytucji czy organizacji, ale ci, którym WYDAJE się, że wiedzą wystarczająco dużo.

Dlaczego? Ponieważ ci, którzy Cię nie znają i są dobrymi reporterami są otwarci na nowe informacje i propozycje tematów – jeżeli oczywiście to, co powiesz ich zainteresuje.

Ci, którym WYDAJE się, że wiedzą o tym, co robisz wystarczająco dużo rzucą okiem na tytuł informacji prasowej i powiedzą: "Już o tym pisałem". Na konferencji prasowej będą tylko kilka minut. Wychodząc rzucą w drzwiach: "Słyszałem te [brzydkie słowo] już kilka razy" zanim prezes zdąży przedstawić najnowszy raport z badań konsumenckich. Na Twojego e-maila z propozycją tematu odpowiedzą: "To nic ciekawego."

Może taka jest siła przyzwyczajenia. Może to wynik braku czasu w newsroomie. Może nie masz nic ciekawego do zaproponowania. A najprawdopodobniej to kombinacja wszystkich tych czynników.

Jak rozwiązać ten problem?

Żeby poprawić skuteczność kontaktów z mediami możemy:

1. staranniej wybierać tematy, które mogą zainteresować media,

2. wyjaśnić reporterowi dlaczego proponowany temat zainteresuje czytelników, słuchaczy lub widzów,

3. tłumaczyć reporterom, którym WYDAJE się, że wiedzą "już wszystko" jak zmienia się nasza firma i jej produkty,

4. unikać w informacjach prasowych treści reklamowych oraz branżowego żargonu,

5. poświęcić więcej czasu na budowanie relacji z reporterami, którzy najczęściej piszą o naszej firmie.

Konkluzja

Relacje z mediami to ciężki kawałek chleba – więcej w nich porażek niż sukcesów. Budowanie tych relacji wymaga czasu i konsekwencji. Ale nie ma innej drogi. Trzeba próbować do skutku.

piątek, 15 maja 2015

10 dobrych i lepszych pytań przed szkoleniem medialnym

Na naszych szkoleniach medialnych nie ma głupich czy złych pytań. Klienci wiedzą, że mogą pytać o wszystko, szczególnie ci, którzy są pierwszy raz na takim szkoleniu albo mają niedobre doświadczenia z innych szkoleń.

Ale nie ukrywam, że są pytania lepiej lub gorzej postawione.

Oto 10 pytań jakie zadali nam klienci przed szkoleniem medialnym i propozycje jak – naszym zdaniem – można było zapytać o to samo w sposób, który umożliwiłby udzielenie lepszej odpowiedzi.

1. Pytanie klienta: Co mamy zrobić, żeby napisała o nas "Rzeczpospolita"?

Lepsze pytanie: Co mamy zrobić, żeby napisała o nas gazeta, którą czytają ludzie, do których chcemy dotrzeć z naszym przekazem?

2. Pytanie klienta: Czy dzięki szkoleniu medialnemu zwiększymy sprzedaż?

Lepsze pytanie: W jaki sposób możemy zmierzyć efekty szkolenia medialnego?

3. Pytanie klienta: Ile musimy czekać na pierwsze efekty szkolenia medialnego?

Lepsze pytanie: Co mamy zrobić po szkoleniu medialnym, żeby utrwalić jego efekty?

4. Pytanie klienta: Z jakimi dziennikarzami macie najlepsze kontakty?

Lepsze pytanie: Jaka strategia medialna pomoże nam osiągnąć najlepsze efekty?

5. Pytanie klienta: Ile kosztuje szkolenie medialne?

Lepsze pytanie: W jaki sposób szkolenie medialne pomoże nam zwiększyć rozpoznawalność i wzmocnić reputację marki?

6. Pytanie klienta: Jak zwiększyć naszą popularność w mediach społecznościowych?

Lepsze pytanie: Na podstawie waszego doświadczenia, jakie treści są najczęściej udostępniane online i jak je tworzyć?

7. Pytanie klienta: Czy prowadziliście już szkolenie dla firmy podobnej do naszej?

Lepsze pytanie: Czy budżet jaki mamy na szkolenie wystarczy, żeby osiągnąć nasze cele?

8. Pytanie klienta: Dlaczego tak trudno jest znaleźć dobre szkolenie medialne?

Lepsze pytanie: Jak dobrze przygotować szkolenie medialne?

9. Pytanie klienta: Co wyróżnia szkolenia medialne Pressence PR?

Lepsze pytanie: Dlaczego właśnie Pressence PR powinna przeprowadzić dla nas szkolenie medialne?

10. Pytanie klienta: Czy po szkoleniu medialnym dziennikarze będą do nas częściej dzwonić z prośbami o informacje i komentarze?

Lepsze pytanie: Jak dzięki szkoleniu medialnemu zbudować reputację wiarygodnego eksperta branżowego?

Jeśli masz pytanie o szkoleniach medialnych, prosimy o kontakt. Nasz telefon: 77 441 40 14.

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Jak rozpoznać okropnego trenera medialnego

To nieprawda, że każdy trener medialny jest wart swoich pieniędzy. Niektórzy nigdy nie pracowali w mediach. Ci, którzy pracowali, nie zawsze potrafią skutecznie i ciekawie przekazać to, co wiedzą i umieją.

Oto trzy podpowiedzi jak rozpoznać okropnego trenera medialnego:

1. Okropny trener medialny opowiada przez kilka godzin o kulisach pracy w mediach.

Uczestnicy dostają do ręki jego życiorys, oglądają archiwalne nagrania z jego najlepszymi wywiadami oraz poznają zakulisowe plotki i intrygi w świecie mediów. Jest wesoło, ale pożytek z tej wiedzy marny.

Klienci mają dzisiaj mało czasu i nie ekscytują ich plotki o celebrytach. Dobry trener medialny mówi o celach wywiadów dla mediów i budowaniu kluczowych komunikatów oraz uczy technik komunikacji z mediami.

Grupy szkoleniowe są małe (nie więcej niż 6 osób). Szkolenie trwa kilka godzin (od 4 do 7 godzin). Czasem w ofercie jest także krótki warsztat służący utrwaleniu nowej wiedzy i umiejętności do 6 tygodni po szkoleniu.

2. Okropny trener medialny namawia do ignorowania pytań reportera.

Na każde pytanie trzeba odpowiedzieć. Korzystanie w odpowiedziach wyłącznie z przygotowanych kluczowych komunikatów denerwuje reportera i prowokuje do zadawania niewygodnych pytań. Politycy często o tym zapominają i czasem gorzko żałują.

Uczę moich klientów uważnego słuchania, wybierania do odpowiedzi tylko najważniejszych informacji oraz szukania w pytaniu punktu zaczepienia, który umożliwi elastyczne przejście do kluczowego komunikatu.

Odpowiedź nie musi być wyczerpująca ani szczegółowa, ale musi być konkretna i jasna. Czasem wystarczy krótkie: tak lub nie. Jeżeli reporter zechce usłyszeć więcej, zada następne pytanie.

3. Okropny trener medialny terroryzuje uczestników trudnymi pytaniami przed kamerą.

Jest taka teoria, że najtrudniejszego w życiu wywiadu udzielisz na szkoleniu medialnym. Jeśli go przeżyjesz, dasz sobie radę w każdej sytuacji. Trener, który "daje wycisk" tylko się popisuje.

Szkolenie medialne uczy sztuki komunikacji z mediami. To nie jest miejsce tortur. Ludzie uczą się kiedy nie czują presji i strachu. Uczenie nie może kojarzyć się z czymś nieprzyjemnym.

Szkolenie nie może być za trudne ani za łatwe. Dlatego tak ważne jest dokładne rozpoznanie potrzeb i oczekiwań uczestników.

Konkluzja

Na nasze szkolenia czasem trafiają osoby z przykrymi doświadczeniami z innych szkoleń (bo było arogancko, za łatwo, za trudno, nudno, itp.). Dobry trener medialny zachęca, motywuje i uczy sprawdzonych technik komunikacji. Po takim szkoleniu każdy wie co i jak powiedzieć reporterowi – pewnie, przekonująco i bez strachu.

niedziela, 19 kwietnia 2015

Czy to zawsze musi tak boleć?

Co łączy katastrofę polskiego samolotu z prezydencką parą na pokładzie pod Smoleńskiem, czołowe zderzenie pociągów koło Szczekocin i zabójstwa dzieci przez rodziców lub rodziny zastępcze?

Wszystkie te tragedie przypominały tykające bomby. Wydarzyły się, bo ktoś czegoś nie dopilnował, ktoś o czymś zapomniał, ktoś zlekceważył procedury lub przepisy.

W każdym z tych wypadków były osoby odpowiedzialne za to, żeby nie stało się nic złego. Organizatorzy lotu, piloci samolotu, obsługa lotniska, służby nadzoru na kolei, pracownicy pomocy społecznej. Wszyscy mieli informacje, które mogły zapobiec tym tragediom lub zmniejszyć szkody. Ich pomyłki i zaniedbania zwiększyły liczbę ofiar, ból i straty.

Kto dziś odważy się zagwarantować publicznie, że żaden z opisywanych kryzysów już się nie powtórzy?

Ta niepewność niszczy nasze poczucie bezpieczeństwa (fizycznego i psychicznego) oraz wiarę, że potrafimy wyciągać właściwe wnioski z porażek.

Ludzie mogą znosić ból przez długi czas. W zdecydowanej większości nie przepadają za zmianami. Zmiana to ryzyko i niepewność – kto to lubi?

Ale mimo tego strachu chodzimy do dentysty, rzucamy nałogi i decydujemy się na operacje serca.

W psychologii funkcjonuje pojęcie "sięgnięcia dna". Chodzi o dojście do punktu, w którym strach przed tym, co się dzieje jest większy od strachu przed zmianą. To chwila kiedy pojawia się potrzeba skorzystania z pomocy innej osoby, na przykład lekarza, prawnika czy eksperta PR.

Moje doświadczenie uczy, że firmy najczęściej decydują się zmienić swoje podejście do zarządzania kryzysowego po dojściu do pewnego "progu bólu". To odbicie się od dna pozwala skończyć z myśleniem, że "może tym razem nie będzie tak źle i jakoś się samo ułoży". Żaden poważny kryzys sam się nie rozwiąże.

Niestety, czasem mądra decyzja przychodzi za późno. Trzeba usunąć chory ząb, alkoholik przegrywa z nałogiem, pacjent umiera na stole operacyjnym. Spóźniona decyzja nie jest dobrą decyzją.

Dlatego następne zebranie zarządu proponuję rozpocząć od pytania: "Czy to zawsze musi tak boleć?"

sobota, 11 kwietnia 2015

Gem, set i mecz, czyli skuteczne szkolenia medialne

Wyobraź sobie, że nigdy nie grałeś w tenisa. Nie miałeś w ręku tenisowej rakiety. Nie wiesz jak wysoko podrzucić piłkę przy serwisie.

Pewnego dnia dostajesz propozycję rozegrania meczu z najlepszym tenisistą na świecie. Po drugiej stronie siatki stanie na przykład Novak Djokovic. Żeby było więcej emocji, przegrany płaci zwycięzcy 50,000 złotych.

Widzisz ryzyko, ale co tam – to tylko tenis.

Niestety, wielu ludzi biznesu tak właśnie traktuje kontakty z mediami. Mówią, że to tylko kilka minut rozmowy. Nic trudnego. Luzik.

Niektórzy rozmawiają z reporterami bez przygotowania i szkolenia medialnego – mimo że stawka jest dużo wyższa. W przypadku porażki mogą stracić wiarygodność i dobre imię.

Wywiad dla mediów jest trudniejszy niż to się wydaje. Rozmówca ma zwykle kilka minut na wypowiedź a w przypadku telewizji tylko kilka sekund – bez względu na temat.

Tylko nieliczni rodzą się z talentem do zwięzłego, barwnego i przekonującego przedstawiania swoich myśli w konfrontacji z nieustępliwym i dociekliwym zawodowym reporterem mając jednocześnie świadomość, że wszystkiego słuchają tysiące anonimowych ludzi.

Nieudany wywiad może zniszczyć reputację rozmówcy i jego firmy. Dlatego warto wcześniej poznać reguły medialnej gry i poćwiczyć wypowiedzi przed kamerą.

Skuteczne szkolenie medialne może poprowadzić tylko doświadczony trener. Ktoś kto pracował w mediach – prasie, radiu i telewizji. Ktoś o kim słyszałeś. Ktoś kto ma opinię dobrego fachowca. Ktoś kto nie tylko ma wiedzę o mediach, ale potrafi ją skutecznie przekazać.

Dlatego zanim udzielisz wywiadu Monice Olejnik, Tomaszowi Lisowi, Jackowi Żakowskiemu, reporterowi Wiadomości, Faktów lub Wydarzeń, lokalnej gazecie, regionalnej stacji radiowej lub telewizyjnej, branżowemu magazynowi, portalowi informacyjnemu lub blogerowi, skontaktuj się z nami. Zobaczysz, że warto.

Nasz telefon 77 441 40 14.

wtorek, 31 marca 2015

Pióro groźniejsze od mikrofonu i kamery

Masz do wyboru: wywiad na żywo dla telewizyjnych "Wiadomości" lub wywiad dla "Rzeczpospolitej". Jaka decyzja?

Prawdopodobnie wybierzesz wywiad dla gazety, bo nie jest nadawany na żywo, nie oglądają go i nie komentują miliony widzów.

Myślisz, że wywiad dla prasy jest mniej ryzykowny, bo możesz porozmawiać z dziennikarzem w przyjaznej i swobodnej atmosferze.

Błąd.

Zanim wyjaśnię dlaczego chciałbym podkreślić rolę szkolenia medialnego w przygotowaniu do udanego kontaktu z reporterem prasowym. Po takim szkoleniu nie powinny zaskoczyć Cię zdania, które wybierze reporter, tytuł artykułu w gazecie i zdjęcia, które posłużą do zilustrowania tematu rozmowy.

Kłopotliwa prasa

Większość osób myśli, że wywiad dla telewizji jest bardziej ryzykowny, ale jest dokładnie na odwrót. Mogę podać wiele przykładów kiedy od wywiadu dla prasy (przypomnę, że zgodnie z prawem prasowym masz prawo do autoryzacji) zaczynały się poważne kłopoty w mediach.

Oto 5 powodów dlaczego tak się dzieje:

1. Wywiad prasowy jest zwykle dłuższy od wywiadu w mediach elektronicznych. Trwa od pięciu minut do pół godziny – w przypadku tematu, którego jesteś głównym bohaterem nawet godzinę. Prawda, że masz więcej czasu na przedstawienie swoich argumentów, ale reporter też nie zasypia gruszek w popiele – zadaje więcej pytań i drąży niewygodne wątki.

2. Dziennikarz sam decyduje co wybierze z rozmowy. Jeśli przez 19 minut będziesz powtarzał swoje kluczowe komunikaty i w ostatniej minucie ostro skrytykujesz najnowszy produkt konkurencji, reporter może wybrać tylko to, co powiedziałeś na koniec o rywalu.

3. W wywiadzie telewizyjnym reporter zwykle zaczyna od najtrudniejszych pytań, bo ma mało czasu. W wywiadzie dla prasy najtrudniejsze pytanie często usłyszysz pod koniec rozmowy. Po usypiającym czujność początku przychodzą twarde pytania. Rezultat? Palniesz coś głupiego.

4. Reporter prasowy nie wykorzystuje w artykule tylko tego, co mu powiedziałeś. Opisuje biuro. Czyta ogłoszenia na tablicy. Słucha rozmów na korytarzu. To wszystko jest dla niego ciekawe – dla Ciebie niekoniecznie.

5. Słowo drukowane żyje dłużej i może wyrządzić większe szkody od wywiadu dla radia czy telewizji. Oczywiście nagrane komentarze można powtarzać (i z tymi najgorszymi często tak się postępuje), ale niefortunne wypowiedzi dla prasy (także te publikowane w Internecie) mogą prześladować Cię przez lata.

Na swoim następnym szkoleniu medialnym poświęć więcej czasu na przećwiczenie wywiadu dla prasy. Nie chodzi tylko o symulację wywiadu dla gazety czy branżowego magazynu i jego ocenę. Powinieneś także zobaczyć gotowy artykuł jaki by trafił do gazety z Twoimi cytatami, opisem tego, co powiedziałeś i komentarzem reportera.

Konkluzja

Pióro jest silnym orężem w ręku reportera – groźniejszym od największego mikrofonu i najbardziej nowoczesnej kamery.

środa, 25 marca 2015

7 powodów dlaczego warto wziąć udział w szkoleniu medialnym

Dlaczego Pressence Public Relations oferuje każdemu swojemu klientowi szkolenie medialne?

Bo udzielenie dobrego wywiadu jest ważnym elementem spotkania z reporterem.

Ciekawe wypowiedzi pokazują, że ekspert nie tylko wie o czym mówi, ale także robi to przekonująco. Podaje ważne fakty, barwne przykłady i sugestywne porównania. Zwięźle odpowiada na pytania.

Szkolenie medialne ułatwia udane kontakty z reporterami prasy, radia i telewizji. Dzięki szkoleniu pokazujesz w mediach to, co w Tobie najlepsze – bez naśladowania kogokolwiek.

Oto 7 powodów dlaczego warto wziąć udział w naszym szkoleniu medialnym:

1. Nie rozumiesz jak działają media.

2. Chcesz nauczyć się mówić krótko, przekonująco i na temat.

3. Nigdy nie rozmawiałeś z reporterem i nie wiesz czego możesz się spodziewać w pierwszym wywiadzie.

4. Rozmawiałeś z reporterem, ale nie jesteś zadowolony z efektu.

5. Boisz się kontaktować z mediami w sytuacji kryzysowej.

6. Nie wiesz jak wykorzystać media społecznościowe do lepszej komunikacji z pracownikami, mediami, partnerami biznesowymi i konsumentami.

7. Chcesz poprawić umiejętności prezentacji i wystąpień publicznych.

Pomożemy w każdej z tych sytuacji – i wielu innych. Nasz telefon: 77 441 40 14.

środa, 11 marca 2015

199 powodów dlaczego warto pisać blog o szkoleniach medialnych

Czy liczba 199 ma dla Ciebie jakieś specjalne znaczenie?

Prawdopodobnie nie.

Co znaczy dla mnie?

Do tej pory opublikowałem na tym blogu 199 artykułów o komunikacji z mediami.

A to znaczy, że:

1. Google 199 razy dowiedział się o nowym wpisie na moim blogu.

2. 199 razy częściej od trenerów medialnych, którzy nie piszą bloga mogłem powiedzieć moim klientom co myślę o relacjach z mediami.

3. napisałem 199 tekstów do książki o szkoleniach medialnych.

4. 199 razy pokazałem dlaczego warto troszczyć się o dobre relacje z mediami.

5. dałem moim klientom co najmniej 199 okazji do zadania mi pytania.

6. 199 razy przypomniałem co robię i dlaczego to jest ważne, żeby odnieść sukces w mediach.

7. mam 199 gotowych pomysłów na wystąpienie publiczne o komunikacji z mediami.

8. 199 razy dzieliłem się swoją wiedzą o mediach.

9. mam 199 linków do moich artykułów, które mogę udostępniać w mediach społecznościowych.

10. 199 razy umożliwiałem klientom utrwalenie i poszerzenie wiedzy z naszych szkoleń medialnych.

Znasz inne korzyści z pisania bloga o szkoleniach medialnych? Napisz o tym w komentarzu.

piątek, 20 lutego 2015

Dlaczego jedno szkolenie medialne może Ci zaszkodzić

Słyszę jak czasem szefowie firm lub rzecznicy prasowi chwalą się, że przeszli "szkolenie medialne". Najczęściej mają na myśli jedną kilkugodzinną sesję szkoleniową – nie zawsze z wykorzystaniem kamery.

To tak jakby adept sztuki pilotażu chwalił się nowymi umiejętnościami po pierwszym treningowym locie samolotem.

Kluczem do sukcesu w kontaktach z mediami jest stała poprawa umiejętności komunikacji. W starym modelu edukacji zakładano, że wszystko co najważniejsze powinniśmy poznać w szkole. Dzisiaj takie podejście nie gwarantuje powodzenia – trzeba się uczyć całe życie.

Osoby, które mówią, że przeszły szkolenie medialne (zwracam uwagę na czas przeszły – gra słów niezamierzona) zwykle przeceniają swoje umiejętności. Dlaczego? Bo nie zrobiły nic, żeby utrwalić to, czego nauczyły się przez kilka godzin w czterech ścianach sali szkoleniowej.

Nie potrafię na jednej sesji szkoleniowej nauczyć wszystkiego o sztuce wystąpień publicznych i udzielania wywiadów dla mediów. Potrafię przekazać podstawowe informacje i porady oraz przećwiczyć przed kamerą ich zastosowanie w praktyce. Przedstawiam także plan dalszej edukacji dopasowany do indywidualnych ambicji, potrzeb i możliwości.

Uczenie się w XXI wieku

Podstawą powodzenia w XXI wieku jest stała i systematyczna nauka pod kierunkiem doświadczonego nauczyciela, trenera lub mentora, której celem jest podnoszenie poziomu i poszerzanie zakresu umiejętności i kompetencji w dłuższym okresie.

Trudno wyobrazić sobie sukces bez pozytywnego nastawienia, stałej motywacji i chęci zdobywania wiedzy. O szkoleniu medialnym nie powinno się myśleć jak o nieprzyjemnym obowiązku, na przykład myciu okien, trzepaniu dywanu czy prasowaniu.

Nieodłącznym elementem skutecznej nauki jest skupienie się na robieniu tego, co daje wymierne korzyści i sprawia autentyczną przyjemność. Dlatego namawiam do nauki w pierwszej kolejności tych umiejętności, które szybko dają widoczne efekty. Tak budujemy na naszych szkoleniach medialnych pewność siebie i zachęcamy do dalszej nauki.

W obecnym środowisku biznesowym największe sukcesy odnoszą ci, którzy najwięcej nauczyli się po szkole już jako dorośli ludzie. Ci, którzy osiedli na laurach zostają w tyle – są pomijani w awansach i nie dostają podwyżek.

To samo dotyczy firm. Szefowie, którzy nie motywują podwładnych do nauki mają gorsze wyniki w pracy. Ci, którzy inwestują w szkolenia i zachęcają pracowników do dzielenia się nową wiedzą zwiększają przewagę nad konkurencją.

Plan systematycznej nauki

Najlepszym sposobem prowadzenia efektywnego programu szkoleniowego jest znalezienie doświadczonego trenera komunikacji – kogoś kto w pierwszej kolejności rozwinie i wzmocni Twoje naturalne talenty i z czasem pomoże uporać się ze słabościami.

Jakie są moje zalecenia? Przygotuj ze swoim trenerem plan poprawy umiejętności komunikacji.

Oto kilka punktów do przemyślenia:

1. Czego chcesz się nauczyć? Kiedy? W jakiej kolejności?

2. Jakie metody nauki przynoszą najlepsze efekty? Analiza nagrania video? Indywidualna sesja szkoleniowa? Krótkie artykuły poradnicze? Książki? Quizy?

3. Czy masz czas na lekturę jednej książki w miesiącu o różnych aspektach komunikacji?

4. Jakie formaty szkoleniowe lubisz najbardziej? Prezentacja dla małej grupy? Wywiad dla lokalnej gazety? Konferencja prasowa? Debata w telewizji? Zeznanie przed sejmową komisją śledczą?

5. Jak możesz nauczyć się skutecznych wystąpień przed dużą publicznością?

6. Czy Twoim celem jest przygotowanie się do obszernego wywiadu dla dużej gazety ogólnopolskiej?

Ważne, żeby Twój plan podkreślał potrzebę systematycznego zdobywania nowej wiedzy i stałego podnoszenia umiejętności komunikacji.

Konkluzja

Prawdziwy sukces w kontaktach z mediami należy do tych, którzy rozumieją, że jeszcze nie zakończyli swojego szkolenia medialnego.

wtorek, 27 stycznia 2015

5 pułapek czyhających na klientów szkoleń medialnych

Każdy może mówić, że jest trenerem medialnym. W tej specjalizacji nie ma oficjalnych standardów i certyfikatów. Bo kto miałby je dawać?

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji? Związek Firm Public Relations? Gwiazdy mediów?

Brak obiektywnych standardów utrudnia klientom wybór właściwego trenera i firmy szkoleniowej.

Oto 5 pułapek czyhających na osoby szukające odpowiedniego fachowca:

1. Program szkolenia nie jest wystarczająco dopasowany do indywidualnych potrzeb.

Zbyt często program szkolenia ma mało wspólnego z prawdziwymi potrzebami uczestników. Nie ma sensu przygotować do rozmowy w telewizji śniadaniowej kogoś kto chce udzielić wywiadu Parkietowi.

Trener powinien umieć przeprowadzić szkoleniowy wywiad przygotowujący do kontaktów z różnymi mediami. Po każdym ćwiczeniu trzeba powiedzieć co było dobre i co wymaga poprawy. Bez rzeczowej i konstruktywnej krytyki trudno o postęp.

Jeśli uczestnicy szkolenia nie mają doświadczenia w kontaktach z mediami, lepiej na początek jasno wytłumaczyć jak działają media, jak myślą reporterzy, jakie mają potrzeby niż od razu męczyć ich wywiadami przed kamerą.

2. Szkolenie jest za łatwe.

Ważnym elementem każdej sesji szkoleniowej jest nauka jak przekazać w wywiadzie kluczowe komunikaty – bez względu na nastawienie reportera. Ale kluczowe przekazy to nie wszystko.

Często trenerzy rezygnują z sesji trudnych pytań bądź z braku doświadczenia, bądź z obawy, że klient się obrazi. Reportera rzadko interesują kluczowe komunikaty rozmówcy, ale zawsze interesują go odpowiedzi na jego pytania.

3. Na szkoleniu uczy się przede wszystkim tworzenia kluczowych przekazów.

Kluczowe przesłania psują reputację szkoleniom medialnym. Boli mnie kiedy rzecznik prasowy zamiast odpowiadać na pytania reportera powtarza w kółko przygotowane kluczowe komunikaty.

Nie ma udanego wywiadu bez dobrych odpowiedzi. Dobry trener medialny nauczy jak odpowiadać na "trudne" pytania budując reputację ciekawego, szczerego i wiarygodnego rozmówcy – a nie wiejskiego głupka.

4. Trenerem jest ktoś z grona bliskich znajomych uczestników szkolenia.

Zdarza się, że chcąc obniżyć koszty ogranicza się "szkolenie medialne" do kilku godzin ćwiczeń prowadzonych przez pracownika wewnętrznego działu PR. Taka osoba nie zawsze czuje się swobodnie szkoląc swoich przełożonych lub współpracowników.

Zewnętrzny trener nie czuje takich ograniczeń i bez oporu wcieli się w rolę dociekliwego reportera. A takie bardziej wymagające podejście może przynieść szkolonej grupie więcej korzyści.

5. Trener wie za mało lub za dużo.

Trener, któremu brakuje reporterskiego doświadczenia w mediach ważnych dla klienta nie potrafi przeprowadzić dobrego wywiadu. Na przykład trener, który pracował w redakcji sportowej nie wie jakie pytania może zdać dziennikarz piszący o finansach.

Z drugiej strony, trener, który wie zbyt dużo o branży szkolonego klienta może zadawać zbyt specjalistyczne pytania. Będzie pytał o rzeczy, o które zwykły reporter raczej nie zapyta.

Znasz inne pułapki czyhające na klientów szkoleń medialnych? Napisz o tym w komentarzu.

Kontakt

Nazwa

Adres e-mail *

Wiadomość *